|
Raymond Queneau - Ćwiczenia stylistyczne
miekki
Nie wiem jak zacząć. Nieczęsto mi się to zdarza, ale zupełnie nie wiem, jak
rozpocząć recenzję książki, która nie zalicza się do żadnego gatunku
literackiego, a jedynym wydarzeniem, które opisuje autor jest dziwna sytuacja w
autobusie.
Podobnie jak wielu piszących, ja też zastanawiałem się często, na ile sposobów
można by opisać jedno wydarzenie. Ot, jakiś niecodzienny wypadek lub zupełnie
normalne zachowanie jakiegoś człowieka. Oczywiście każdy piszący musi korzystać
w swoich tekstach z różnych form, stylów, żeby po prostu nie popaść w rutynę i
nie zanudzać czytelników swoimi tekstami, ale to co stworzył Raymond Queneau
przechodzi wszelkie wyobrażenia o możliwościach języka.
Co godne wzmianki na samym początku - wyśmienite tłumaczenie. Już samo wydanie
tej - uznawanej za nieprzetłumaczalną - książki budziło w Polsce sporo emocji
(nawet w "Wyborczej" był spory artykuł na jej temat ;p). Muszę przyznać, że Jan
Gondowicz spisał się doskonale nie tylko jako osoba tłumacząca "słowne
łamigłówki", ale także (takie mam przynajmniej wrażenie, bo oryginału z
oczywistych względów nie czytałem ;p) jako osoba obdarzona dużą dawką artyzmu,
tak potrzebnego w tym przekładzie. Jako ciekawostkę można dodać, że sam Umberto
Eco jako wielkie wyzwanie potraktował przetłumaczenie tej książki na język
włoski. Przykładzik z polskiego wydania? Proszę uprzejmie. ;)
Zagmatwanie
Znalazłszy się w przepełnionym kapeluszu młodego w autobusie linii S,
okręconym sznurkiem, zauważyłem śmiesznego niby człowieka o szyi pewnego dnia
wyciągniętej i wydłużonej wzwyż. Protestował, jak gdyby wydawał tuż obok
arogancki i płaczliwy ton pewnemu z siebie panu stojącemu przeciw. Ten albowiem
wchodził jakoby ostatni czy wychodził, ilekroć z pasażerów popychał go ktoś.
Rzucił się jednak na nie zaraz wolne i potem wypatrzył miejsce. Spotkałem go, że
dodać później przy płaszczu na Cour de Rome znajomy zaleca mu dwie godziny,
ponownie dostrzegłem guzik.
Nie wiecie o co chodzi? Takie to wszystko zagmatwane.. ;p A teraz coś dla fanów
matematyki..
Zbiorowo
W autobusie S rozważmy zbiór S` pasażerów siedzących i zbiór S`` pasażerów
stojących. Na każdym przystanku mamy zbór O osób oczekujących. Weźmy zbiór W
pasażerów, którzy wsiedli, stanowi on podzbiór zbioru O, złożony z sumy zbioru
W` pasażerów, którzy zostali na platformie, i zbioru W``tych, którym udało się
usiąść. Wykaż, że zbiór W`` jest zbiorem pustym.
Zbiór B, stanowiący zbiór bikiniarzy, po przecięciu ze zbiorem W` daje
jednoelementowy zbiór {b}. W wyniku surjekcji na stopy elementu b stóp elementu
y (dowolnego elementu zbioru W``, różnego od b), powstaje zbiór K słów
wypowiedzianych przez element b. Zakładając, że zbiór W`` się napełnił, wykaż,
że zawiera on tylko element b.
Niech teraz P będzie zbiorem pieszych znajdujących się przed dworcem
Saint-Lazare, a elementy {b},{b`} stanowią przecięcie B i P; niech dalej G
będzie zbiorem guzików przy płaszczu b, a G` zbiorem dopuszczalnych przesunięć
określonych wyżej guzików według b`; wykaż, że injekcja G w G` nie jest bijekcją.
|
|
|
|
| Exercices de style |
|
| literatura
współczesna zagraniczna |
|
| |
|
|
 |
|
|
Nieźle, nie? Sorki, że wrzucam Wam w recenzję tak długie cytaty, ale tylko
przez coś takiego możecie wyobrazić sobie kunszt autora, który podobnych
rozwiązań jednej sytuacji potrafił wymyślić aż 99. ;) Już same tytuły
przyprawiają największych smutasów o uśmiech. Konia z rzędem temu kto wie, co
oznacza tytuł "Homeoteleutycznie". ;p Będzie trudno, prawda? Zerkamy trochę
niżej i wiemy już jaki trik stylowy zastosował autor. (LoL z tego właśnie
"rozdziału": "Ów okaz nadużyć masturbacji podlega bowiem halucynacji, że w
trakcie rotacji doznaje brutalizacji ze strony wchodzącej i wychodzącej
populacji") Przyznacie, że żeby wymyślić taką ilość wariantów jednej historyjki
z autobusu, autor musi mieć ogromną wiedzę i wyśmienicie władać językiem,
dlatego jeszcze raz należą się brawa panu Janowi Gondowiczowi, który podjął się
pracy nad tak złożonym dziełem.
Jak już wspomniałem wcześniej w książce znajduje się 99 różnych sytuacji, z
których większość mieści się na jednej stronie. Gdy pierwszy raz wziąłem do ręki
niepozorną, dosyć małą książeczkę z kilkudziesięcioma wersami na stronę,
zdziwiłem się, że coś tak niepozornego może być jedną z najbardziej znanych
książek w Europie, no i kosztować aż 17 złotych. ;p Jednak, gdy przeczytałem
kilka pierwszych rozdziałów, od razu uznałem, że nie były to pieniądze wyrzucone
w błoto. Najlepiej moim zdaniem czytać po kilka scenek tak, żeby książka mogła
otworzyć przed nami wszystkie swoje tajemnice i jeszcze bardziej podkreślić
kunszt autora.
Jeśli jakieś podsumowanie jest tu w ogóle potrzebne, to powiem tylko tyle, że
pierwszy raz czytam (jeah, ciągle czytam ;p) książkę, w której opisana jest
jedna scenka i która potrafi wciągnąć, rozśmieszyć i zmusić do myślenia każdego
niemal człowieka.
Traktować jako miłe urozmaicenie. ;)
ps. Żeby wrzucić tekst do Worda w celu sprawdzenia, trzeba najpierw ów program
zakupić. ;p Notatnik rulz 4 eva. [Dało się to zauważyć ;)
- Dusqmad]
ps2. Przy okazji pozdrawiam panią Danutę ;p
np. tool - lateralis (rulz 4 eva)
|
|