| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 19 - Harry Connick...
Chucho Valdes, "Bele Bele en La Habana"Wykonawcy: Jesus "Chucho" Valdes - fortepian Alain Perez Rodriguez - bas, wokal z kolei na sekcję rytmiczną składają się: Roberto Vizcaino Guillot oraz Raul Pineda Roque Utwory:
1. son montuno Początkowo recenzja tej płyty nie miała znaleźć się w tym numerze, jednak stwierdziłem, że Chucho Valdes jest zbyt dobry, aby czekać cały miesiąc na kolejne wydanie Muzyki. Zatem mam niewątpliwy zaszczyt przedstawić Wam: "Bele Bele en La Habana". Kim jest Chucho Valdes? Pianistą. I to niesamowicie utalentowanym pianistą pochodzącym z Kuby. Jego kariera zaczęła się w 1960 roku, gdy stworzył własny zespół. Jednak, co jest dość ciekawe, „odkryty” został dopiero w 1970 roku przez Dave’a Brubecka i Gerry’ego Mulligan. Teraz jeszcze zostaje mi do napisania gdzie to „odkrycie” miało miejsce. Otóż całość wydarzyła się na naszym rodzimym Jazz Jamboree. I niech mi ktoś teraz powie, że festiwale jazzowe w Polsce są zbędne:) Styl Chucho charakteryzuje się dość silnymi naleciałościami muzyki kubańskiej, co nie powinno nikogo dziwić. Jest to połączenie jazzu oraz dźwięków pochodzących prosto z Kuby, z przewagą tego pierwszego.
|
Pomimo, że na płycie znalazło się tylko osiem utworów, to na czas trwania albumu narzekać nie możemy. Wszystkie utwory są w sumie instrumentalne... Zatem dlaczego przy nazwisku Alain'a figuruje słowo 'wokal'? Ma to związek z ostatnim utworem, w którym możemy usłyszeć bliżej nieokreślone... hm, zawodzenie, jęki i dźwięki dobywające się właśnie z jego gardła. O ile z reguły słowo 'zawodzenie' oraz 'jęki' wymienione w tym kontekście nie kojarzą się zbyt dobrze, o tyle te stosowane przez Alain'a kojarzą mi się bardzo dobrze, ponieważ przypominają mi dokonania Keitha Jarreta(klimat utworów jest całkowicie różny, jednak jest tu coś specyficznego, co usłyszymy również w twórczości Jarreta). Rzec można, że te "eksperymenty" stanowią świetny finał tego albumu. Jednakże ja tu o finale piszę, a nawet słowa o otwarciu nie naskrobałem. Tytuł pierwszego utworu(jak i pozostałych) możecie sobie zobaczyć w spisie, który gdzieś w okolicach tego tekstu powinien się znajdować. A jak się zaczyna? Dynamicznym kawałkiem, w którym rolę główną odgrywa fortepian(podobnie jest z całą płytą, jednak odnoszę wrażenie, że w tym utworze Chucho ma 'najwięcej do powiedzenia').
Jak już pisałem wcześniej Chucho jest świetnym pianistą, a partie solowe w jego wykonaniu spodobają się każdemu, a niektórych mogą nawet zaskoczyć. Reszta kwartetu nie stoi w cieniu lidera i też prezentuje się co najmniej świetnie. Sekcja rytmiczna, w której skład wchodzą aż dwaj członkowie zespołu(Roberto i Raul) nadaje utworom specyficznego latynoskiego klimatu oraz tempa. Całości dopełnia bardzo dobra gra Alain’a na basie.
Kończąc napiszę tylko: polecam. Słowa nie potrafią w pełni oddać piękna tej muzyki, dlatego Ci, którzy przynajmniej trochę lubią kubańskie klimaty oraz jazz niech śmiało sięgają po ten album. Nie rozczarujecie się.
Autor:Iskendarian | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||