Jeżeli ktoś z was wybierze się do jakiejkolwiek większej księgarni, na bank
znajdzie tam półkę w całości poświęconą kinematografii. Wiele publikacji,
leksykonów, przewodników, trudno się kinomaniakowi w tym połapać i wybrać
książkę naprawdę wartą swojej ceny. Na początku recenzji chciałbym poinformować
wszystkich zainteresowanych; nigdy nie oceniajcie książki po okładce. W tym
przypadku to powiedzenie bardzo dobrze się sprawdza: widok Arniego w skurzanej
kurtce i z wielkim pistoletem może odstraszyć czytelnika. Na szczęście to
właśnie jest największa wada tej publikacji.
Książka przedstawia nam tysiąc jeden wartych zobaczenia filmów, któe powstały w
przeciągu kilkudziesięciu ostatnich lat (1902-2003). Mamy więc takie klasyki,
takie jak 'Podróż na księżyc", czy "King Kong" (ten pierwszy z 1933), nowe filmy
(np. Kill Bill), a także stare krótkometrażówki, o których mało kto pamięta.
Mamy tutaj dużą rozpiętość gatunkową, czego niestety nie można powiedzieć o
pochodzeniu filmów. Oczywiście przewarza tutaj kino amerykańskie (co było dość
oczywiste), ale zignorowanie filmów z naszej części Europy (taki "Nóż w wodzie"
powinien się tu znaleźć) nie powinno mieć miejsca.
Oczywiście nie zgadzam się ze wszystkimi wyborami redaktorów. Brakuje mi tu
kilku ważnych dla mnie filmów np. "Blues Brothers", czy "Stowarzyszenie Umarłych
Poetów, zaś niektóre propozycje autorów uważam za chybione (Babe: świnka z
klasą?!). Mimo tego nie mam większych zastrzeżeń.
Notki przy każdym z filmów śmiało mogłyby być uznane za pełnoprawne recenzje.
Widać w nich profesjonalizm autorów i obeznanie z kinowym świadkiem. Niestety
polskie tłumaczenie nie jest już tak dobre. Wg. tłumacza "Milczenie owiec"
powstało na podstawie powieści Thomasa Harrisona, a nie Harrisa, a film "Sprawa
Kramerów" (org. Kramer vs. Kramer) nazywa się "Kramer kontra Kramer". Niby
językowo poprawnie, ale widać niedoinformowanie tłumacza. Niestety poza tymi
błędami mamy tutaj sporo błędów stylistycznych, tak jakby tekst potraktowano
translatorem, a później nawet tego nie przeczytano. Takie niechlujstwo
(zwłaszcza, że cena książki wynosi 120zł) jest dla mnie niewybaczalne.
|
|
|
|
| 1001
movies you must see before you die |
|
| leksykon |
|
| |
|
|
 |
|
|
Warto jeszcze omówić ilustracje, którymi poprzetykana jest książka. Niektóre
z nich są prawdziwymi arcydziełami i naprawdę przyjemnie się je ogląda. Każde
zdjęcie ma bardzo dobrą jakość, a niektóre zajmują nawet całą stronę. Tę książkę
warto czasami po prostu przejrzeć i obejrzeć je. Naprawdę warto.
Uważam, że każdy, kto kocha kino powinien przeczytać tę książkę. Za 120 złotych
dostajemy opasłe tomisko na kredowym papierze, które zapewni nam wspaniałą
wędrówkę po historii filmu. Gdyby tylko tłumaczenie było lepsze...
|