| |||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
Strona - 08 - Co wiesz o Jazzie...
Co wiesz o Jazzie?Jazz po raz pierwszy rozbrzmiał w sercach ludzi w XIX wieku w Nowym Orleanie. Właśnie wtedy po raz pierwszy rozbrzmiały tak zwany ragtime’y, czyli rytmy oparte na synkopie oraz blue notes. Ktoś wpadł na pomysł synkopowania, czyli podkreślania słabych części taktu. W tym czasie w kolebce Jazzu żyli Kreole, byli to imigranci z całego świata, a także potomkowie niewolników wyzwolonych w czasie wojny secesyjnej. To właśnie dzięki tym ludziom powstały style: blues i ragtime. Wynikiem połączenia kultury Kreoli i afrykańskich tradycji wyzwolonych niewolników, było nietypowe użycie instrumentów oraz forma pierwszych utworów. Na przełomie wieku, do gry służyły takie instrumenty jak kornet, puzon i klarnet, dzięki którym można było usłyszeć marszowe, wesołe rytmy. Taką muzykę grali wtedy Charles "Buddy" Bolden, Bunk Johnson i Freddie Keppard oraz autorzy pierwszego jazzowego nagrania - Original Dixieland Jazz Band. Razem z innymi muzykami jazzu do Chicago w poszukiwaniu pracy dotarła tu jedna z największych postaci, trębacz i śpiewak Louis Armstrong. To on zapoczątkował nową epokę w jazzie - erę swingu. Zakończył się czas marszowych rytmów, pojawiła się improwizacja. Wtedy nastąpił największy rozwój big-bandów. Największą sławę osiągnęły zespoły: Duke'a Ellingtona, Earla Hinesa i Counta Basiego. Big-bandy wydały również wielu doskonałych solistów, takich jak choćby Coleman Hawkins, Ben Webster, Johny Hodges czy Lester Young. Od występów z orkiestrą Chicka Webba swą wielką karierę rozpoczęła Ella Fitzerald, bodaj największa jazzowa wokalistka wszechczasów. Obok swingowców działali, także indywidualiści, tacy jak chociażby pianista Art Tatum i trębacz Roy Eldridge, którzy poszukiwali na własna rękę nowych rozwiązań. Ich odkrycia wykorzystywali kilkanaście lat później jazzowi improwizatorzy. W Europie, jazzem zajmowali się: skrzypek Stephane Grapelli i gitarzysta Django Reinhardt. Jazzem inspirowali się również poważni kompozytorzy, tacy jak: Gershwin, którego utwory z jazzowej opery "Porgy and Bess" również funkcjonują jako standardy, z najsławniejszym "Summertime" na czele. II wojna światowa przyniosła 20% podatek wojenny od działalności rozrywkowej, dlatego big-bandy stały się przedsięwzięciem nieopłacalnym. Szansę przetrwania miały tylko te najlepsze zespoły. W tym samym czasie stworzono telewizję, dlatego ludzie zaprzestali chodzić do klubów, wieczory woleli spędzać w domu. Swing był muzyką stworzoną do tańca, a każdy, kto złamał te reguły i realizował własne pomysły jak na przykład perkusista Kenny Clarke z big-bandu Teddy Hilla, mógł zapłacić utratą pracy. W połowie lat czterdziestych szczęśliwie wyłonił się w jazzie nowy nurt – bop. Należy znowu wspomnieć o Teddym Hillu, dzięki któremu spotkało się wielu twórców bebopu. Hill prowadził lokal "Minton's Playouse", który był miejscem pierwszych występów Theloniusa Monka, Dizzy'ego Gillespiego w którym, również, bawili się muzycy o ustalonej już renomie - Lester Young, Ben Webster, Roy Eldridge, Charlie Christian. Niedługi czas później na tamtejszą scenę trafił młody utalentowany Charlie Parker. Rozpoczęły się scenowe pojedynki. Składem zespołu był kwintet: saksofonista i trębacz, pianista, basista i drummer w sekcji rytmicznej, natomiast utwór bopowy zaczynał się i kończył wspólnym przedstawieniem tematu, a zapełniony był solowymi improwizacjami każdego z muzyków. Poprzez Bop rozpoczyna się zmierzch popularności jazzu, pomagają temu ekscentryczne zachowania muzyków i coraz częstsze użycie narkotyków, mających ulepszyć improwizacje. Ich ofiarą stał się Parker.
|
Cool Jazz był znacznie bardziej umiarkowany od wcześniejszych odmian. Pierwszeństwo w tej dziedzinie miał saksofonista Stan Getz, bardziej znany chyba ze swych nagrań bossa novy z Brazylijką Astrud Gilberto w latach sześćdziesiątych, w latach czterdziestych grający z Woody Hermanem i orkiestra aranżerów Gila Evansa i Claude'a Thornhilla z saksofonistą Gery Mulliganem. Gil Evans był autorem pomysłu przeniesienia tych brzmień na mniejszy skład. Tak powstał pierwszy projekt firmowany nazwiskiem Milesa Davisa – „Birth of the Cool”. Stan Kenton mieszał dotychczasową muzykę z muzyką poważną, tak powstał jazz symfoniczny, oparty na dziełach Ravela, Bartoka, Strawińskiego. Okres działalności Kentona, tak jak i inne połączenia jazzu z muzyką poważną, nazywany został drogą pośrednią pomiędzy tradycyjnym jazzem i dwudziestowieczną symfoniką europejską. Z tym kierunkiem związał się amerykański jazzman - John Lewis, wieloletni lider słynnego M.J.Q - Modern Jazz Quartet, kwartetu który, przetrwał dwadzieścia lat, nagrywając , oprócz wielu innych rzeczy, płytę z własnymi aranżacjami utworów Bacha. Jednak cool, west coast, i trzeci nurt, okazały się stylami nazbyt wyrafinowanymi i zbyt intelektualnymi, by zdobyć większą popluarność i przetrwać na dłuższą metę. Style hard bop oraz soul i funky przyszły ze wschodniego wybrzeża, gdzie śmierć Parkera zakończyła ważny etap w ewolucji bopu. 10 lat później nowi muzycy stworzyli nowy Bop dużo prostszy i przystępniejszy. Tu pierwszeństwo miał Ray Charles, który połączył ten styl śpiewania ze świeckimi słowami. Hard bop odziedziczył typowy skład, przywrócił znaczenie sekcji rytmicznej. Do muzyków hard bopu zalicza się: Clifford’a Brown’a i Max’a Roach’a z Sonny Rollinsem, Art.’a Blakey’a i jego Jazz Messengers, a przede wszystkim Miles’a Davis’a, który wyszedł z heroinowego nałogu i w 1959 roku nagrał „Kind of blue”. Następnie saksofoniści Ornette Coleman, Archie Shepp i Eric Dolphy zapoczątkowali nową erę: free jazz. Osobą która wyróżniała się z tłumu, był John Coltrane. Nazwa kierunku pochodzi od tytułu płyty Colemana; on też położył podwaliny pod ideologię tej muzyki. W free jazzie istniała samowola wszystkich solistów. Zaczęto fascynować się muzyką hinduską. W tym samym czasie powstał i rozwinął się rock, przyciągając rzesze młodych słuchaczy. Jazz przeżywał kolejny kryzys - trudna, niezrozumiała muzyka nie pomagała w zdobywaniu słuchaczy. Wtedy rozwinął się jazz-rock. Zaczęto używać elektrycznych instrumentów, syntezatorów, specjalnych efektów takie jak występowały na koncertach rockowych. Pionierami jazz-rocka jeszcze w latach sześćdziesiątych byli działający w Chicago Sun Ra wraz ze swoimi kolejnymi Arkestrami i Art Ensemble of Chicago. Jazz-rock, czyli fusion to większe formacje, elektryczne i wykorzystujące coraz większe możliwości elektroniki , z często pojawiającą się gitarą, to przede wszystkim Weather Report Joe Zawinula i Wayne'a Shortera , Mahavishnu Orchestra Johna McLaughlina, Chick Corea ze swoim "Return to Forever" i kolejne projekty Herbiego Hancocka. W fusion doskonale czuje się gitarzysta Path Metheny, pod ten kierunek podpadają tacy eksperymentatorzy jak Bill Frisell, Mike Stern czy Bill Laswell. Fusion szczyt świetności ma już chyba za sobą, coraz więcej artystów po flircie z nim "wraca" do "prawdziwego" jazzu. Mainstream oznacza najpopularniejszy grywany dzisiaj jazz - akustyczny lub elektryczny - ale nie flirtujący z rockiem ani z żadną awangardą jazzową. Sztandarowym twórcą mainstreamowym, błyszczącym w latach dziewięćdziesiątych jest Wynton Marsalis, uniwersalny trębacz i szef Lincoln Jazz Center, grywający z równym powodzeniem stare, dobre standardy, dzieła klasyczne (w klasycznych, a nie jazzowych improwizacjach!), jak i własne kompozycje. Mniej udanym jego dziełem są chyba tylko monumentalna opera jazzowa "Blood on the fields", czy jazzowy balet, który próbował stworzyć. Ważną postacią współczesnego jazzu w najczystszej postaci jest jego brat Branford. Również niezależnie od historycznych i stylistycznych zakrętów rozwijała się jazzowa wokalistyka. Jazz we wszystkich swoich odmianach dotarł do Europy, gdzie znalazł wielu fanów i wybitnych wykonawców.
Chyba najistotniejszą zmianą, jaka dokonała się w ciągu stuletniej ponad historii jazzu, jest jego miejsce. Jazz, który powstał jako muzyka biedoty, awansował na salony, stając się często przedmiotem snobizmu. Zmieniła się jeszcze jedna rzecz: w Nowym Orleanie grali samoukowie, często bardzo zdolni. Teraz formalne wykształcenie jazzowe jest czymś na porządku dziennym, a jazzman - samouk staje się rzadkością.
Autor:@nia | ||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | |||||||