Świat Dysku - Terry Pratchett - Dysk
Pratchett mnie zadziwił, mianowicie połączył dwie całkowicie odmienne rzcezy - kosmitami i techniką wyjaśniając stworzenie i funkcjonowanie Dysku. Przy okazji stworzył nowe uniwersum, w którym każdy pisarz SF czułby się jak w domu.
Uniwersum. Olbrzymie planety w niezmierzonej przestrzeni. Pracownica Korporacji (Korporacji potężnej zajmującej się tworzeniem planet), dostaje od człowieka, który według logiki nie mógł żyć, propozycję. Propozycję na tyle kuszącą, że zaakceptowaną. Mianowicie, miała dołączyć do wyprawy eksploracyjnej, do świata nazwanego mianem Dysku, na którym podobno istnieje magia.
Myślę, że książki tej nie powinni czytać nawet miłośnicy Świata Dysku. Wprowadza zbyt wiele chaosu do naszego świata. Po co niszczyć taki ład. Niezmienny jest tu humor. Wszechobecny i niezmienny, niezachwiany. Jak to u Pratchetta.
Dla Kogo?
Dla miłośników techniki, SF i najbardziej zagorzałych Dyskowców. Innym nie polecam. To chyba jedna z najmniejszych książek Pratchetta. Ma tylko 171 stron, nie wnosi prawie nic nowego do naszego pojęcia o Dysku, a cena jest taka jak zwykle - wygórowana. Zdecydowanie nie polecam.
Ocena: 4/10