|
Jest niedziela. Wczoraj odbyły się
przedwyborczosamorządowe konwencje PiSu i PO. Jestem zawiedziony i
dumny, hehe, tak właśnie. Ale zanim wyjaśnię, jak to możliwe - gwoli
wyjaśnienia fragment "Krajobrazu po wyborach" AMagowej Koalicji pod
przewodnictwem Tuxedo:
Które ugrupowanie najbardziej przekonało Cię w kampanii wyborczej?
Remember_The_Name: PiS
A które zawiodło oczekiwania?
Remember_The_Name: PO
Nie mam oczywiście zamiaru wycofywać się z tego, co powiedziałem, bo to
nie w moim stylu. Chciałem tylko coś sprostować, bo nie daje mi spokoju,
że mogłem zostać źle zrozumiany przez młodzież (niekoniecznie wszech)
polską. W wyborach parlamentarnych oddałem 2 głosy na przedstawicieli
Platformy, 1 na człowieka z PiSu i 1 na panią z PSLu. Dlaczego więc na
pytanie Tuxedo odpowiedziałem PiS? Pewnie dlatego, że on nie pytał, na
kogo głosowałem, tylko czyja kampania najbardziej do mnie trafiła. To
prawie to samo? "Prawie" robi dużo zamieszania w Żywcu. Kampania
parlamentarna PO była do dupy... Bierne zachowanie rządzących partią na
zaczepki i zarzuty lecące ze strony PiSu powinny właściwie sprawić, że
zagłosuję na partię braci K. Więc czemu tak nie zrobiłem? Cóż, może
zachowałem się jak przeciętny, nie mający pojęcia o polityce obywatel,
ale postawiłem krzyżyki przy nazwiskach, a nie przy partiach.
Natomiast jeśli chodzi o wybory prezydenckie, to przyznaję się bez
bicia, zagłosowałem na naszego mikroskopijnego prezydenta w postaci
brata Czecha i Rusa. I jest mi przykro, raczej nie żałuję, a już na
pewno mogę powiedzieć, że nie miałem innego wyjścia. Nie miałem innego
wyjścia jako obywatel Polski, człowiek z uczuciami i - przede wszystkim
- Łukowianin. Bo Donald zapomniał o mnie. Zresztą - zapomniał - on
pewnie nawet nigdy nie słyszał o niespełna 35-tysięcznej mieścinie,
leżącej na północy lubelskiego. Pytacie więc, dlaczego Tusk przegrał
wybory? Odpowiem Wam. Pytacie, dlaczego głosowali na niego głównie
mieszkańcy większych miast? Też Wam odpowiem! Pytacie, dlaczego ta zupa
jest tak pomidorowa? Cóż, nikt nie wie wszystkiego... Ale jeśli chodzi o
odpowiedź na dwa pierwsze pytania, to jest ona, choć pewnie jedna z
wielu, oczywista. W moim mieście na dzień przed drugą turą wyborów
prezydenckich (w pierwszej turze nie brałem udziału, bo nie było mnie w
domu, a uwierzcie, że nikt nie odwiódłby mnie wtedy od oddania głosu na
przewodniczącego PO) nie było ani jednego plakatu z Donaldem Tuskiem! A
wszędzie wisiał Lech! I właśnie to, zdawałoby się drobiazg, zadecydowało
o zwycięstwie przystojniejszego Kaczyńskiego (no co, przecież ma żonę
;). Hmm, drobiazg... jak drzazga w oku.
A teraz (wreszcie) na temat. Wybory nam się zbliżają, mili Państwo.
