Czy bóg istnieje
???
Witam wszystkich, chciałbym odpowiedzieć na pytanie zadane w temacie, ale także na pytanie, czym
jest bóg i czy nasze wyobrażenia [na jego temat] są słuszne. Jest to mój pierwszy art, więc proszę
o wyrozumiałość :P
Czy bóg istnieje?
Katolicy, żydzi i wszyscy inni(protestanci, prawosławni), którzy wierzą w tego samego boga, co nasz naród( w 95%) od razu odpowiedzą, że oczywiście. Tak samo odpowiedzą buddyści, mahometanie( tak to się pisze?) i wyznawcy innych wschodnich religii. Tak, więc można przyjąć, że wszystkie główne religie świata opierają się na istnieniu boga jako stwórcy i najwyższego. Zastanówmy się, zatem nad naukowymi dowodami istnienia boga(nieważne, którego). Znamy jakieś? Może całun turyński(bóg chrześcijański-jezus)? Mnie
osobiście to nie przekonuje(choć dziwna to sprawa). Przejdźmy dalej, a mianowicie do powstania wszechświata: skąd się wziął? Stworzył go bóg? Nie ma na to żadnych dowodów, ale nie ma też dowodów, że go nie stworzył. Ale w takim razie musiałby powstać z nicości. A jeżeli bóg go stworzył to kto stworzył boga? Też można przyjąć, że powstał z nicości.... no i teraz mamy zamknięty krąg, bo wszystko może być w takim razie z nicości. Proponuje dla świętego spokoju przyjąć, że bóg powstał z nicości, a dla tych, którzy w boga nie wierzą, że wszechświat powstał z nicości. Jak już zastanawiamy się nad "naukowymi" dowodami, to chciałbym zająć się cudami. Na początek trzeba zadać podstawowe pytanie: czym jest cud? Cud jest manifestem obecności boga w naszym życiu, świecie(wg teologii chrześcijańskiej). No i tu pojawia się problem(dla niewierzących), ponieważ cuda są mocnymi dowodami na istnienie boga. Są często udokumentowane( chodzi o cuda współczesne, a nie te
z czasów Jezusa). Np. przypadki przemienienia najświętszego sakramentu w prawdziwe serce Jezusa- podczas komunii św. Takie przypadki znane są z całego świata. Jedno, co jest pewne to to, że cuda pojawiają się za sprawą mocy nadprzyrodzonych. Wysunąłem też tezę, jakoby cuda pojawiały się nie za sprawa boską, a z wiary jakieś osoby, że nastąpi jakieś wydarzenie. A jak wiadomo wiara (silne przekonanie, nie wiara w np. boga) czyni cuda. Już nie raz słyszeliśmy, że jak się w coś mocno wierzy to się spełni, wydaje mi się, że nie zostało to wyssane z palca. Wierzyć w boga, czy też nie? Pozostawiam to czytelnikom do własnej oceny, ja jednak wierze, że bóg istnieje(choć nie taki jak to nam wiara chrześcijańska chce wpoić).
Czym jest bóg?
Czy jest on starcem zasiadającym gdzieś w niebie na tronie i przyglądającym się naszemu życiu? To raczej odpada, choć może nie całkiem. Jest to na pewno istota najwyższa. Czytałem kiedyś o eksperymencie przeprowadzony ładnych kilka lat temu w stanach, nie pamiętam jak się ów eksperyment nazywał ani kto go przeprowadzał. Chodziło o to,że pewna grupka naukowców chciała skontaktować
z istotami z innych wymiarów i udało im się! Istota, z którą się skontaktowali kazała nazywać się Ra, przekazała nam dość cenne inf. a mianowicie: ludzie są 3 "bytem"( Ra jest "bytem" 6 czyli połączeniem wieeelu dusz w jedną - bóg?) i przygotowują się na przejście do "bytu" 4, ma to nastąpić po przesunięciu biegunów magnetycznych ziemi, wtedy to na ziemi zostaną ludzie kierujący się zasadą "pomagaj innym" a ludzie kierujący się zasadą "pomagaj sobie" zostaną "odesłani"( i choćby z tego powodu nie powinniśmy niszczyć naszej planety). Czyżby "nowoczesny"obraz nieba i piekła? Być może. Chciałbym dodać, że według ostatnich badań bieguny ziemskie przemieszczają się! W tym momencie przesuwają mi się przed oczami
przepowiednie roku 2012- ale to już temat na oddzielny art. Myślę, że można przyjąć chrześcijański obraz boga, chociaż nie różni się on wiele od np. Buddy, Allacha. Tu znów pozostawiam ocenę czytelnikowi.
