Hellscream

 

                                    -Dostałeś tą jedynkę bo nic nie robiłeś na lekcji! - powiedziała czarna postać. Ja wisiałem na krawędzi skarpy, postać spokojnie sobie stała metr siedemdziesiąt-dwa nade mną - jak tak dalej pójdzie to będziesz miał zagrożenie na koniec roku...

-A pocałuj mnie w du** - burknąłem pod nosem..

-Co?

-Nie, nic nie mówiłem.

-A więc nie chciała bym i ty zapewne też przychodzić do szkoły i zaliczać jakieś rzeczy w wakacje?

-Na pewno nie, jeśli tę rzeczą 

-A więc weź się do nauki - przerwała mi (i dobrze bo jakbym dokończył to by ze mną było kiepsko). Wypełzłem z klasy zły na nauczycielkę a w zasadzie na samego siebie. Poziom mojego zaangażowania we własną naukę (szkolną) jest baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo mały. Jakiś przechodzień "zza" chodnika mógłby się zastanawiać kim ja będę jak dorosnę...

A ja będę menelem!

i będę zbierał puszki jak Pan Marian - on to ma życie - nie musi się przejmować różnymi duperelami typu "jak wyżywić rodzinę" bo jest kawalerem, nie musi się przejmować jak opłacić czynsz bo jest bezdomny. On to ma fajne życie! Leży sobie taki pod drzewem i popija piwo... I to jedyna osoba z którą mogę sobie spokojnie pogadać (ale piwa z nim nie piję :)

...to ma klawe życie!

bo nie musi myśleć o rzeczach typu "czy jest przeznaczenie, czy go nie ma" albo "dlaczego tak" - on jest podróżnikiem "w miejscu" - śpi pod gołym niebem (no oprócz zimy). Ja będę taki!

Większość dzieciaków wybiera sobie za wzór jakiegoś sławnego człowieka.

Ale przecież oni wszyscy są (.)

A Marian jest fajny chłop i obecnie próbuje wydać książkę. Tylko co z tego będzie jak książka stanie się bestsellerem i Marian dostanie kupę kasy... To nie jest jego marzeniem... Z tą kasą byłby "zwykłym szarym gościem" uczciwie zarabiającym na chleb... Stanowczo lepiej poprosić kogoś o 50 groszy.

Sypee