Czerwiec 2006      


|:  RECENZJA  :|

Terry Pratchett - Pomniejsze bóstwa
sandra

Fanom fantasy Pratchetta przedstawiać nie trzeba. Myślę, że pozostali czytelnicy książek również wiedzą, kto zacz. Ja na przykład nigdy do tej pory nie czytałam tego typu literatury, ale nazwisko oczywiście znałam już wcześniej. Znakiem rozpoznawczym tego pisarza jest gra z konwencją. Wykorzystując naturalnie zasady pisania powieści fantasy Pratchett wychodzi poza i ponad nie. W jego prozie znajdziemy genialną literacką polemikę ze stereotypem fantasy. Owa polemika jest także istotnym elementem fabuły "Pomniejszych bóstw".

Książka należy do cyklu "Świata Dysku". Poza niejako programową zabawą konwencją znajdziemy tu przede wszystkim ciekawą opowieść. Bogowie potrzebują wyznawców, żeby żyć. Wielki Bóg Om ma kłopot, gdyż naprawdę wierzy w niego tylko Brutha, niezbyt bystry chłopak, który nawet nie ma święceń kapłańskich. Pozornie wszystko jest w porządku, gdyż na cześć Oma wznosi się świątynie, w jego imieniu działa Kwizycja i prowadzone są wojny religijne z Efebem. W rzeczywistości jedna wszystko to ogranicza się do rytuału, symboli i... władzy. Z tych właśnie powodów Om pojawia się w postaci żółwia, choć dawniej wyglądał bardziej imponująco. Ponieważ tylko Brutha słyszy boga, Om jest niejako skazany na pomoc nowicjusza. Dzięki znakomitej pamięci chłopca Vorbis (okrutny przywódca Kwizycji) decyduje się zabrać go ze sobą do Efebu, gdzie mają być prowadzone rozmowy pokojowe. W Efebie Brutha spotyka po raz pierwszy w życiu filozofów, co ma fundamentalny wpływ na jego dalsze losy.

Książka wciąga już po kilku stronach. Znakomity dowcip Pratchetta nie pozwala czytać nie wybuchając co chwila śmiechem. Niesamowity efekt wywołują gwałtowne zmiany tonu narracji. W jednej chwili wszystko jest niemal pełne patosu, za moment okazuje się, że to tylko żart, by po chwili ponownie uzyskać pełną powagę. Moim ulubionym fragmentem ilustrującym prawdziwość tego zdania jest taki urywek: "Dnia owego zdarzyło się, że Wielki Bóg Om przemówił do Bruthy, którego wybrał: Psst!" Humor nie jest jednak w żadnym razie prymitywny. Bardzo często autor uzyskał efekt komizmu drogą odwołań do historii, filozofii, literatury i ogólnie rzecz ujmując szeroko rozumianej kultury. Pisarz bez litości smaga ironią stereotypowe sądy i opinie wykazując ich oczywisty a jednak zwykle niedostrzegany absurd.

Jednak "Pomniejsze bóstwa" to nie tylko dowcip. Pojawia się tu także zawoalowana refleksja filozoficzna. Tak, w tekście literatury popularnej. Głębsze przemyślenia często zasłonięte zostają przez różnego rodzaju maski: ironię, zabawę, grę. Tak pokazane nie stają się nużące a Pratchett nie wchodzi w rolę nudnego moralizatora.

  Small Gods
  fantasy
 

 


Powieść ta nie jest powieścią psychologiczną z założenia. Mimo tego świadczy o świetnym zmyśle autora, jeśli chodzi o obserwację ludzkich zachowań. Pratchett cudownie przedstawia reakcje postaci i uzyskuje efekt prawdopodobieństwa. Bohaterowie jawią się jako żywi ludzie, ze wszystkimi swoimi zaletami, wadami, śmiesznostkami. Prawie nie ma postaci tylko czarnych lub tylko białych (wyjątkiem jest całkowicie mroczny Vorbis). Idealnym przykładem jest Symonia. Postać kompletnie niemożliwa do oceny z punktu widzenia moralności. Potrafi zachować się bardzo przyzwoicie, ale za moment staje się cynicznym draniem.

Czytając mamy problem. Nie ma momentu na tyle mało interesującego, żebyśmy mogli bez żalu przerwać lekturę. Wszystkie inne sprawy muszą zejść na dalszy plan. Powieść wciąga czytelnika w swój świat i trzyma go w nim do ostatniego zdania a nawet jakiś czas potem. Jednym słowem znakomita proza. Idealna zachęta dla ludzi nie będących fanami fantasy, żeby jednak poczytali coś z tego rodzaju literatury. Ja w każdym razie mam szczery zamiar urządzić polowanie na inne książki Pratchetta a miejskich bibliotekach. Polecam każdemu.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!