|
Józef Piłsudski (1867-1935), pierwszy Marszałek Polski, mąż stanu, Naczelnik Państwa,
i premier Polski Kto nie był buntownikiem za młodu ten będzie świnią na starość.
Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska.
...Polska to jeden wielki kołtun, trzeba przedtem dobrze grzebieniem ten kołtun rozczesać,
aby każdy włos był z osobna, a wtedy może da się kosę zapleść.
Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi.
Obcą jest nam wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa. Bojownicy wolności wszystkich
krajów i narodów są naszymi braćmi. Umiemy hołd oddać wszelkiej wielkiej myśli, w jakimkolwiek
języku się zrodziła, umiemy uczcić wszelkiego poetę i myśliciela, jakikolwiek naród go wydał.
Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze życie, żyć nie mogę, to
ubliża - słyszysz! - ubliża mi jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą. Niech inni się
bawią w hodowanie kwiatów czy socjalizmu, czy polskości, czy czego innego w wychodkowej (nawet
nie klozetowej) atmosferze - ja nie mogę! To nie sentymentalizm, nie mazgajstwo, nie maszynka
ewolucji społecznej, czy tam co, to zwyczajne człowieczeństwo. Chcę zwyciężyć, a bez walki,
i to walki na ostre, jestem nie zapaśnikiem nawet, ale wprost bydlęciem, okładanym kijem czy
nahajką. (...) Ostatnią moją ideą (...) jest konieczność wytworzenia w każdej partii, a tym
bardziej naszej [PPS-Frakcja Rewolucyjna], funkcji siły fizycznej, funkcji, że użyję tak nieznośnego
dla uszu "humanitarystów" określenia (histeryczne panny, nie znoszące drapania po szkle, ale
znoszące pranie ich po pysku) funkcji przemocy brutalnej.
Polacy okazali się kamieniem pleśnią pokrytym, a nie ładunkiem dynamitu.
Powoływać się na Kościuszkę, posługiwać się jego imieniem, zachwycać się nim i solidaryzować
się z jego ideałami może każdy bezkarnie, bez konsekwencji i kosztów. Bo Kościuszko nie żyje.
Kto solidaryzuje się ze mną, musi płacić wysiłkiem, męką, trudem, ofiarą z wolności, z życia.
Kiedyś, gdy mnie już nie będzie, będę miał także miliony równie zapalczywych i podobnie nie
ryzykujących wielbicieli. Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robi. Do współpracowników po przyjeździe
z Magdeburga do Warszawy, 11 listopada 1918, o socjalistycznym rządzie powołanym kilka dni
wcześniej W Polsce wszyscy krzyczą, iż posiadają większość.
Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą
i brak woli. W każdym ugrupowaniu ludzkim, w którym kiedykolwiek byłem, byłem uważany za coś w rodzaju
heretyka. Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w
tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka.
Myślałem już nieraz, że umierając przeklnę Polskę. Dziś wiem, że tego nie zrobię. Lecz
gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi.
Ja też potrafię w mordę bić. Pogróżka dla endecji, która nie chciała dopuścić do władzy Gabriela Narutowicza.
I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych
partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu
i korzyści. W wywiadzie dla "Kuriera Porannego" o zamachu stanu, który miał być dokonany
przez marszałka. Trzeba, aby to co było szaleństwem, stało się także rozumem polskim. Bo ni z tego ni
z owego mamy Polskę na pierwszego.
Cytaty ze strony www.cytaty.servis.pl
|