|
Terry Pratchet - Wolni Ciutludzie
Vampire Zelda
Nie wiem jak u was, ale u mnie w głowie zawsze, gdy
zobaczę nazwisko Pratchet pojawia się napis "Dobra książka". Niestety, zawsze
musi być jakiś wyjątek.
W uroczej wiosce, wśród pól, żyje sobie mała dziewczynka zwana Akwilią.
Dziewczynka ta postanawia, iż wbrew rodzinnej tradycji, nie zostanie pasterką,
tylko czarownicą. I od czasu tego postanowienia zaczynają dziać się dziwne
rzeczy. W rzece pojawiają się zielonozębne potwory, po okolicy grasują jeźdźcy
bez głowy, tajemnicza Miss Tic, daje lekcje, których się nie zapomina. Do tego
ktoś porywa młodszego braciszka Akwili, Bywarta. Pomoc oferuje jej niezwykły
Wolny Ciutlud, międzyświatowi bojownicy. Porzucając sery, Akwilia uzbrojona w
patelnię, książkę "Choroby owiec" i specjalny płyn dla tych wełniastych
stworzeń, wyrusza w głąb świata snów, gdzie marzenia są realne a koszmary mogą
zabić.
"Wolni Ciutludzie" mieli być nawiązaniem do baśni, powrotem do dzieciństwa, do
dawnych marzeń. Niestety Pratchett musiał się zbyt zgłębić w te wspomnienia,
bowiem książka wygląda i jest napisana jak bajeczka dla siedmiolatków! Mało jest
w niej typowego, "discworldowego" humoru. W zamian za to aż roi się tam od
morałów i pouczeń. Jakby tego było mało to jeszcze historia przeplatana jest
wspomnieniami głównej bohaterki o jej wspaniałej babci, jaka to ona mądra nie
była itp. Najgorze jest to, że wbrew wszelkiej tradycji Śmierć nie wystąpił tu
ani razu, choć okazji ku temu było wiele. Ludzie! Co to ma być? Biorąc książkę
do ręki oczekiwałam czegoś zupełnie innego! Napis "Opowieści ze świata dysku"
był dodany chyba tylko dlatego, żeby czytelnicy mieli pewność, że książka do
cyklu należy. Bo równie dobrze mogła by być wydana osobno, poza serią.
|
|
|
|
| The Wee Free
Man a story of Discworld |
|
|
fantasy |
|
| |
|
|
 |
|
|
Porządnego kopa w tylną część ciała powinien też dostać polski wydawca. Do
spolszczenia nic nie mam, ale dlaczego zostało zmienione opracowanie graficzne?
Zniknęły typowe dla serii słoniki przy akapitach, ustępując miejsca koszmarnym
rysuneczkom. Do tego każdy rozdział ma teraz tytuł, nie koniecznie oddający jego
treść. Okładka też znacznie różni się od tych znanych z reszty części.
Litości...
"Prześmiewcza, mądra opowieść czerpiąca pełnymi garściami ze świata wyobraźni,
by wzbogacić Świat Dysku"... No cóż, czy Dysk się tym wzbogacił to chyba
zostawię bez komentarza.
Tekst pochodzi ze współpracującej z nami strony
http://www.storytellers.pl
|
|