W co wierzyć?
Myślę, że każdy bóg jest prawidłowy! I jeżeli istnieje niebo to tak samo dobry chrześcijanin jak i dobry wyznawca Allacha trafią do tegoż nieba. Lecz wydaje mi się także, że nie powinno się zmieniać religii. Jeśli ktoś wierzy w boga X to do końca swych dni powinien wierzyć w boga X. Denerwuje mnie też bardzo polskie spojrzenie na inne religie tzn. Bóg jest Ok, super itd. ale Allach jest bee, a Budda feeee. Tylko, że większość tak myślących ludzi zapomina, iż wyznawców Allacha, Mahometa i Buddy jest duuuuuuużo więcej niż chrześcijan. I co? Te miliardy ludzi, choć w większości to ludzie dobrzy (terrorystów nie bierzemy pod uwagę) nie dostąpią szczęścia wiecznego? Zaiste... chore to spojrzenie:(
Następnie chciałbym się podzielić z wami spostrzeżeniem, którego już sami napewno dokonaliście, ale może się nad nim nie zastanawialiście, a mianowicie religijność narodu polskiego, większość uważa się za katolików i chodzi co niedziele do kościoła. Czemu? Ponieważ wychodzą z założenia, że jak dziadek chodził, tata chodził to ja też. Albo z przyzwyczajenia. Lecz najgorsze jest, gdy taki człowiek chodzi do kościoła, bo co by sąsiad albo rodzina pomyśleli.
Satanizm:
Tu znów mamy bardzo ciężki temat. Przecież każdy wie, kto to jest satanista. Czy aby na pewno? Na początek małe wyjaśnienie- satanista nie jest wyznawcą szatana!!! Ludzie, którzy wyznają szatana nie są satanistami, są albo chorzy albo należą do jakiejś sekty. Satanizm jest ideologią opierającą się na służeniu sobie, zaspokajaniu swoich potrzeb. Jeśli ktoś nie wierzy niech poczyta "Biblię Szatana" autorstwa La Vay`a (wpisz w wyszukiwarkę "biblia szatana", znajdziesz pełno stron). Tak, więc satanizm nie jest religią. Lecz w naszym cudownym kraju wystarczy chłopak ubrany na czarno z długimi włosami, żeby babcie słuchające "najpopularniejszej" stacji radiowej uciekały w popłochu wyobrażając sobie pentagramy na kościołach, czarne msze i gwałty. Ale nie chce zbytnio odbiegać od tematu tego artykułu, chciałem tylko zaznaczyć, że satanizm nie jest religią, więc nie ma także swojego boga.
Podsumowanie:
Bóg istnieje, ale prawdopodobnie w trochę innej formie niż to przedstawia kościół katolicki. W jakiej? To kwestia wciąż nie rozwiązana i dopóki egzystujemy na tej ziemi nie dowiemy się tego(mam nadzieje, że po śmierci zrozumiemy cały otaczający nas świat i będziemy znali odpowiedzi na zgoła filozoficzne pytania: skąd wziął się świat, po co żyjemy itp.). Proponuje też zagubionym w wierze lub niewierzącym zastanowienie się, czym jest wiara, czy ma sens(dla konkretnej osoby), bo zawsze lepiej jest wiedzieć czy się wierzy czy nie, niż mieć "gdzieś" całą wiarę a przed rodziną udawać katolika(co niedziela kościółek, komunia itd.).Poza tym każdy, kto choć raz "zagubił" się w swojej wierze wie, jakie to uczucie nie wiedzieć czy się wierzy czy też nie.
KamikazeMario
Wszystkie bluzgi proszę przysyłać na kamikazemario@op.pl
PS. Ra podczas jednej z rozmów ostrzegł ludzkość, że „Atomowy błysk zabija też duszę” – mam nadzieje, że rządzący największymi mocarstwami będą mieli to na uwadze.
PS2. podczas pisania słuchałem: Cradle Of Filth - Nymphetamine, Artrosis - Ukryty Wymiar, Slipknot - Spit it out, Covenant - album "Animatronic"