:: (nie)ballada o "wsio rawno"
nad cichą wodą w blasku słońca,
fruwa libella migocąca,
a za nią facet goni z siatką,
złapać motyla nie tak łatwo,
tak od zamachu wniebogłosy
zmierzch w wyblasku łąkę kosi,
fruwa libella migocąca
nad ciemniejącym końcem słońca,
znad cichej wody dzień odchodzi
i co najmniejszy skrawek boży
w cień wtula kontur lecz nie facet,
któremu najważniejszym zda się
skrzydeł motylich barw przemiana
z pasm niepowodzeń, proszę pana,
łapać owada w takiej chwili?
lepiej by siebie pan przyszpilił,
nad ciemną wodą pod gwiazdami
mamrocze trawa, wiatrem mami,
kwiecie wyciska pył z naręcza,
nad łąką błyska zwiewna tęcza,
a za nią facet, dalej, żwawo,
dopóki świtu pierwsza bladość
nie schwyta wszystkich rosy kroplą,
im „wsio rawno” – najwyżej zmokną.
- Messalin Nagietka
|