Wcale nie te majowe, o które prosi i płaszczy się PiS, bo PO to dumna
partia i nie podnosi rękawicy rzuconej przez byle kogo. No przepraszam
wszystkich Państwa miłośników braci Kaczyńskich, ale jeśli ktoś nazywa
lumpenliberałami parlamentarnych przedstawicieli milionów Polaków, to ja
odbieram to za potwarz nie tylko dla wszystkich tych Tusków, Rokitów i
Gronkiewicz-Waltzów, ale również dla ludzi, którzy na nich głosowali, a
przypominam, że dwa iksy im dałem. Zaraz, co to ja tam... Aha, przez
byle kogo, prawda. Tak pomyślałem jeszcze wczoraj i to zdają się
potwierdzać dzisiejsze słowa przewodniczącego PO, który powiedział, że
nie godzi się na wybory majowe, ale chętnie pomyśli o listopadowych,
które miałyby zostać przeprowadzone razem z samorządowymi. Genialna
zagrywka! Tusk pomyślał sobie zapewne "To WY nie umiecie rządzić Polską,
to WY się do tego przyznacie obiecanym wnioskiem o samorozwiązanie i to
WY będziecie jeszcze przez kilka miesięcy udowadniać swój brak
kompetencji milionom Polaków, znaczy się wyborców". A jednojajowi
Kaczyńscy pomyśleli "Łał, jeżeli staniemy jeden na drugim, będziemy
mieli prawie 2 metry!" :P Wczoraj w telewizji pan z "Newsweeka" otworzył
mi oczy na bardzo ważną rzecz, nie wiem czemu wcześniej ani o tym nie
pomyślałem, ani nawet nie słyszałem z niczyich ust - PiS lubi się bawić
w koalicje, lubi kłócić się z rządzącymi o to, że drób umie lepiej, lubi
być w opozycji i musieć stwarzać nietrwałe koalicje, ale za cholerę nie
umie, więc też nie lubi rządzić. Ale co z tego, skoro podanie Rządu do
dymisji jest nierealne... Tu akurat doskonale rozumiem PiSowców, którzy
takim działaniem straciliby poparcie dużej części elektoratu.
Ale wiecie co, w sumie i nie o tym ten tekst... :D Tak naprawdę, to
chciałem się pochwalić z nieświadomego podchwycenia przez Donalda
(Donalda Tuska, a nie naszego Donalda Donalda) mojego
pomysłu o zmianie ordynacji wyborczej na wzór modelu Stanów
Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. No dobra, może nie do końca mojego
pomysłu, ale naprawdę myślę o tym już dłuższy czas :) I mimo że zdaję
sobie sprawę z ryzyka jakie niesie ze sobą taka właśnie zmiana, bo
przecież w czasach zdziesiątkowania polskiej sceny politycznej, jej
rozbicia na setki tysięcy miliardów partii i partyjek byłoby to co
najmniej ryzykowne, jestem w stanie podjąć to ryzyko. Ryzyko
destabilizacji życia politycznego Polski, zmuszenia obywateli do
obierania nowych preferencji wyborczych, odejścia w cień wielu
wartościowych działaczy, którzy związali się "nie z tą partią, co
trzeba". Ale za jaką cenę! Wreszcie ktoś mógłby coś w tym kraju zrobić!
Mnie już jest obojętnie, czy ze skutkiem genialnym, miernym, czy
śmiertelnym... Wreszcie byłoby kogo pochwalić za sukces i opieprzyć za
poniesione straty. I wreszcie można by zacząć realizować sławetną ideę
"taniego państwa", poczynając od ograniczenia ilości pań posłanek i
panów posłów.
Pozostaje jeszcze kwestia wyników wyborów 2006. Tu, bez cienia
zwątpienia, jestem w stanie powiedzieć - wygra je Platforma Obywatelska.
Zwolennicy wybaczyli im już chwilową głupotę w postaci zabawy w koalicję
z PiSem, poza tym skrupulatnie śledzą poczynania Platformy na
warszawskiej arenie i wyrażają aprobatę :) Nie muszę już chyba apelować
do zwolenników tej partii o zwracanie jak najmniejszej uwagi na wyniki
sondaży i ankiet wyborczych. Bo sondaże wcale nie biorą pod uwagę
czynnika psychologicznego. Czyli na przykład determinacji, z jaką
wybraliby się do urn popierający Platformę Obywatelską, by ta odniosła
zwycięstwo.
|