![]() |
||
![]() |
![]() |
|
|
Tellers Story |
|
|
Czym jest Tellers Story? Tellers Story to wspólne Opowiadanie pisane przez użytkowników portalu http://www.storytellers.pl. Czym projekt ten różni się od Empati2? Przedewszystkim dynamicznością, nowe fragmenty historii powstjają bardzo szybko, a żeby je kontynuować wystarczy tylko rejestracja na stronie. Poza tym niezaprzeczalnym plusem jest możliwość dodania swojego fragmentu historii do kontynuacji. Każdy więc może znaleść coś dla siebie. Jeśli macie jakiś pomysł na własny początek fabuły wystarczy go przesłać poprzez stronę lub na email redakcji, a być może pojawi się na stronie. A jakie są minusy? Opowiadanie możecie kontynuować tylko online na stronie. Poprzez email można przesyłać jedynie zaczątki fabuł do kontynuacji, do czego zachęcam |
Shiro [storytellers.pl@gmail.com]
|
OPOWIADANIE 1 I znów się nie udało... Nigdy nie wiem ile jeszcze czasu mi zostało... Czasami potrafią mnie niesamowicie zaskoczyć... -Widziałam to! Jak mogłeś?! - pytała roztrzęsiona dziewczyna wyglądająca zza ogromnych metalowych drzwi. Nie była smutna, a łzy kapiące z jej oczu oznaczały jedynie jak bardzo czuje się bezradna w swojej złości. Podeszła do chłopaka i choć była od niego o dwie głowy niższa uderzyła go w policzek. Jej małe usta drżały jak płatki stokrotek na wietrze, a biała dłoń po zetknięciu z jego twarzą zaczęła się różowić. Na jej szyi poruszył się błękitny kamień, który od niego dostała. Być może w innych okolicznościach mogłaby na niego jakoś wpłynąć, ale teraz była mu obojętna. Nie obchodziło go już jak wiele jej krystalicznie czystych łez wsiąknęło w suchą ziemię, ani to jak pięknie wyglądały jej jasne włosy powiewające na wietrze. Nie miał zamiaru jej słuchać. Chwycił jej delikatną buzię i złożył na jej czole braterski pocałunek. Już ostatni. Odwrócił się i ruszył w stronę czekających na niego kompanów. Nic chciał się odwracać, nie zamierzał żałować tego, że właśnie ją opuszcza. Mimo to na chwilę skierował wzrok za siebie. Zobaczył w jej oczach nienawiść...
Spojrzał na nią niepewnie. Dochodzacy zewsząd trzepot skrzydeł przyprawił go o ostry ból głowy, a tatuaż puslował coraz mocniej i intensywniej. Wiatr rozwiał poły jego płaszcza, ukazując rękojeść dużego noża, zatkniętego za pasek spodni .Nie wiedząc co robić, rozejrzał się dookoła. Zblizali się... Skinął szybko głową i poszedł za radą Vincenta. Ten szybko z głośnym skrzypnięciem otworzył zardzewiały właz w dachu i wskoczyłdo środka, pociągając go za sobą. Wpadli do jakiegoś pomieszczenia, którego ściany i sufit raziły śnieżną bielą, a krwistoczerwony dywan wspaniale z nimi kontrastował. - Jakbym brodził we krwi - pomyślał chłopak, a myśl ta wcale nie przyprawiła go o obrzydzenie. Stał wciąż niepewnie rozglądając się wokół. Dziwiło go to, że czuje się tu bezpiecznie, a jeszcze bardziej to, że nie czuje nienawiści i rządzy krwi. Jego wzrok przesunął się w przeciwległy kąt pokoju, który zaczął mu pzypominać schron lub magazyn.
CDSS (Ciąg Dalszy Stwórz Sam) |
|
OPOWIADANIE 2
To się zaczęło kiedy miałem 5 lat. Doskonale pamiętam ten dzień. A może to była noc? Nieważne. Nieważne było czy to dzień czy noc – zawsze było ciemno. Zawsze. Tego dnia mój nowy tata, w którego od niespełna dwóch tygodni tak mocno wierzyłem, postanowił mnie ukarać. Za co? Nie pamiętam już dokładnie. Kara... Słowo do dziś brzmi w moich uszach. Odbija się echem od ciemnych ścian mej duszy. Mam wrażenie, że z całego mojego dzieciństwa pamiętam tylko to jedno zdarzenie. Płakałem jak totalny mazgaj. Mama odeszła. Chyba nas zostawiła. Wtedy jeszcze tego sobie nie uświadamiałem, ale uciekła od nas. Na zawsze. Nigdy jej nie zobaczyłem. Potem widziałem tylko ciemność i nic więcej. Nie przestawałem płakać. Robiłem mu na złość. Z każdym jego łykiem whisky stawałem się coraz głośniejszy. Wstał. Wkurzył się na mnie. Wreszcie. Pomyślałem. Wreszcie na mnie spojrzał i pobawi się ze mną w coś. - Chodź mały. Przestań beczeć. Pobawmy się w chowanego... – powiedział. To był mój wyrok. Wyrok ojczyma, któremu tak bardzo ufałem. Przecież nie byłem winny... Niczemu nie byłem winny. Zaczął liczyć do stu. Liczył długo. Zerkał gdzie idę. Drzwi wszystkie były zamknięte... Nie mogłem wyjść z pokoju. Ani z domu. Jedyne wyjście mi pozostało: schować się w komórce pod schodami. Bałem się, więc drzwi zostawiłem lekko uchylone i czekałem. On liczył. Zacząłem się cieszyć z tak dobrej kryjówki. Coraz bardziej się cieszyłem. Im był bliżej setki, tym bardziej się uśmiechałem do szpary w drzwiach. Znalazł mnie. Spojrzał na mnie zimnymi jak lód, błękitnymi oczami. Świeciły się. Czułem alkohol... i... Trzask! Zamknął mi drzwi przed nosem tak mocno, że spadłem ze schodów, prowadzących do ciasnej komórki. Słyszałem szczęknięcie zamka. – Nieznośny bachor! Już sobie nie popłaczesz! Zostałem sam. Ciemno. Wszędzie. Gdzie nie spojrzeć – tylko mrok. Płakałem. Najzwyczajniej w świecie, jak każde dziecko, które zasypia zawsze przy zapalonym świetle i nagle go brakuje. Może przez godzinę, może dwie. Bez przerwy. Gdy to nic nie dawało – poddałem się. W ogóle nie ruszałem się z miejsca. Dopiero po jakiś trzech godzinach zacząłem macać wszystko co miałem w zasięgu ręki. Podłoga. Zimna, mokra, betonowa. Bezlitośnie betonowa. Po dziś dzień pamiętam to paskudne, chropowate podłoże. Siedziałem tak jeszcze przez chwilę, aż w końcu zasnąłem. Kiedy się obudziłem, dalej leżałem na posadzce. Było mi zimno i miałem mokry cały bok, na ktorym leżałem. Wstałem powoli i po cichu podszedłem do drzwi. Popchnąłem je raz, potem drugi, jednak te były ciągle zamknięte. Usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła i przekleństwa. Pewnie "tatuś" zbił swoją buteleczkę - pomyślałem. Słyszałem jeszcze, jak otwiera barek, potem nastała cisza. Postanowiłem się stąd wydostać. Komórka, w której sięznalazłem, była używana jako spiżarka. Było stąd jednak przejście do piwnicy, do której główne wejście znajdowało się na zewnątrz budynku. To była moja szansa. Nie pamiętam ile czasu zajęła mi wędrówka, ponieważ poruszałem się na czworaka. W końcu jendak dotarłem do celu. Z początku myślałem, że drzwi są zamknięte, bo nie mogłem ich otworzyć, ale okazało się, że po prostu nie były od dawna używane. W środku panował półmrok, a wśród wpadających promieni słonecznych grasowały drobinki kurzu. W powietrzu czuć było wilgoć, jednak o wiele mniejszą, niż w spiżarce. Podszedłem do drzwi i chciałem je otworzyć, ucieszony, że w końcu skończy się ten koszmar... Nic takiego sie nie stało. Piwnica była zamykana od zewnątrz, na kłódkę. Do okienka też nie miałem jak się dostać. Jedyne co mi pozostało, to wrócić do spiżarki i zacząć pukać w drzwi. Tak też zrobiłem. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w drzwiach prowadzących do domu, zobaczylem stojącego ojca, trzymał w ręce jakiś kabel... Zdziwienie przerodziło się w strach, znowu zacząłem płakać. Pamiętam tylko pierwsze uderzenie, właściwie to później już chyba nic nie czułem. Jak przez mgłę pamiętam jeszcze, jak światło ustępowało miejsca zamykanym drzwią i ciemności... CDSS (Ciąg Dalszy Stwórz Sam) |
![]() |
Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy |
![]() |
|