:: Ulica
Prą do mnie strony galaktyki
od mgławic domów zakurzonych.
I nawet ja tu jestem nikim
i zdaje się, że po nic.
Gęste gwiazd niebo się rozwiesza
w oknach jak stary lep na muchy.
Bruk, próg, przedpokój, płaszcz i wieszak.
Oddech się starł i ucichł.
Krążą planety nad latarnią;
skrzydlaty eliptyczny taniec.
Wkoło od dymu ulic parno,
krok na wszechświata kraniec.
- Quimeen
|