|
Chciałbym wam w tym arcie przedstawić dziwne,
głupie i chamskie zachowania nauczycieli w mojej szkole.
Na początek przedstawię coś, co w głównej mierze było inspiracją do napisania tego
tekstu. Być może przypomni się wam jakiś nauczyciel lub w moim opisie go znajdziecie.
Wszystko jest możliwe. Chciałbym teraz wam opowiedzieć o niekonwencjonalnej metodzie
sprawdzania zadań domowych mojej pani od polaka. Chodzi mi tu o wypracowania. Jak pewnie
u większości osób w naszym (względnie) pięknym kraju, pani polonistka zbiera dzieciom
(w szkołach ponadpodstawowych już młodzieży ;) wypracowania do sprawdzenia w domu.
Jej domu. Niemożliwe jest, żeby miała czas, a tym bardziej chęci sprawdzić zadania wszystkim,
więc bierze zeszyty tylko wybranym. Zazwyczaj nieszczęśliwcy wybierani są losowo, ale
w mojej klasie można przewidzieć dokładnie, komu pani zeszyt weźmie. I to z dokładnością
do jednego osobnika (akurat do tego, którego w szkole nie ma lub tego, który w ogóle
zapomniał zadania). Otóż całe wywoływanie nieszczęśliwców wygląda tak: Pani zwykle
pierwszy zeszyt bierze osobie siedzącej w pierwszej ławce od strony okna. Potem za
koleją bierze wszystkim, którzy siedzą w kolejnych ławkach, zaraz za poprzednią osobą.
Zawsze bierze zeszyty tylko rzędowi od okna, czasami tylko, gdy ofiary się skończą,
posiłkuje się środkowym rzędem. Tak to wygląda. Ci, którzy siedzą w pechowym rzędzie
mają sprawdzane zeszyty za każdym razem, gdy gościara zbiera zeszyty, a pozostała reszta
nigdy nie będzie miała ocenionego zeszytu.
Teraz będzie trochę mniej rozwinięta kwestia. Ściąganie w szkole. Nie będę zbyt
rozwijał. Chciałbym powiedzieć, że mam pewnego nauczyciela, któremu mogę podłożyć ściągę
pod nos, a się nie skapnie. Po prostu kładę sobie ściągę na ławce i mogę swobodnie
czytać napisane tam litery. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale ja naprawdę tak
robię. Oczywiście na ściądze nie jest napisane wprost np. że człowiek ma x żeber czy
coś w tym stylu.
Mógłbym też przedstawić osobno zachowania uczniów na lekcjach, np. kiedyś, gdy
pracowaliśmy jeszcze na kompach z przyciskiem turbo, jeden z uczniów walnął kwestię:
"Wciśnij turbo, to komp odjedzie". Nie będę jednak za bardzo rozwijał tego tematu,
zwłaszcza, że zachowania uczniów biją niekiedy rekordy głupoty.
Miało tego być więcej, ale tematy wypadły mi z głowy. Tak to jest, jak się miesiącami
zwleka z pisaniem tekstów.
|