POCHWAŁA
GŁUPOTY
AUTOR
TROCHĘ PIERDOLI NA POCZĄTEK
Długo zbierałem się za napisanie tego arta. Chciałem odpowiednio uchwycić temat, o którym chcę pisać, dobrać się do jego sedna, pokazać wszystko z odpowiedniej strony. Chciałem, żeby był to art. Idealny, za który zbiorę same brawa, zgarnę okładkę, chwałę wieczystą i miejsce na letnim zlocie Amagowców.
To gówno, które właśnie czytacie, jest materiałem zastępczym. Jak zawsze przy próbie napisania czegoś idealnego na wierzch wypływa gówno, które może powodować jedynie wymioty u wrażliwych i powątpiewanie u trochę bardziej kumatych.
AUTOR
TŁUMACZY RZECZY OCZYWISTE
Napiszę to już na początku, bo nie chcę dostawać bezsensownych mejli od oszołomów, którzy nie pokapują się, co chciałem przekazać w moim artykule. Możecie nie przeciążać łączy, otwierając skrzynki. One i tak są już zapchane. A na to, co napiszecie, ja i tak mam wyjebane. Nie interesuje mnie, co ktokolwiek pomyśli po przeczytaniu moich wypocin. Czy weźmie je na poważnie, czy potraktuje jako satyrę, parodię, groteskę, surowe podsumowanie, czy chuj wie co jeszcze. Nie poniżę się jak Żeromski z „Przedwiośniem”, kiedy to w strachu przed opinią publiczną wyjawił sens swojego dzieła.
Wielu oszołomom nie przemówią moje słowa do rozumu. Domorośli psycholodzy, ludzie z ewidentnym brakiem zajęcia, pryszczate nastolatki z kompleksami, wielu im podobnych z inteligencją parapetu rzuci się na mnie jak lwice na zdobycz, kiedy król lew leży i opierdala się w słoneczku. Mimo wszystko może chociaż części z tej bandy oszołomów przemówiłem do rozumu.
AUTOR
NADAL ODBIEGA OD TEMATU
Wkurwia mnie cenzurowanie przekleństw. W ogóle cała cenzura mediów, czy for internetowych itd to jedna wielka pieprzona hipokryzja. Bo jeśli ja zamiast kurwa napiszę na przykład @#$@ k**wa, czy zamaskuję to przekleństwo na dziesiątki innych sposobów (gładki szum kasety w „Detektywach”) to i tak każdy wie, że jest tam przekleństwo, że stanowi nieodłączną część tego nagrania. Taka cenzura kładzie jeszcze większy nacisk na wyraz niecenzuralny, sygnalizując go z natarczywością gościa rozdającego ulotki w przejściu podziemnym. Bywało wielokrotnie, że operatorom nie udało się czegoś zamaskować i wiecie co? W ogóle nie zwróciłem uwagi na przekleństwo.
Gdzie hipokryzja? Jest nią sztuczne maskowanie czegoś, co i tak powinno w tym miejscu być. Jeżeli ktoś chce być takim świątobliwym osobnikiem, to niech wstawi w to miejsce kurka wodna, olaboga, jeju, czy inne wyrazy zastępcze. Solidna polska kurwa jest zarezerwowana dla ludzi bez skrupułów, którzy nie patrzą jak temat jest uchwycony, tylko co z sobą niesie.
AUTOR
POWOLI PRZECHODZI DO TEGO, CO POWINIEN
Wiele rzeczy mnie w życiu najzwyczajniej wkurwia. Denerwuje jest słowem zbyt słabym, zaś frustruje rezerwują sobie chorzy psychicznie i słabi emocjonalnie. Mnie życie może tylko wkurwiać. Wymienienie chociażby części rzeczy, które są powodem mojego wkurwienia zajęłoby cały AM, łącznie z kącikami. Kto wie, może cały cover CD, jakbym się zaczął serio czepiać. Bo to Polska właśnie, nie elegancja Francja, jak śpiewał pewien raper.
