N U M E R :
5
maj 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 25 - Ashura...

Ashura - At the Dawn of Your Deterioration

Ashura - 1. tzw. 'święto krwi', związane ze śmiercią trzeciego proroka szyitów - Husajna, wnuka Mahometa, który zginął podczas bitwy z wojskami umajjadzkimi. Bitwa ta doprowadziła do ostatecznego rozłamu świata islamu na szyitów i sunnitów. Charakterystycznym elementem święta są pochody biczowników, którzy podczas rytuału wykrzykują imię wnuka proroka; 2. francuski zespół death metalowy, którego debiutancki album - 'At the Dawn of Your Deterioration' ukazał się na początku 2006 roku sumptem Thundering Records.

Ciekaw jestem jak w zróżnicowanej religijnie społeczności Francuzów funkcjonuje Ashura, bo ostatnie wydarzenia, które miały miejsce nad Sekwaną, mogą niestety znacząco wpłynąć na odbiór muzyki zespołu przez rodzimych fanów. Nas to jednak nie powinno interesować, gdyż złego licho nie rusza. 'At the Dawn of Your Deterioration' reklamowane jest jako płyta mieszająca wpływy amerykańskiego brutalnego death meatlu spod znaku Morbid Angel ze szwedzkim riffowaniem spod znaku Dark Tranquility. I japa sama się szczerzy, bo tradycyjnie cały PR stajni leży w gruzach ze śmiechu!


Ciekawe co by było, gdyby włodarze wytwórni kiedyś musieli zacząć się tłumaczyć z chybionych opisów wydawanej przez nich muzyki. Ale nic to, wróćmy do debiutu Ashura. Ten, choć nie rzuca na kolana, wypada całkiem przyzwoicie. Otwierający płytę 'Able to the Worst' rzeczywiście ma sporo wspólnego z amerykańskim death metalem, podobnie jak trzeci 'Burn Your God', ale na pewno nie tym spod znaku Morbid Angel. Zresztą, są to najbardziej brutalne i gwałtowne uderzenia na 'At the Dawn...'. Reszta kawałków buja się raczej w zbliżonych do Death okolicach. No, może z wyjątkiem najlepszego na płycie 'Dans le Cercle', który zaskakuje motywami pod środkowy okres twórczości Slayer i całkiem konkretnym gitarowym rzemiosłem. Od piątego 'In Nothing We Trust' zaczyna się jednakże wycieczka w okolice spenetrowane przez Death, In Flames, At The Gates i jeszcze kilka innych zespołów, co jest nie tyle nudne, co szalenie oklepane. Czyż nie lepiej, gdy Ashura tak, jak w 'The World Must Collapse' bawi się matematycznym łamaniem riffów, kąśliwymi, ciężkimi zagrywkami gitar i elementami death/black metalu (okolice 3:30 - 4:50)? Na pewno tak!

W gruncie rzeczy 'At the Dawn...' to, poza kilkoma wymienionymi wyżej utworami, zbiór riffów, z których można by skomponować bardzo dobry album death metalowy. Warunek jest jeden - Ashura musiałaby skrócić swój debiut o, bagatela, pół godziny! Jest tu po prostu zbyt dużo muzyki i przeszło 9-minutowych numerów, w których sztampowe riffy rozmywają charakter niebanalnych zagrywek i niezłego warsztatu muzyków. Aha, prawie byłbym zapomniał, za zmasakrowanie wokalne i niewielkie niedociągnięcia techniczne w 'Crystal Mountain' należy się Francuzom tęgie o-pe-er...

Autor:Furiat 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)