|
Anna Brzezińska - Wody głębokie
jak niebo
sandra
Fanom fantasy autorki przedstawiać nie trzeba. Już
choćby fakt, że jest dwukrotną laureatka Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza
A. Zajdla, mówi sam za siebie. I wszystko byłoby pięknie: moglibyśmy elegancko
umieścić Brzezińską w odpowiedniej szufladce a potem o niej zapomnieć. Jednak
tak pięknie nie jest. Anna Brzezińska to pisarka, która swoimi utworami
polemizuje z konwencją świetnie się jednocześnie w ową konwencję wpisując.
Wspomnieć należałoby chociaż "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" czy cykl o
rozbójniku Twardokęsku.
Problemy z klasyfikacją książki mamy od samego początku. Nie jestem pewna, czym
"Wody..." są. Ich przynależność gatunkowa waha się między sagą, powieścią i
zbiorem opowiadań. Fabuła dotyczy dziejów pewnego rodu na przestrzeni około
pięciuset lat. To wskazywałoby na sagę. Z drugiej strony w akcji pojawiają się
"białe plamy" obejmujące kilkadziesiąt lub kilka set lat. Tak więc mamy powieść.
Tylko że każdy rozdział można czytać niejako osobno, co pozwala mówić o cyklu
opowiadań, ale czytane po kolei de facto tworzą ciąg przyczynowo-skutkowy i
uzupełniają wzajemnie swoją treść.
Jak łatwo się domyślić głównymi bohaterami nie mogą (a przynajmniej nie powinni)
być członkowie pierwszej lepszej rodziny. Ród, którego dzieje poznajemy jest
rodem królewskim. Chociaż nie tak od razu. Wszystko zaczyna się od rodzinnej
legendy opowiedzianej synowi kołodzieja przez matkę. Ich przodek miał pokonać
smoka i uwolnić księżniczkę, która, jako że była czarodziejką, z wdzięczności
obiecała swemu wybawcy spełnienie jednego życzenia każdego członka jego rodu,
dopóki choć jeden z jego potomków będzie żył. Kilka lat później coś chłopca
ciągnie na polanę, gdzie zakopano kości smoka. Graziano (gdyż tak ma na imię
chłopiec) wypowiada życzenie. Ciotka wyjawia mu potem naturę daru księżniczki,
ale jest już za późno. Z czasem Graziano podbija miasto demonów i zostaje jego
władcą. Dalsza część książki opowiada o losach kolejnych pokoleń jego potomków,
którzy stali się magami pętającymi demony. Za każdym razem okazuje się, że
samolubne sny o potędze nie pozwalają śnić się ot tak sobie a "żaden mag, nawet
najbardziej potężny, nie może bezkarnie dzielić krwi z demonem".
"Wody głębokie jak niebo" to książka o cenie władzy. Sięganie po nią zawsze
kończy się tragicznie. Ze złem nie ma kompromisu. Nie można wziąć tylko części.
Umowa dotyczy całości. Jeśli przyjęło się rolę w tej sztuce, nie można zejść ze
sceny w połowie drugiego aktu i udać się do baru na piwo. Zostajemy, póki nie
opadnie kurtyna.
Na kolejnych stronach obserwujemy degenerację a w rezultacie upadek rodu, który
coraz bardziej pogrąża się w pragnieniu absolutnej kontroli nad światem. Każde
pokolenie jest coraz słabsze, ale tym bardziej desperacko trzyma się mitu o
potędze rodu.
|
|
|
|
| Wody głębokie
jak niebo |
|
|
fantasy |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Brzezińska w genialny sposób uchwyciła prawidłowości ludzkich dążeń i
zachowań. Książka nie zawiera brawurowych zwrotów akcji wprowadzonych, bo tak
jest ciekawiej. Czytelnik bywa zaskakiwany rozwojem sytuacji, ale zawsze jest to
logicznie umotywowane. Nie dzieje się nic starożytnym zwyczajem deus ex machina.
Uważam to za wielką zaletę. To znaczy to, że zdarzają się rzeczy nieoczekiwane,
ale wciąż pozostaje (mniej lub bardziej rzucający się w oczy) element
prawdopodobieństwa.
Jednak jest pewna wada, o której muszę wspomnieć. Defekt to niezbyt wielki, ale
jednak jest. Otóż po kilku rozdziałach czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy do
końca książki pojawi się jakaś choć jednak para, żeby któraś ze stron nie
zginęła z winy drugiej (często wręcz zamordowana). Żeby nie było wątpliwości:
oni się kochają. To nie małżeństwa z rozsądku; (Poza jednym, ale oni też nie
pałają do siebie nienawiścią.) po prostu mają pecha i jakoś tak samo wychodzi...
Chwieje to trochę jednym z filarów książki, jakim jest prawdopodobieństwo, ale
tylko trochę. Każda historia sama w sobie jest spójna. To nagromadzenie tylu
gwałtownych śmierci jest niezbyt fortunne.
Poza tym drobiazgiem "Wody głębokie jak niebo" prezentują wysoki poziom. Czyta
się je bardzo dobrze z nieustającym pytaniem: co dalej? Mimo tego książka typowo
dla fanów gatunku. Jeśli nie lubisz fantasy, raczej nie zbliżaj się bliżej niż
na dwa metry. Niemniej wciąż powtarzam: dla maniaków fantasy pozycja
obowiązkowa.
|
|