Czerwiec 2006      


|:  RECENZJA  :|

Raymond Queneau - Ćwiczenia stylistyczne
miekki

Nie wiem jak zacząć. Nieczęsto mi się to zdarza, ale zupełnie nie wiem, jak rozpocząć recenzję książki, która nie zalicza się do żadnego gatunku literackiego, a jedynym wydarzeniem, które opisuje autor jest dziwna sytuacja w autobusie.

Podobnie jak wielu piszących, ja też zastanawiałem się często, na ile sposobów można by opisać jedno wydarzenie. Ot, jakiś niecodzienny wypadek lub zupełnie normalne zachowanie jakiegoś człowieka. Oczywiście każdy piszący musi korzystać w swoich tekstach z różnych form, stylów, żeby po prostu nie popaść w rutynę i nie zanudzać czytelników swoimi tekstami, ale to co stworzył Raymond Queneau przechodzi wszelkie wyobrażenia o możliwościach języka.

Co godne wzmianki na samym początku - wyśmienite tłumaczenie. Już samo wydanie tej - uznawanej za nieprzetłumaczalną - książki budziło w Polsce sporo emocji (nawet w "Wyborczej" był spory artykuł na jej temat ;p). Muszę przyznać, że Jan Gondowicz spisał się doskonale nie tylko jako osoba tłumacząca "słowne łamigłówki", ale także (takie mam przynajmniej wrażenie, bo oryginału z oczywistych względów nie czytałem ;p) jako osoba obdarzona dużą dawką artyzmu, tak potrzebnego w tym przekładzie. Jako ciekawostkę można dodać, że sam Umberto Eco jako wielkie wyzwanie potraktował przetłumaczenie tej książki na język włoski. Przykładzik z polskiego wydania? Proszę uprzejmie. ;)

Zagmatwanie

Znalazłszy się w przepełnionym kapeluszu młodego w autobusie linii S, okręconym sznurkiem, zauważyłem śmiesznego niby człowieka o szyi pewnego dnia wyciągniętej i wydłużonej wzwyż. Protestował, jak gdyby wydawał tuż obok arogancki i płaczliwy ton pewnemu z siebie panu stojącemu przeciw. Ten albowiem wchodził jakoby ostatni czy wychodził, ilekroć z pasażerów popychał go ktoś. Rzucił się jednak na nie zaraz wolne i potem wypatrzył miejsce. Spotkałem go, że dodać później przy płaszczu na Cour de Rome znajomy zaleca mu dwie godziny, ponownie dostrzegłem guzik.

Nie wiecie o co chodzi? Takie to wszystko zagmatwane.. ;p A teraz coś dla fanów matematyki..

Zbiorowo

W autobusie S rozważmy zbiór S` pasażerów siedzących i zbiór S`` pasażerów stojących. Na każdym przystanku mamy zbór O osób oczekujących. Weźmy zbiór W pasażerów, którzy wsiedli, stanowi on podzbiór zbioru O, złożony z sumy zbioru W` pasażerów, którzy zostali na platformie, i zbioru W``tych, którym udało się usiąść. Wykaż, że zbiór W`` jest zbiorem pustym.
Zbiór B, stanowiący zbiór bikiniarzy, po przecięciu ze zbiorem W` daje jednoelementowy zbiór {b}. W wyniku surjekcji na stopy elementu b stóp elementu y (dowolnego elementu zbioru W``, różnego od b), powstaje zbiór K słów wypowiedzianych przez element b. Zakładając, że zbiór W`` się napełnił, wykaż, że zawiera on tylko element b.
Niech teraz P będzie zbiorem pieszych znajdujących się przed dworcem Saint-Lazare, a elementy {b},{b`} stanowią przecięcie B i P; niech dalej G będzie zbiorem guzików przy płaszczu b, a G` zbiorem dopuszczalnych przesunięć określonych wyżej guzików według b`; wykaż, że injekcja G w G` nie jest bijekcją.

  Exercices de style
  literatura współczesna zagraniczna
 

 

Nieźle, nie? Sorki, że wrzucam Wam w recenzję tak długie cytaty, ale tylko przez coś takiego możecie wyobrazić sobie kunszt autora, który podobnych rozwiązań jednej sytuacji potrafił wymyślić aż 99. ;) Już same tytuły przyprawiają największych smutasów o uśmiech. Konia z rzędem temu kto wie, co oznacza tytuł "Homeoteleutycznie". ;p Będzie trudno, prawda? Zerkamy trochę niżej i wiemy już jaki trik stylowy zastosował autor. (LoL z tego właśnie "rozdziału": "Ów okaz nadużyć masturbacji podlega bowiem halucynacji, że w trakcie rotacji doznaje brutalizacji ze strony wchodzącej i wychodzącej populacji") Przyznacie, że żeby wymyślić taką ilość wariantów jednej historyjki z autobusu, autor musi mieć ogromną wiedzę i wyśmienicie władać językiem, dlatego jeszcze raz należą się brawa panu Janowi Gondowiczowi, który podjął się pracy nad tak złożonym dziełem.

Jak już wspomniałem wcześniej w książce znajduje się 99 różnych sytuacji, z których większość mieści się na jednej stronie. Gdy pierwszy raz wziąłem do ręki niepozorną, dosyć małą książeczkę z kilkudziesięcioma wersami na stronę, zdziwiłem się, że coś tak niepozornego może być jedną z najbardziej znanych książek w Europie, no i kosztować aż 17 złotych. ;p Jednak, gdy przeczytałem kilka pierwszych rozdziałów, od razu uznałem, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto. Najlepiej moim zdaniem czytać po kilka scenek tak, żeby książka mogła otworzyć przed nami wszystkie swoje tajemnice i jeszcze bardziej podkreślić kunszt autora.

Jeśli jakieś podsumowanie jest tu w ogóle potrzebne, to powiem tylko tyle, że pierwszy raz czytam (jeah, ciągle czytam ;p) książkę, w której opisana jest jedna scenka i która potrafi wciągnąć, rozśmieszyć i zmusić do myślenia każdego niemal człowieka.

Traktować jako miłe urozmaicenie. ;)

ps. Żeby wrzucić tekst do Worda w celu sprawdzenia, trzeba najpierw ów program zakupić. ;p Notatnik rulz 4 eva. [Dało się to zauważyć ;) - Dusqmad]
ps2. Przy okazji pozdrawiam panią Danutę ;p

np. tool - lateralis (rulz 4 eva)
 

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!