WYBORY 2006

 

Jest niedziela. Wczoraj odbyły się przedwyborczosamorządowe konwencje PiSu i PO. Jestem zawiedziony i dumny, hehe, tak właśnie. Ale zanim wyjaśnię, jak to możliwe - gwoli wyjaśnienia fragment "Krajobrazu po wyborach" AMagowej Koalicji pod przewodnictwem Tuxedo:

Które ugrupowanie najbardziej przekonało Cię w kampanii wyborczej?
Remember_The_Name: PiS

A które zawiodło oczekiwania?
Remember_The_Name: PO

Nie mam oczywiście zamiaru wycofywać się z tego, co powiedziałem, bo to nie w moim stylu. Chciałem tylko coś sprostować, bo nie daje mi spokoju, że mogłem zostać źle zrozumiany przez młodzież (niekoniecznie wszech) polską. W wyborach parlamentarnych oddałem 2 głosy na przedstawicieli Platformy, 1 na człowieka z PiSu i 1 na panią z PSLu. Dlaczego więc na pytanie Tuxedo odpowiedziałem PiS? Pewnie dlatego, że on nie pytał, na kogo głosowałem, tylko czyja kampania najbardziej do mnie trafiła. To prawie to samo? "Prawie" robi dużo zamieszania w Żywcu. Kampania parlamentarna PO była do dupy... Bierne zachowanie rządzących partią na zaczepki i zarzuty lecące ze strony PiSu powinny właściwie sprawić, że zagłosuję na partię braci K. Więc czemu tak nie zrobiłem? Cóż, może zachowałem się jak przeciętny, nie mający pojęcia o polityce obywatel, ale postawiłem krzyżyki przy nazwiskach, a nie przy partiach.
Natomiast jeśli chodzi o wybory prezydenckie, to przyznaję się bez bicia, zagłosowałem na naszego mikroskopijnego prezydenta w postaci brata Czecha i Rusa. I jest mi przykro, raczej nie żałuję, a już na pewno mogę powiedzieć, że nie miałem innego wyjścia. Nie miałem innego wyjścia jako obywatel Polski, człowiek z uczuciami i - przede wszystkim - Łukowianin. Bo Donald zapomniał o mnie. Zresztą - zapomniał - on pewnie nawet nigdy nie słyszał o niespełna 35-tysięcznej mieścinie, leżącej na północy lubelskiego. Pytacie więc, dlaczego Tusk przegrał wybory? Odpowiem Wam. Pytacie, dlaczego głosowali na niego głównie mieszkańcy większych miast? Też Wam odpowiem! Pytacie, dlaczego ta zupa jest tak pomidorowa? Cóż, nikt nie wie wszystkiego... Ale jeśli chodzi o odpowiedź na dwa pierwsze pytania, to jest ona, choć pewnie jedna z wielu, oczywista. W moim mieście na dzień przed drugą turą wyborów prezydenckich (w pierwszej turze nie brałem udziału, bo nie było mnie w domu, a uwierzcie, że nikt nie odwiódłby mnie wtedy od oddania głosu na przewodniczącego PO) nie było ani jednego plakatu z Donaldem Tuskiem! A wszędzie wisiał Lech! I właśnie to, zdawałoby się drobiazg, zadecydowało o zwycięstwie przystojniejszego Kaczyńskiego (no co, przecież ma żonę ;). Hmm, drobiazg... jak drzazga w oku.

A teraz (wreszcie) na temat. Wybory nam się zbliżają, mili Państwo. Wcale nie te majowe, o które prosi i płaszczy się PiS, bo PO to dumna partia i nie podnosi rękawicy rzuconej przez byle kogo. No przepraszam wszystkich Państwa miłośników braci Kaczyńskich, ale jeśli ktoś nazywa lumpenliberałami parlamentarnych przedstawicieli milionów Polaków, to ja odbieram to za potwarz nie tylko dla wszystkich tych Tusków, Rokitów i Gronkiewicz-Waltzów, ale również dla ludzi, którzy na nich głosowali, a przypominam, że dwa iksy im dałem. Zaraz, co to ja tam... Aha, przez byle kogo, prawda. Tak pomyślałem jeszcze wczoraj i to zdają się potwierdzać dzisiejsze słowa przewodniczącego PO, który powiedział, że nie godzi się na wybory majowe, ale chętnie pomyśli o listopadowych, które miałyby zostać przeprowadzone razem z samorządowymi. Genialna zagrywka! Tusk pomyślał sobie zapewne "To WY nie umiecie rządzić Polską, to WY się do tego przyznacie obiecanym wnioskiem o samorozwiązanie i to WY będziecie jeszcze przez kilka miesięcy udowadniać swój brak kompetencji milionom Polaków, znaczy się wyborców". A jednojajowi Kaczyńscy pomyśleli "Łał, jeżeli staniemy jeden na drugim, będziemy mieli prawie 2 metry!" :P Wczoraj w telewizji pan z "Newsweeka" otworzył mi oczy na bardzo ważną rzecz, nie wiem czemu wcześniej ani o tym nie pomyślałem, ani nawet nie słyszałem z niczyich ust - PiS lubi się bawić w koalicje, lubi kłócić się z rządzącymi o to, że drób umie lepiej, lubi być w opozycji i musieć stwarzać nietrwałe koalicje, ale za cholerę nie umie, więc też nie lubi rządzić. Ale co z tego, skoro podanie Rządu do dymisji jest nierealne... Tu akurat doskonale rozumiem PiSowców, którzy takim działaniem straciliby poparcie dużej części elektoratu.

Ale wiecie co, w sumie i nie o tym ten tekst... :D Tak naprawdę, to chciałem się pochwalić z nieświadomego podchwycenia przez Donalda (Donalda Tuska, a nie naszego Donalda Donalda) mojego pomysłu o zmianie ordynacji wyborczej na wzór modelu Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. No dobra, może nie do końca mojego pomysłu, ale naprawdę myślę o tym już dłuższy czas :) I mimo że zdaję sobie sprawę z ryzyka jakie niesie ze sobą taka właśnie zmiana, bo przecież w czasach zdziesiątkowania polskiej sceny politycznej, jej rozbicia na setki tysięcy miliardów partii i partyjek byłoby to co najmniej ryzykowne, jestem w stanie podjąć to ryzyko. Ryzyko destabilizacji życia politycznego Polski, zmuszenia obywateli do obierania nowych preferencji wyborczych, odejścia w cień wielu wartościowych działaczy, którzy związali się "nie z tą partią, co trzeba". Ale za jaką cenę! Wreszcie ktoś mógłby coś w tym kraju zrobić! Mnie już jest obojętnie, czy ze skutkiem genialnym, miernym, czy śmiertelnym... Wreszcie byłoby kogo pochwalić za sukces i opieprzyć za poniesione straty. I wreszcie można by zacząć realizować sławetną ideę "taniego państwa", poczynając od ograniczenia ilości pań posłanek i panów posłów.

Pozostaje jeszcze kwestia wyników wyborów 2006. Tu, bez cienia zwątpienia, jestem w stanie powiedzieć - wygra je Platforma Obywatelska. Zwolennicy wybaczyli im już chwilową głupotę w postaci zabawy w koalicję z PiSem, poza tym skrupulatnie śledzą poczynania Platformy na warszawskiej arenie i wyrażają aprobatę :) Nie muszę już chyba apelować do zwolenników tej partii o zwracanie jak najmniejszej uwagi na wyniki sondaży i ankiet wyborczych. Bo sondaże wcale nie biorą pod uwagę czynnika psychologicznego. Czyli na przykład determinacji, z jaką wybraliby się do urn popierający Platformę Obywatelską, by ta odniosła zwycięstwo.

 

Remember_The_Name

 

 

PS: Wiecie, w ostatnich dniach dopadł mnie prawdziwy polityczny myślotok, i tak sobie myślę, że tym moim wypocinom mógłbym dać trochę inny tytuł, w stylu "Tekst o wszystkim i o niczym", ale niech już zostanie tak, jak jest ;)  

 

19.03.2006