N U M E R :
6
czerwiec 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 21 - Paco De Lucia...

Paco De Lucia, "Cositas Buenas"

Utwory:

1. Patio Custodio
2. Cositas Buenas
3. Antonia
4. El Dengue
5. Volar
6. El Tesorillo
7. Que Venga el Alba
8. Casa Bernardo

Nie wątpię, że większość czytelników od razu rozpoznała tego artystę. Jednak dla tych nielicznych, którzy za bardzo nie kojarzą, o kogo chodzi, przypomnę że mają przed sobą jednego z najlepszych gitarzystów świata. Artystę, który w swoim życiu nagrał już wiele świetnych płyt oraz zagrał jeszcze więcej genialnych koncertów(wspomnę chociażby trasę koncertową z panami McLaughlin oraz Di Meola).

Paco De Lucia - Cositas Buenas

Jednak o ile nagrania z tego koncertu mają charakter, można rzec, stricte jazzowy, to płyta, którą za chwilę zrecenzuję, jest próbą połączenia dwóch gatunków muzycznych. Teraz powinno się pojawić pytanie: "Czy jest to udana próba?", jednak byłoby to pytanie retoryczne.

Na krążku znalazło się osiem utworów, które nie są specjalnie długie, dlatego mamy tu tylko ok. 38 minut muzyki. Utworów tych nie można nazwać kawałkami instrumentalnymi, ponieważ w każdym usłyszymy różne przejawy śpiewu. Nieraz są to po prostu improwizacje oraz krzyki w tle, innym razem jest to śpiew, do jakiego przywykliśmy. Jednak czy na pewno? Jeszcze nie napisałem do jakiej fuzji doszło na tym albumie. Większość z Was już się domyśliła, że Paco De Lucia czerpie z tradycji latynoskiej. Jednak nie wszyscy doszliby do stwierdzenia, że nasz artysta wmieszał tu jeszcze trochę klimatów cygańskich. To właśnie one kształtują formę występów wokalnych i dzięki nim album ten wyróżnia się spośród innych.


Skłamałbym jednak, gdybym napisał, że jest to głównym atutem tej płyty. Dla mnie, jako zagorzałego wielbiciela gitary, główną atrakcją tego albumu jest genialna gra Paco. Szybka, dynamiczna, często urywana i wznawiana w najmniej oczekiwanych momentach. Rzec można: chaotyczna i nieokiełznana. Czasem będąca spokojnym muskaniem strun, ale sekundę później zmieniająca w agresywne szarpanie. Z kolei sekcja rytmiczna, pobrzmiewająca przeważnie w tle, dodaje temu albumowi specyficznego nastroju rodem z Hiszpanii.

W ten sposób dotarliśmy do końca tego tekstu. W ostatnich zdaniach chciałbym Was ostrzec: ta muzyka uzależnia. Naprawdę, nie żartuję. Przez swoją nieustającą zmienność wywołuje w słuchaczu uczucie głodu, który może być zaspokojony tylko i wyłącznie poprzez wsłuchanie się w dźwięki tego albumu.

Autor:Iskendarian  

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)