Wkurwia mnie polityka. Kaczyńscy. Becikowe. Wkurwia mnie szkolnictwo. Łapówkarstwo. Wkurwia mnie wiele innych rzeczy i zgodnie z doktryną mojego frustratyzmu powinienem to pierd**ić, paść w fotelu i włączyć sobie jakiegoś pornola. Chociaż nie, niemieckie pornole tez mnie wkurwiają. Panienki zawsze udają orgazmy, a i ja nie sprechen po doicz to nawet nie wiem czemu się pieprzą i po co. Zresztą, po co komu ta wiedza? Wszak to tylko pornol….
AUTOR
NARESZCIE PRZECHODZI DO SEDNA
Ostatnio uczepiłem się jednej kwestii. Otóż, dopadła mnie zwykła ludzka zazdrość po przyjrzeniu się bliżej mojemu miastu, a konkretniej mojemu otoczeniu. Nie jest tajemnicą, że z mojej dzielnicy przy odrobinie „dobrej” woli można by zrobić slumsy. To właśnie tu możesz dostać wpierdol, stracić kołpaki w aucie, albo kupić działkę. Chcieliście Amerykę? No to macie murzyńskie getto w wersji dla białoskórych. Tu życie jest naprawdę ciężkie i – nie zgadniecie- wkurwiające. Człowiek inteligentny, widząc coś takiego tylko się frustruje. Człowiek średnio głupi po prostu to pierd**i.
I to jest właśnie właściwe podejście.
Zazdroszczę debilom. Naprawdę. Dopatrujcie się w następnym zdaniu dumy własnej czy rozrostu ego, to taka wskazówka dla tych, co to się czepiać lubią. Uważam się za inteligentnego i naprawdę taki jestem. Dlatego często rozmyślam o rzeczach, które przeciętny nastolatek ma po prostu w dupie. Jestem może bardziej gruboskórny niż niejeden z moich znajomych, ale w głębi jestem wrażliwym człowiekiem. Zastanawiam się nad wieloma kwestiami, roztrząsam ważne kwestie, uczę się, aby w przyszłości coś osiągnąć, słowem - wiodę w miarę normalne życie przerywane czasami dzikimi wypadami i przygodami rodem z komedii młodzieżowej czy innego Jackassa. Tymczasem wielu moich głupich znajomych zajmuje się o wiele lepszymi rzeczami.
AUTOR KRÓTKO CHARAKTERYZUJE GRUPĘ SPOŁECZNĄ, Z KTÓRĄ SIĘ OBRACA
Moi głupi koledzy w dupie mają odpowiedzialność. Takie rzeczy jak myślenie o konsekwencjach czy przejmowanie się nimi zostawiają dla mądrzejszych od siebie. Ich to nie interesuje. Oni żyją dniem dzisiejszym, według maksymy Carpe Diem, której oczywiście nie znają, chyba że widzieli jej przeróbkę na billboardzie Reala sprzed kilku lat. Znam dziewczyny, które zrobią wszystko z każdym w łóżku. Wszystko i wszędzie. Ubierają się jak zdziry, robią wypady na miasto i szukają partnerów na najbliższe pół godziny. Znam kolesi, którzy na nich lecą. Znam chłopaków, którzy wolą narkotykami zaspokajać wszystkie swoje potrzeby. Znam ludzi, którzy wolą pogadać na GG zamiast pouczyć się na zaliczenie semestru. Słowem, znam całą bandę ograniczonych mniej lub bardziej debili.
Znam też ludzi bardziej normalnych, ale też nie za mądrych. Ludzie leniwi, nieobowiązkowi, momentami niezrównoważeni, skłonni do imprez i bójek, stroniący od czegokolwiek wymagającego wysiłku. Pokolenie MTV.
