|
Paulo Coelho - Nad brzegiem rzeki
Piedry usiadłam i płakałam…
=CleoVII=
- Co to za książka? – zapytał mój chłopak, widząc,
że znowu pożeram czyjąś twórczość. Podałam mu tytuł i autora… - Nie. Co to za
książka…? – powiedziałam mu skąd ją dostałam – Nie! Co To Za Książka! Kryminał,
horror, fantasy…? Przecież wiesz o co mi chodzi. – wiedziałam od początku. Nie
miałam za to pojęcia co mu odpowiedzieć, więc zwlekałam z nadzieją, że się
odczepi :)
- Filozoficzna upchana w fabule romansu. – tak chyba odpowiedziałam w końcu.
Zaniechał pytań, z dziwną miną. A ja…? Zaczęłam się zastanawiać co to za
książka…
Najprościej byłoby odpowiedzieć, że romans. Nawet pasowałaby do harlequinowego
schematu, się poznają (tyle, że na poniekąd na nowo), się kochają, się kłócą,
się godzą, happy end. Mam jednak wrażenie, że klasyfikując ją jako romans
obraziłabym autora. I nie tylko. Również tych, którzy mając ręce nieskalane
dotykaniem książek wymienionego gatunku, tą przeczytali jednym tchem. A więc nie
romans…
Na siłę można by podciągnąć to dzieło pod fantasy. Jakieś się dzieją cuda, nowa
forma chrześcijaństwa, może wręcz sekta (o, sekta już brzmi horrorowato).
Kryminał to już przesada kompletna, chyba żeby popatrzeć na samo istnienie
jakiejś tajemnicy. Tyle, że bohaterka na tą tajemnicę jest ślepa zupełnie przez
długi czas, a tego już żaden szanujący się autor kryminałów by nie przeżył (może
tylko w przypadku, gdyby chciał pokazać niedorozwój swojej postaci). O s-f można
zapomnieć zupełnie, nijak się nie da dopasować.
Psychologia, filozofia… To wszystko prędzej, ale przecież nie mamy do czynienia
z filozoficznym esejem, ani traktatem o psychologii. Może teologia…? Czemu nie,
też może być… ale nie w większym stopniu, niż wszystko inne. (Inne. Inna. Inny…
Inna jest bardzo ważną postacią tej książki. Znika na chwilę, ale ciągle się
czai gdzieś w pobliżu… Dlaczego warto zwrócić na nią uwagę? Bo jest w każdym z
nas.)
|
|
|
|
| Na margem do
rio Piedra eu sentei e chorei |
|
| Powieść Filozoficzna |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Zajęłam się formą a czas przejść do treści. Jest jej stosunkowo niewiele. Ale w
końcu nie ilość się liczy a jakość, a co do tej nie mam zastrzeżeń żadnych.
Miałam w tym miejscu zamieścić krótkie streszczenie, ale mogłabym zniechęcić tym
niektórych do przeczytania tego dzieła.
Najważniejszym atutem tej książki jest to, że zmusza do refleksji. „Zmusza” to
idealne słowo. Po przeczytaniu tego utworu refleksja dobija się do naszej
świadomości obojętnie czy nam się to podoba czy nie.
Mam tylko nadzieję, że nie szukam drugiego dna tam, gdzie go nie ma. Bo zawsze
pozostaje opcja, że autor chciał napisać zwykłe romansidło (Coelho? Nie
wierzę…).
|
|