:: Świat z metra dwadzieścia
dla mojego syna
Małoksięciowym śmiechem perlisz to życie
chłonąc je z Bogiem, elfami i kolejną wiosną.
(Jeszcze wiośniejszą niż te trzy minione? Jeśli tak mówisz...)
Świat potrafi się rozpaść tak nagle.
Śmiercią biedronki, bałwana. Moim smutkiem.
Scalam go sto razy dziennie kroplą ciepła.
(Ty naprawdę wąchasz kolory?)
Pełen pytań bez zwątpień uczysz mnie
słów bez odbarwień, niewyblakłych zachwytów.
Wpłakujesz we mnie strach o księżniczkę.
I znów widzę niebo wzorzyste latawcem i aniołem,
prawdziwe - jak lato, podwieczorek, pająk na suficie.
- Alter Net
|