Są też tacy jak ja, którzy zdają sobie sprawę z tego, co chcą robić i co chcą osiągnąć.
AUTOR SZUKA PUNKTU ZACZEPIENIA
Właśnie przez nich chodzę taki wkurwiony. Bo im zazdroszczę. Zazdroszczę im ich głupoty. Bo jak inaczej określić tak skrajną nieodpowiedzialność życiową? Mimo to, oni wiodą lepsze życie ode mnie. Wiedzą, że żyją. Ja odchyły w ich kierunku miewam w miarowych odstępach. Oni zaznają ich codziennie, biorąc życie pełną garścią, czerpiąc z niego pełną, nienasyconą gębą. Kasa rodziców, wyżebrana minutę przed wyjściem na imprezę. Rozbity samochód pożyczony od ojca. Zawalony rok przez balangi do ósmej rano.
Oni wiedzą, że żyją. Robią co zechcą i kiedy zechcą. Nie obchodzą ich normy moralne i społeczne. Potrafią wyzywać babcię w supermarkecie, zniszczyć każdy element otoczenia, bez dbania o to, co będzie potem. Jak ja im cholernie zazdroszczę!
Brak odpowiedzialności to głupota, wmawia nam się. Owszem, ale taka głupota potrafi być wspaniała. Lepiej żyć głupio niż wegetować inteligentnie. A znam wielu, co właśnie tak wegetują.
Bo jak nazwać życie w strachu przed jutrem inaczej niż wegetacją? Pełno jest ludzi, którzy nie zrobią różnych rzeczy w strachu przed odpowiedzialnością. Nie prześpię się z nim, bo zajdę w ciążę. Nie zrobię tego, bo mnie nakręcą i opublikują to w szkole. Nie pójdę tam, bo mnie okradną. Nie przyjmę tej pracy, bo nie dam sobie rady. Nie zrobię tego, nie zrobię tamtego. Człowiek w miarę inteligentny, czyli spętany nićmi odpowiedzialności nie zrobi nic szalonego. To nie w jego stylu. Jest ponad to, jest na to za mądry.
Inaczej mówiąc, jest zbyt głupi, aby okazać się głupim i sobie pofolgować.
AUTOR
SZTUCZNIE PRZEDŁUŻA SWÓJ NUDNY TEKST
Powiało frustratyzmem, prawda? Pewnie, że prawda. Normalnie tworzę Manifest na Bis, riplej, powtórkę z rozrywki. Ale co mogę zrobić, kiedy inwencji brak? Tak, jednak jestem głupi. W poprzednim zdaniu doszukajcie się echa kompleksów z dzieciństwa. Teraz to sobie uświadomiłem. Nie potrafię znaleźć porządnego tematu, wymyślić czegoś, co będzie godne umieszczenia w AMie. Zamiast tego sięgam po utarty, przechodzony jak moje tygodniowe gacie schemat kogoś, kto pisze, aby się wyżyć. Byle jego tekst zawierał cokolwiek, co można zanalizować, lub wyśmiać to przejdzie. A przecież o to chodzi, co pokazuje nam sidiakszynowskie Ekszyn Ridekszyn.
AUTOR
DALEJ PRZEDŁUZA, SKORO JAKOŚ MU TO WYSZŁO
No bo frsutratyzm w przypadku niektórych ludzi jest jedyną możliwą reakcją. Podam przykład człowieka, który jest taki mądry, a taki głupi. IksIksIks, lat szesnaście. Znawca komputerów. Potrafi wysiedzieć przy maszynie nawet czterdzieści godzin non stop, wstrzymując czynności fizjologiczne. Człowiek inteligentny, jeden z lepszych uczni pewnej szkoły. Mówią o nim :indywidualista. To bardzo łagodne określenie dla osoby, która jest tak chorobliwie nieśmiała, że boi się podejść do jakiejkolwiek dziewczyny. Po prawdzie wynika to z tego, że nigdy z dziewczynami zbytnio nie rozmawiał. Po prostu IksIksIks taki już jest.
