Terry Pratchett - Kot w stanie czystym
Tuxedo
"Prawdziwy Kot...
Prawdziwe koty nigdy nie jedzą z miseczek (a przynajmniej nie z takich, które są
oznaczone DLA KOTA).
Prawdziwe koty nie potrzebują imion.
Ale często są imionami nazywane.
Aarghwynochastądtydraniu świetnie się nadaje."
Uprzedzam z góry: dziwna to recenzja, tak samo, jak dziwną książką jest "Kot w
stanie czystym". Dziwną, bo niemal całkowicie pozbawioną fabuły. Dziwną, bo
Pratchett przyzwyczaił mnie do nieco dłuższych pozycji. I wreszcie dziwną, bo do
zapoznania się z nią skłonił mnie znajomy, który po przeczytaniu moich "kocich"
tekstów w Action Magu zapytał, czy znam "Kota". Nie znałem, ale wiedziałem, że
muszę to nadrobić.
"Mokry Cement
Popularna i dość prosta kocia zabawa. Archeolodzy odkryli, że jest tak stara,
jak... no, jak mokry cement. Polega na znalezieniu mokrego cementu i
przebiegnięciu przez niego. Oczywiście są różne poziomy tej zabawy. Najwyżej
punktuje się przebiegnięcie po cemencie, który - dość mokry, by pozostał na nim
piękny szlaczek kocich łap - jest już nazbyt stężały, by murarz zdołał je
wygładzić."
"Kot w stanie czystym" to książka nastawiona przede wszystkim na bawienie
czytelnika. Nie poznamy tu historii na miarę "Dobrego Omenu" czy nawet którejś z
części "Świata Dysku". Na nieco ponad stu stronach dostajemy za to niczym nie
skażoną, doskonałą rozrywkę w stylu Mistrza. Poznamy między innymi odmiany
kotów, ich choroby i zabawy. Dowiemy się, jak należy z nimi postępować oraz jak
je zdobyć. Po prostu raj dla kotofana.
"Koty uzyskane w ten sposób są często bardzo dekoracyjne, ale jeśli tylko tego
chcecie od kota, to wycieczka ze szpachelką na najbliższą przelotową arterię
miejską powinna załatwić sprawę."
Rozwaliło mnie to zdanie doszczętnie. Sam nie wiem, czy dobrze robię zdradzając
najśmieszniejszy w moim odczuciu fragment książki, ale w końcu wybrałem opcję
"recenzja zachęcająca", więc właściwie mam prawo. Podobnych tekstów może nie
uświadczycie zbyt wiele, ale jest jeszcze całkiem sporo zabawnych momentów, przy
których przerwiecie czytanie i się uśmiechniecie, pomyślicie, jakie cudo właśnie
czytacie.
|
|
|
|
| Campaign for
Real Cats |
|
| satyra |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Teraz łyżka dziegciu: pierwsze kilkadziesiąt stron wydało mi się zdecydowanie
lepsze. Nie wiem, czy to przesyt "Kotem", ale faktem jest, że im dalej w las,
tym ciemniej. Raczej na pewno nie zmęczenie materiału, bo podzieliłem sobie
"Kota" na kilka czytań. Może zwyczajnie nie wszystkie aspekty kociego świata są
równie śmieszne?
Wydanie "Kota" w twardej oprawie kosztuje 24zl. Za tę cenę otrzymujemy
zachęcającą okładkę i zabawne ilustracje w odcieniach szarości. Mnie one
przypadły do gustu, podobnie zresztą jak i cała książka. Jeszcze bardziej
przypadł mi do gustu fakt, że swój egzemplarz mogłem nabyć po cenie niższej o
ponad 5zl, gdy natknąłem się na stoisko z książkami w jednej z sieci
supermarketów. Nie, nie w tej "dla polskich idiotów". I powiem tak: za 24zl
wolałbym kupić jakieś porządne "czytadło". Natomiast przy cenie o 1/4 niższej
mogłem juz się zacząć zastanawiać. Wyszło mi, że "Kota" polecam wszystkim,
którzy chcą się przy książce dobrze bawić. Najlepszym przeznaczeniem wydania w
twardej oprawie wydaje się być jednak prezent - ja bym się na pewno ucieszył :)
|