Nowy piękny świat
Przedstawienie nowego świata i spojrzenie na orków innym, życzliwszym okiem.
Wyobraźmy sobie świat. Ale nie bylejaki, bo fantasy. Tam gdzie od ponad wieku ekspansywne cesarstwo ludzi walczy z ogromnym imperium orków. O co toczy się wojna? Aby to wyjaśnić trzeba cofnąć się w przeszłość, sporo w przeszłość. Były wielkie lata pokoju ludzie, orkowie, elfy, gnomy i inne rasy tamtego świata żyły w błogim spokoju. Ludzie pomogli orkom zejść z barbarzyńskiej ścieżki życia. Elfy podzieliły się wszystkimi swoimi filozoficznymi zagadnieniami. Gnomy darowały postęp technologiczny, a inne rasy jeszcze odegrają w tym wszystkim swoją rolę. Wszyscy żyli w szczęściu i dostatku aż do lat wielkich nieurodzajów. Ogromne obszary całego kontynentu zaczęły pustynnieć z powodu morderczych upałów. Cesarstwo i imperium stały się najbardziej poszkodowanymi królestwami. Imperium było w o tyle dobrej sytuacji, że w sąsiedztwie z nimi były żyzne ziemie tyranii goblinów i bogatą w mięso Sadrą krainą czarnych ludzi. Cesarstwo niestety nie miało tyle szczęścia. W sąsiedztwie z nimi były tylko Sadra, Imperium i Morze głębin. Przez pewien czas ludzie importowali żywność wszelkimi możliwymi drogami, lecz od ciągłego kupowania tak pokaźnych ilości pożywienia w skarbcu zwyczajnie zaczęło brakować pieniędzy. Jedyną możliwością zostało powiększenie terytorium. Najpierw zaatakowano Sadrę. Doborowy oddział kilkudziesięciu gwardzistów cesarskich przeprowadził szybką operację, podczas której wdarli się do pałacu Al Makhula wodza tego kraju i zabito go. Wojna w tym kraju nie trwała długo, mimo iż Nomadowie bardzo dobrze znali pustynie i równie wprawnie władali mieczem. Jeszcze tego samego Cesarstwo było w stanie dokonać agresji terytorialnej na terenie imperium. Najpierw orkowie zagrozili podniesieniem cła na żywność i wszelkie inne asortymenty. Wtedy to rozpoczęły się wielkie emigracje ludności z cesarstwa i byłej Sadry. Napływały w szczególności czarnej ludności i innych ras, gdyż wystraszyły się rosnących napięć przerażających się w rasizm. Cesarstwo zaczęło budować i wykupywać statki handlowe i transportowe, które już zimą przypłynęły z dostawami wschodniego zboża pod banderą Balindocji. Wiosną następnego roku ziemię orków przekroczyła ogromna armia cesarstwa. Wynajęli oni kilku magów-najemników, którzy dosłownie miażdżyli wroga. Jako, że orkowie wyczuwając zbliżającą się wojnę zaczęło szkolić bojowe wargi i wyverny. I przez zupełny przypadek sprawą zainteresowały się smoki... ogromne błoniasto-skrzydłe jaszczurki potrafiące ziać ogniem przyłączyły się do obrońców. Postawiły one tylko jeden warunek... każdy smok ma móc wybrać sobie jeźdźca, który będzie mógł ujeżdżać to stworzenie. Pozwolono im wybierać. Był to ogromny krok w przód w tej całej wojnie, lecz nagle jeden smok z jeźdźcem zginęli. Smoki szybko odeszły od orków i poleciały gdzieś w dal razem ze swoimi jeźdźcami. To był cios w plecy, który na szczęście zbytnio orkom nie zaszkodził. Gdyż w tą wojnę wkroczyły wargi. Już na samym początku doceniono manewry oskrzydlające w wykonaniu tych stworzeń. Zauważono także niesamowitą inteligencję i ostre kły tychże stworzeń. Z wyvernami szło o wiele trudniej. Orkowie z powodu małych oczu nie potrafili rozeznać się w sytuacji podczas lotu, a te głupie stworzenia nie dość, że nic same nie zrobią. Sztab wojskowy doszedł, więc do wniosku żeby latanie było bezpieczniejsze orkowie gwizdali w gwizdki. Nie takie zwykłe fujarki, jakimi gwiżdżą dzieci, lecz specjalnymi stworzonymi przez krasnoludy wydające dźwięki niesłyszalne dla ludzi, a całkiem słyszalne dla orków. Dzięki temu nowatorskiemu pomysłowi już trzech orków reprezentowało pełną sprawność bojową. W ciągu chwili mogli wiedzieć czy ktoś przypadkiem nie ma dziurawych butów. Taką samą technikę zaczęto stosować na lądzie z jeszcze lepszym skutkiem. Gdy orkowie dowiedzieli się, jaką teraz mają przewagę wykorzystywali ją na każdym możliwym kroku. Koło listopada Imperium dowiedziało się o dostawach żywności do Cesarstwa przez Zatokę Orła. Imperator wpadł w złość w dodatku, że Balindocja wchodziła w skład Sojuszu Mocarstw Wschodu, z którym Imperium nie chciało wojny. I w tedy jak legenda mówi, Egshark I syn Gergsharka III Mocnego ówczesnego imperatora podsunął mu genialny pomysł proponując zabawę w "Piratów i strażników" wówczas bardzo modną. Tak, więc Imperator zaproponował piratom opłacalną transakcję. W zamian za to, że piraci atakowali tylko bogate statki płynące z Balindocji do Cesarstwa i będą lojalni wobec Imperatora to podaruje im on kilka wolnych portów i należną jednorazową zapłatę i ochronę. Taka propozycja nie mogła zostać odrzucona. To orkom wystarczyło. Niestety to nie był wystarczający sposób na zakończenie wojny gdyż już w następnym roku klimat mocno złagodniał i zboża dostarczyły zadziwiająco dużo plonów, czasy nieurodzajów odeszły już w zapomnienie. Wojna nadal trwała, ale bardziej opierała się na podjazdach i przejmowaniu wiosek bez szczególnego znaczenia strategicznego. I tak ta wojna trwa. Skłócone ze wszystkimi Cesarstwo i kosmopolityczne Imperium trwają gdzieś tam i ze sobą walczą.
ScoreZ
scorez@o2.pl