Przejdź do spisu treści...

Magią i Toporem: Zły Mag


Będzie to opowieść o świecie pełnym silnych, prawych wojowników.
Będzie to opowieść o świecie pełnym potężnych dobrych magów.
Będzie to opowieść o świecie pełnym szlachetnych czynów i bohaterskich poświęceń.
Będzie to opowieść o świecie gdzie powyższe zdania niekoniecznie opisują głównych bohaterów.

W rolach głównych:
Mario - krasnoludzki wojownik, rozmiłowany w piciu.
Luigi - brat Maria też krasnoludzki wojownik o podobnych zamiłowaniach.
Terry - niziołek nożownik, pijaczyna z powołania.
Mementomoris - elf magik, pełna kultura.

***

Mario powoli otworzył oczy. Czuł, że wypił za dużo.
- No ładnie Mario! - krzyknął Luigi - Hańbisz naszą rodzinę! Ja rozumiem, że można wypić za dużo, ale żeby padać już po trzynastym kuflu piwa? Wstyd! Nawet Terry wypił więcej od ciebie i nie usnął!
Zrugany przed chwilą krasnolud rozejrzał się dookoła. Leżał pod stołem w tawernie "Pod Końskim Ogonem". Natychmiast spróbował wstać ale zahamował go ostry ból głowy oraz głośny huk. Postanowił na przyszłość, że zanim wstanie po popijawie, wyczołga się najpierw spod stołu. Gdy w końcu cała drużynka znalazła się na krzesłach zaczęli naradę.
- Kończy się kasa.- Stwierdził spokojnie Mementomoris.
- Nie będzie za co pić! - krzyknęła naraz a potem zaczęła płakać cała niska część drużyny.
- Nie rozpaczajcie. Zapytajmy barmana o robotę. On na pewno coś musi wiedzieć! - pocieszał elf.
Krasnoludy szybko podbiegły do szynkwasu i zaczęły tak szybko i głośno zadawać pytania, że barman ni w ząb nie zrozumiał. Poziom hałasu generowanego przez nich został szybko obniżony dwoma silnymi kopniakami w goleń wyprowadzonymi nogą Terrego.
- Ekhm.. no... tego... - rozpoczął inteligentnie niziołek - Roboty szukamy.
- Ano faktyczie przydałby mi się ktoś w stajni... - odpowiedział Barman.
- Nie o taką robotę nam chodzi! - zgodnym chórem zakrzyknęła drużyna.
- Ano widzę, że na ambitniejszych trafiłem. Ale i dla was coś się znajdzie. - Barman ściszył głos a drużyna zbliżyła się do niego. - Ano bordelik zakładam i obsługi szukam.
- Takiej też nie.- powiedział szybko Mementomoris bo zauważył, że krasnoludy już chciały się zgodzić. - Jesteśmy grupą eee... Bohaterów. Takich co to chodzą, zabiją potwory, szukają przygód i znajdują skarby. - wyjaśnił elf.
- Zabijacie potwory?- Zapytał wyraźnie ucieszony barman.
- Właśnie! - Odpowiedział Mementomoris.
- To mam dla was robotę. Będzie ciężka ale opłaci się wam. - Rzekł barman - 100 sztuk złota plus trzydzieści procent zniżki na wszystkie napoje alkoholowe w moim przybytku!
- To starczy na... - zaczął szybko kalkulować Terry - Pięć dni popijawy!
Krasnoludy wyglądały na na zadowolonych i od razu krzyknęły - Bierzmy tę robotę!
Jedynie Mementomoris zachował trochę sceptycyzmu. Więc zapytał - O jaki gatunek potwora chodzi?
Barman się nieco speszył - Eee... No... Tego... Teściową.
Elf krzyknął - Ale my nie zabijamy ludzi!
Lecz barman na to - Jaki człowiek? Nie człowiek lecz potwór piekielny! Gdyby Asmodeusz przybrał ludzką postać to na pewno byłaby ona!
- Nie zgadzamy się.- Stwierdził Mementomoris.
- Może jednak? - Spytał z nadzieją w głosie Mario.
- Chcesz mieć na karku całą straż? - straszył elf.
- Eee, racja nie zgadzamy się. - Potwierdził Luigi
- Idziemy z stąd. Może sie czegoś na Mieście dowiemy. - Zaproponował Terry.
I wyszli na Miasto. Tak zaczęła się Wielka Przygoda!

