Czerwiec 2006      


|:  RECENZJA  :|

Terry Pratchett - Kot w stanie czystym
Tuxedo

"Prawdziwy Kot...
Prawdziwe koty nigdy nie jedzą z miseczek (a przynajmniej nie z takich, które są oznaczone DLA KOTA).
Prawdziwe koty nie potrzebują imion.
Ale często są imionami nazywane.
Aarghwynochastądtydraniu świetnie się nadaje."

Uprzedzam z góry: dziwna to recenzja, tak samo, jak dziwną książką jest "Kot w stanie czystym". Dziwną, bo niemal całkowicie pozbawioną fabuły. Dziwną, bo Pratchett przyzwyczaił mnie do nieco dłuższych pozycji. I wreszcie dziwną, bo do zapoznania się z nią skłonił mnie znajomy, który po przeczytaniu moich "kocich" tekstów w Action Magu zapytał, czy znam "Kota". Nie znałem, ale wiedziałem, że muszę to nadrobić.

"Mokry Cement
Popularna i dość prosta kocia zabawa. Archeolodzy odkryli, że jest tak stara, jak... no, jak mokry cement. Polega na znalezieniu mokrego cementu i przebiegnięciu przez niego. Oczywiście są różne poziomy tej zabawy. Najwyżej punktuje się przebiegnięcie po cemencie, który - dość mokry, by pozostał na nim piękny szlaczek kocich łap - jest już nazbyt stężały, by murarz zdołał je wygładzić."

"Kot w stanie czystym" to książka nastawiona przede wszystkim na bawienie czytelnika. Nie poznamy tu historii na miarę "Dobrego Omenu" czy nawet którejś z części "Świata Dysku". Na nieco ponad stu stronach dostajemy za to niczym nie skażoną, doskonałą rozrywkę w stylu Mistrza. Poznamy między innymi odmiany kotów, ich choroby i zabawy. Dowiemy się, jak należy z nimi postępować oraz jak je zdobyć. Po prostu raj dla kotofana.

"Koty uzyskane w ten sposób są często bardzo dekoracyjne, ale jeśli tylko tego chcecie od kota, to wycieczka ze szpachelką na najbliższą przelotową arterię miejską powinna załatwić sprawę."

Rozwaliło mnie to zdanie doszczętnie. Sam nie wiem, czy dobrze robię zdradzając najśmieszniejszy w moim odczuciu fragment książki, ale w końcu wybrałem opcję "recenzja zachęcająca", więc właściwie mam prawo. Podobnych tekstów może nie uświadczycie zbyt wiele, ale jest jeszcze całkiem sporo zabawnych momentów, przy których przerwiecie czytanie i się uśmiechniecie, pomyślicie, jakie cudo właśnie czytacie.

  Campaign for Real Cats
  satyra
  brak

 

Teraz łyżka dziegciu: pierwsze kilkadziesiąt stron wydało mi się zdecydowanie lepsze. Nie wiem, czy to przesyt "Kotem", ale faktem jest, że im dalej w las, tym ciemniej. Raczej na pewno nie zmęczenie materiału, bo podzieliłem sobie "Kota" na kilka czytań. Może zwyczajnie nie wszystkie aspekty kociego świata są równie śmieszne?

Wydanie "Kota" w twardej oprawie kosztuje 24zl. Za tę cenę otrzymujemy zachęcającą okładkę i zabawne ilustracje w odcieniach szarości. Mnie one przypadły do gustu, podobnie zresztą jak i cała książka. Jeszcze bardziej przypadł mi do gustu fakt, że swój egzemplarz mogłem nabyć po cenie niższej o ponad 5zl, gdy natknąłem się na stoisko z książkami w jednej z sieci supermarketów. Nie, nie w tej "dla polskich idiotów". I powiem tak: za 24zl wolałbym kupić jakieś porządne "czytadło". Natomiast przy cenie o 1/4 niższej mogłem juz się zacząć zastanawiać. Wyszło mi, że "Kota" polecam wszystkim, którzy chcą się przy książce dobrze bawić. Najlepszym przeznaczeniem wydania w twardej oprawie wydaje się być jednak prezent - ja bym się na pewno ucieszył :)

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!