PROBLEMY DEBIUTANTA

Wypadałoby mi najpierw (jako potencjalnemu debiutantowi) napisać o tym, jak trafiłem na Action Mag. Nie wiąże się z tym żadna nadzwyczajna historia – po prostu trafiłem na niego przypadkiem, surfując po Internecie. Inna sprawa, że lektura AM zachęciła mnie do pożyczenia od znajomego archiwalnych numerów CDA. No, ale dość o tym. Mam w końcu napisać debiutancki text...

Mógłbym w tym wypadku skorzystać z rady, jaką w swoim felietonie zawarł bodajże Konrad Wągrowski (“Esensja”, jakby kto pytał): otóż aby napisać dobry felieton, można wypisywać kompletne bzdury, byle tylko negowały one punkt widzenia wystarczająco licznej grupy ludzi. Dzięki temu felieton zostaje dostrzeżony, wybija się z większej liczby innych, może się doczekać licznych polemik, zaś skrzynka mailowa autora będzie pękać w szwach. Śmiem sądzić, że na tym zinie metoda ta dałaby wymierne rezultaty. Mógłbym np. napisac coś o wyższości disco polo nad metalem. Byłoby mi nieco trudno zebrać wystarczającą liczbę argumentów, ale dla chcącego nic trudnego. Zawsze mógłbym napisać, że przy disco polo lepiej się tańczy, łatwiej je nucić, że teksty piosenek poruszają bardziej aktualne i życiowe problemy (“Wolność moja kochana...” ). Poza tym, granie na keybordzie zawsze wymaga większej delikatności i finezji niż po prostu szarpanie za struny gitary elektrycznej i walenie w perkusję. Cały tekst upstrzyłbym licznymi dowcipnymi uwagami, co wśród czytelników - którzy przypadkiem zgadzaliby się z teoriami przedstawianymi przeze mnie – wyrobiłyby mi opinię “równego gościa”.

Pozostałoby jeszcze tylko namówić Qnika, by mój felieton opublikował. I tu już zaczynają się schody. Mógłbym wprawdzie włożyć do koperty z dyskietką odpowiednio dużą sumę pieniędzy, ale nie znam qnikowskiego stosunku do... hmmmm... płatnej protekcji. Poza tym, musiałbym najpierw tą sumę sam zdobyć. Po trzecie, gdybym już je zdobył, wzdragałbym się z oddaniem ich komuś innemu, tym bardziej, że nowy Pratchett akurat się ukazał. Pewnym pomysłem byłaby odpowiednia dawka napoju wyskokowego, ale tu napotykam przeszkodę w postaci transportu takowej z Bornego Sulinowa do Wrocławia. Pozostałoby mi więc dołączyć do tekstu jakiś sprytny list, w którym wyperswadowałbym Qnikowi konieczność poświęcenia miejsca na łamach akurat mnie, a nie innym debiutantom, których teksty są o niebo lepsze od moich (i, oczywiście, o wiele bardziej poprawne politycznie). I tego już raczej bym nie przeskoczył. Cokolwiek by nie mówić o Qniku, jest to jednak człowiek inteligentny, który moje kombinacje przejrzałby na kilometr. Już widzę, jak z wyrazem obrzydzenia usuwa mój tekst, zaś dyskietkę wywala do śmietnika, przedtem dla pewności namagnesowując ją. Jak więc widać, z kontrowersyjnym felietonem nie przejdę. Więc sam już nie wiem, co pisać...

Seti

jarkot2e14@wp.pl

692 395 934