***

Szukamy bohaterów!
Ważne zadanie do wykonania!
Gwarancja sławy i pieniędzy!
Zapisy u burmistrza.

Takie napisy były porozwieszane po całym Mieście. Nie dziw, że skuszona ofertą drużynka natychmiast udała się do ratusza. Bez problemu udało im się porozmawiać z burmistrzem.
- A więc to wy jesteście tą drużyną dzielnych fraje ekhm bohaterów tak? - Spytał burmistrz
- Tak - odpowiedział Mementomoris.
- I szukacie roboty? Tak?
- Tak.
- A więc mam coś dla was. Robota raczej standardowa i nie powinna sprawiać kłopotu. Taka tam drobnostka. Sam bym to zrobił ale złamałem nogę. Musicie jednak zaczekać na swoją kolej.
W tym momencie wszedł strażnik i powiedział do burmistrza - Panie ten poszukiwacz przygód cośmy go na misję rabunkową - w tym momencie zauważył on znaczące spojrzenie burmistrza i grupkę bohaterów - eee... Ratunkową chciałem rzec, wysłali nie żyje.
- A więc kolejka się zwolniła. Teraz wy musicie iść i odebrać z rąk Złego Maga niebezpieczny Kryształ Pełen Złej Magii. Gdy przyniesiecie go mnie otrzymacie nagrody. Krasnoludy otrzymają piękne Płonące Topory Mocy, niziołek Szatę Niewidzialności, a elf Księgę Zaklęć Potężnych. - Zaoferował Burmistrz
- Khm! Khm! - Znacząco chrząknęły krasnoludy. - Nie mamy za co pić!
- No dobra niech będzie jeszcze te 100000 sztuk złota. - powiedział burmistrz.
- A gdzież to mieszka ten zły mag? - spytał Terry?
- Pozwoliłem sobie pozwolić moim kartografom sporządzić tę oto mapę. - I W tym momencie burmistrz pozwolił sobie wręczyć Mementomorisowi mapę narysowaną na kawałku papieru toaletowego. - Wiecie cięcia budżetowe i te sprawy. - Wyjaśnił.
Nagle naradzający się po cichu Mario i Luigi powiedzieli - Żądamy zaliczki!
Burmistrz widząc błysk pożądania w ich oczach bojąc sie bardziej o swoją kolekcję kryształowych stóp goblinów niż o siebie dał im trochę drobnych.
Zadowolona drużynka rozeszła się po Mieście aby uzupełnić rynsztunek. Spotkali się o umówionej porze przed północną bramą. Z całego towarzystwa tylko elf nie był w stanie "wskazującym". I tak oto drużyna ruszyła ku Wielkiej Przygodzie!