IksIksIks ma też drugą twarz. Ba, nawet i trzecią. Druga, to jego wygadane, dowcipne, charyzmatyczne i wybujałe ego internetowe, nawiedzające fora internetowe, czaty, gadu gadu i inne miejsca do komunikacji w sieci. Tam IksIksIks może poczuć się człowiekiem i jest lubiany. Dlatego właśnie uzależnił się od wirtualnej sieci, gdyż rozpaczliwie potrzebuje akceptacji. W grupie nie jest akceptowany, gdyż jest małomówny (boi się odezwać) i brzydki. W domu zajmuje się wieloma rzeczami. Jego ułożona rodzinka zmusza go do robienia wielu rzeczy. Szczęście, że nie znają się na komputerach, bo dorwaliby się do takiej ilości pornografii, za którą powinno się dostać nagrodę od Huge’a Heffnera i dyplom honorowego czytelnika CKMu. Niestety, z racji wydzielonych godzin na komputer IksIksIks rzadko może sobie walić konia z włączonym dźwiękiem, w obawie że ktoś usłyszy. Dobrze, że od swoich książek ma rozwiniętą wyobraźnię.
Teraz dla odmiany IgrekIgrek, lat dziewiętnaście. Człowiek po zawodówce, który nie lubi przemądrzałych inteligentów - okularników, które uważa za ofiary życiowe. Jeździ starym i oklepanym BMW z Niemiec, na które, o dziwo leci większość lasek z jego osiedla. Ma karnet do siłowni. Nie jest za piękny, ale paker po anabolikach zawsze ma wzięcie. Bezczelny cham, który zaliczył pół swojego osiedla i dziewczyny zmienia co dwa miesiące. Do tego idiota. Nie zna wielu podstawowych rzeczy. Często potrafi obić po pysku za wymądrzanie się w jego obecności, za co przyjmowana jest rozmowa na temat, który IgrekIgrek nie pasuje do ograniczonego pojęcia nastolatka. Zresztą, najczęściej i tak ma to w dupie i potrafi złagodzić wyrok do lekkiego oklepu maski.
AUTOR
DALEJ ROZPACZLIWIE POSZUKUJE PRZESŁANIA
Jak myślicie, który z nich ma lepsze życie? Który z nich więcej dostanie od życia? Jak skończą? Często nad tym myślałem. Na pewno wiele osób, które po powierzchownym obejrzeniu obu panów postawiłoby, ku mojemu zdziwieniu na Iksika. Igrek jest przecież o wiele lepszy i choć głupszy, ma lepsze podejście do życia. Może mniej osiągnie, ale przeżyje życie bardziej intensywnie. Jest jak Przybyszewski dla ubogich przy skromnym urzędniku czy księdzu żyjącym w głupim celibacie. Żyje krócej, ale lepiej, bardziej ciekawie. Zrobi więcej dla siebie. Bo on preferuje egoizm nad poddańcze podejście naukowców. Wkurwiają mnie naukowcy i ci, co poświęcają się dla innych. Marnują swoje życie, które powinni poświęcić dla siebie. Inni niech sami zadbają o swoją wygodę.
AUTOR
KOŃCZY TĄ FARSĘ.
Morału nie będzie. Anię dopadła grypa, a ZoltaR dostał z półobrotu od Chucka Norrisa. Poza tym, jak napisałem wyżej, to i tak jest tylko długi, literacki rzyg, jak już ktośtam kiedyśtam gdzieśtam określił jakiśtam tekst mojego autorstwa. Na pohybel, ziomuś. Ten tekst przejdzie. Zobaczysz. Ludzie kochają bezsensowne wypociny, które próbują udawać coś więcej.
Bo jak mnie zrównają z ziemią, to im powiem, że nie zrozumieli.
ZoltaR
GG: 5639913