***

W lesie panował hałas. Wszystkie ptaki odleciały jak najdalej od jego źródła a zwierzęta leśne uciekały co sił w kończynach. Zostały tylko drzewa, które słysząc to były wdzięczne losowi, ze są głuche jak pień. Ów straszny hałas wywoływała bardzo niepozorna grupka. A właściwie to jej rozśpiewana część. Nic w tym dziwnego, że dość szybko zwabili swym głosem rządne mordu i uciszenia ich wilki. Niestety do rozprawy nie doszło. Wilki gdy podeszły bliżej na dźwięk pięknego krasnoludzko-niziołkowego chóru zareagowały napadem zbiorowego ataku psychozy i paniczną ucieczką w kierunku bliżej nieokreślonym. Na szczęście dla lasu i jego mieszkańców trubadurzy dość szybko zdarli sobie gardła. Po kilku chwilach zaatakował ich potężny ork!
- Wy bezcześcić piękna piosenka! Wy zginąć! - I zaczął szarżować na bohaterów.
Luigi i Mario rzucili się do ataku na wroga. Mementomoris zastanawiał się jakie zaklęcie by tu rzucić, podczas gdy Terry wyjął swój zestaw noży do miotania.
Krasnoludy dzielnie parowały ataki maczugą orka swoimi toporami lecz nie mieli szans na trafienie go. Nagle elf zobaczył do czego zmierza niziołek.
- Przestań! - Krzyknął - Jeszcze kogoś zabijesz!
Terry nie zważając na jego słowa przymierzył się do rzutu. Lecz nie wiedział, którego orka wziąć na cel. Ostatecznie nie miał takiej głowy do alkoholi jak Luigi.
Wycelował więc w losowo wybranego. Mementomoris profilaktycznie uskoczył w krzaki. Nie oberwał. Lecz przelatująca nad lasem czapla nie miała tyle szczęścia co on. Ork też nie. Zestrzelona w locie ptaszyna spadając przebiła zielonoskóremu dziobem jego wrażliwe na piękno muzyki serce. I tak problem się rozwiązał. Czapla jednak przydała się w ważniejszej sprawie. Była z niej cudna pieczeń. Nazajutrz trzy czwarte drużyny obudziło się z symptomem dnia następnego. Tym razem nie śpiewali. Nie mieli sił. Czas płynął wolno a droga się dłużyła. Nagle Terry zadał pytanie:
- A tak właściwie to gdzie mieszka ten Zły Mag?
- W jakiejś jaskini niedaleko z stąd. - Poinformował Mementomoris - Coś niecoś o nim słyszałem. Podobno jest zły i uprawia nekromancję.
- A jak poznamy, która to jaskinia? - Dociekał dalej niziołek.
- Właśnie! - Poparły krasnoludy. - Która z tych kilkuset jaskiń jest tą, której szukamy?
- Nie martwcie się. Na pewno ją znajdę. - Stwierdził Mementomoris.
I rzeczywiście dość szybko odnaleźli właściwą jaskinię. Z środka dochodził smród rozkładających się ciał więc nikt nie dziwił się jakim sposobem elf ją znalazł.
- To co? Wpadamy, zabijamy wszystko co się rusza, zabieramy kryształ i spadamy? - układały plan krasnoludy.
- No co wy? Nie jesteśmy przecierz jakimiś niekulturalnymi chamami! Skorzystamy z domofonu. - Powiedział Mementomoris po czym podeszedł do wspomnianego urządzenia i nacisnął przycisk. Z głośniczka dobiegł głos : Kto tam?
Elf odpowiedział - Drużyna bohaterów. Mamy sprawę do Złego Maga.
- Ktoś odpowiedział: Prosze zaczekać chwilę już idę.
Drzwi od jaskini otworzyły się. Stał w nich szkielet. - Witam panów i zapraszam do środka. - Zaprosił.
Drużyna weszła za nim do hallu.
Szkielet powiedział: Proszę usiąść na kanapie. Mój lord jest chwilowo zajęty. Ożywia właśnie armię zła, później jest umówiony na herbatkę z Belzebubem a po niej ma potyczkę z Wielkim Bohaterem. Musicie więc zaczekać jeżeli sprawa jest ważna. Może podać herbatki?
- Tak proszę. - Powiedział elf.
- Piwa jeśli łaska! - Dodały krasnoludy (i Terry).
- Tak proszę panów. Już podaję.
Tak więc drużyna czekała na Złego Maga kilka godzin. Wreszcie przyszedł ten sam szkielet i oznajmił im, że Zły Mag czeka na nich w gabinecie. Gdy weszli zapytał ich
- Jaki jest cel waszej wizyty?
- Przyszliśmy po Kryształ Pełen Złej Magii. - Powiedział prosto z mostu Mementomoris. A krasnoludy nieco się przelękły jego śmiałości.
- A tak proszę weźcie go sobie. Nie jest mi potrzebny. - Zły Mag zdjął Kryształ z pułki i podał elfowi co "nieco" zdziwiło Maria, Luigiego i Terrego.
- Czemu dajesz go nam za darmo? - Wypalił niziołek.
- Spodobaliście mi się. Jesteście inni niż ci wszyscy poszukiwacze przygód. Przychodzi ci tu taka zgraja. Drzwi demoluje, sługi zabija, szukając skarbów robią w całym domu bajzel a potem jeszcze mnie chcą ukatrupić. Ogólnie zero kultury. Oczywiście żaden z nich nie przeżył. Nawet nie pomyśleli, że ja też jestem człowiekiem. Że ja też jak każdy czoło eee... humanoid potrzebują rozmowy, rozrywki i odrobiny uczucia. Ech jedyne co mi w życiu zostało to herbatki z Belzebubem i partyjki szachów z Wielkim Bohaterem. Tylko oni mnie jeszcze rozumieją!
Słysząc to drużynka zaczęła go pocieszać.
- Dziękuję wam! - Powiedział ze łzami w oczach Zły Mag. - Chodźcie odprowadzę was do wyjścia. Mam nadzieję, że niedługo wpadniecie do mnie z wizytą!
I w ten oto sposób drużynka wykonała zadanie. Musieli jeszcze wrócić do Miasta i oddać Kryształ Pełen Złej Magii burmistrzowi Miasta. Krasnoludy i nizołek w drodze zaliczyli kilka, może kilkanaście "głębszych". Powrót był bardzo bezpieczny. Powodem była wstawiona i rozśpiewana część drużynki. Orkowie bojąc sie o własne uszy i życia nie atakowali ich. W końcu chłopcy doszli do Miasta.

***

Wesoła drużyna udała się do burmistrza, który z tego powodu był w niezłym humorze.
-Witam was! Witam! - Powitał ich. - Wam jako pierwszym udało się zdobyć Kryształ Pełen Złej Magii. A teraz mi go dajcie!
Posłusznie oddali go mu.
- Khm! Khm! - Znacząco chrząknęły krasnoludy.
- Teraz pewnie oczekujecie nagrody? Płonących Toporów Mocy, Szaty Niewidzialności, Księgi Zaklęć Potężnych i 100000 sztuk złota? - Zapytał burmistrz.
- Właśnie! - Odpowiedziała drużyna.
- Po[piiiiip]ło was? - Odpowiedział wyraźnie rozbawiony burmistrz - Widzieliście ich bohaterów jednych? Myślą, że jak wykonają robotę to odrazu dostaną nagrodę. A takiego wała! - powiedział burmistrz i pokazał słynny już na całym świecie krasnoludzki gest obrazy.
- My rządamy nagrody! - Krzyknęły oburzone krasnoludy.
Burmistrz widział błysk pożądania w ich oczach. Bał sie bardziej o swoją kolekcję kryształowych stóp goblinów - do której miał niedługo dołączyć nowy okaz pełen złej magii - niż o siebie. Szybko wywnioskował, że lepiej dać im 100 sztuk złota i nie stracić kolekcji stojącej na półce.
- No dobra macie tu stówę i ani grosza więcej! - Powiedział.
Bohaterowie ruszyli do "Pod Końskim Ogonem". Jako, że nie mieli 30 procentowej zniżki pili tylko niecałe cztery dni.
I tak oto skończyła się Wielka Przygoda. Lecz gdy zabraknie kasy trzeba będzie znowu ruszyć w poszukiwaniu pieniędzy i sławy!

Koniec

Łukasz Gosiewski [ lukaszgosiewski@wp.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści