| |||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
Strona - 07 - Rock Arena Festival...
Kobranocka na Rock Arena FestivalNie będę ukrywał, że na festiwal rockowy w Arenie wybrałem się li tylko dla tego zespołu. Reszta wykonawców miała dla mnie znaczenie drugorzędne, więc w tej relacji skupię się występie Kobranocki. Jednak zacznijmy od początku. Pomimo, ze wejście na Arenę było otwarte od godz. 16:30, pojawiłem się tam krótko przed 18, czyli prawie o godzinie rozpoczęcia koncertu. Jednak jak się okazało nie straciłem wiele(może poza widokiem miny policjanta, który przeszukując znajomego znalazł klucz francuski ;)), ponieważ wpuszczanie kolejnych osób szło bardzo sprawnie. W każdym razie, gdy formacja Lotyń wyszła na scenę i zaczęła grać ja już siedziałem na 'cudownych' krzesełkach w Arenie. Tak siedziałem, nie stałem pod sceną, ponieważ oszczędzałem siły na Kobranockę, co, jak się później okazało, było bardzo dobrym pomysłem. Jednak powróćmy do zespołu Lotyń. Jak się okazało część publiczności nie przyjęła ich zbyt ciepło. Szczerze mówiąc, gdy lider zespołu zapowiedział ostatnią piosenkę zaczęto bić gromkie brawa... Cóż, pozostawię to bez komentarza. Kolejnym zespołem, który wystąpił był Mirakul, formacja lubująca się w ciężkich dźwiękach, które mi osobiście niezbyt odpowiadają. Dlatego też nie wypowiem się na temat tego zespołu. Przyznam się tylko, że gdy ten zespół zaczął grać drugą piosenkę udałem się na poszukiwanie pewnego napoju. I wtedy, gdy krążyłem jeszcze po Arenie, usłyszałem jak prowadzący zapowiada Kobranockę. Tego nie mogłem przegapić, szybko wróciłem na miejsce i gdy tylko zespół pojawił się na scenie, ja pojawiłem się pod sceną. Zespół zagrał 14 piosenek, jednak wydawało się, że występowali strasznie krótko. Publiczność po prostu szalała. Ktoś ściągnął nawet skarpetę i pokazał ją zespołowi(pewnie chłop chciał usłyszeć utwór "Sztuka jest skarpetką kulawego"), jednak słabo się z Kobrą zrozumieli, ponieważ ten zaczął pokazywać mu, że ta skarpeta nie należy do niego ;) Z kolei osobnik z publiczności w desperacji zaczął udawać, że robi na drutach :) Pomimo tych zabiegów nie dane nam było usłyszeć tego utworu, za to pojawiło się wiele innych, chociażby: "List z poligonu"(albo "List z pola boju", jak kto woli :)), "Ela, czemu się nie wcielasz", "Ludzie porządni", "Biedna pani" oraz kilka kawałków z nowej płyty: "Jak zapomnieć cię", "Tak chcę cię przestać kochać" i "Sterowany jest ten świat". Jednak największy 'odlot' publiczność miała podczas utworu "I nikomu nie wolno się z tego śmiać"; gdy zespół skończył ten kawałek wszyscy śpiewali dalej, aż w końcu dołączyła się do nas Kobranocka. Naprawdę ciężko jest mi opisać ten moment, w którym zespół stał na scenie i patrzył się na publiczność, która ciągle śpiewała. Standardowo nie obeszło się bez bis, podczas którego usłyszeliśmy jeszcze trzy dodatkowe utwory(między innymi "Ko-menda-nt" ;)).
|
Po Kobranocce wystąpiła Brygada Kryzys i chociaż chciałem zostać na ich występie, to nie mogłem, ponieważ musiałem znaleźć jakieś płyny, które pomogłyby odzyskać mi głos. Załapałem się tylko na końcówkę ich występu i jestem zmuszony napisać, że się rozczarowałem. Po Brygadzie Kryzys na scenę zawitał częstochowski Habakuk z Muńkiem Staszczykiem(dosyć przyjemne reggae), po nich pojawił się Dżem, a na sam koniec, około godziny 23:30 na scenę wyszedł Kult. Gdy tak przyglądałem się 'frekwencji' osób szalejących pod sceną, stwierdziłem, że większość nie mogła doczekać się właśnie tego występu. Nie wypowiem się na temat tych zespołów, z dość prozaicznych przyczyn: Habakuka nie słyszałem całego(jednak to, co słyszałem było bardzo dobre), z kolei za Dżemem i Kultem nie przepadam, więc moja opinie wyglądałaby w ten oto sposób 'nie było źle, ale daleko im do Kobranocki'. Dobrze, napiszę trochę więcej ;) Jeśli chodzi o Dżem, to wokalista bardzo przeżywał każdy kolejny wers piosenki, nie wspominając już o całych zwrotkach, z kolei publiczność zdawała się podzielać jego entuzjazm. Szczerze mówiąc, nigdy nie odpowiadał mi klimat, jaki reprezentuje swoją twórczością Dżem, więc ciężko jest mi napisać coś ciekawszego niż poprzednie zdanie. Natomiast Kult zagrał bardzo dobrze, Kazik wesoło biegał po scenie, widownia szalała i ogólnie mówiąc świetnie się bawiła; część ludzi 'dogorywała' na 'wygodnych krzesełkach'(przypominam, że Kult występował jako ostatni) a inni upatrzyli sobie do tego szczytnego celu brzeg parkietu koło sceny.
Jak się później dowiedziałem na Rock Arena Festival przyszło ok. 3000 osób. Nie wiem czy nie wyciągam pochopnych wniosków, ale można rzec, że muzyka rockowa, pomimo faktu, że nie króluje już w mediach, jednak ma się dobrze i nie umarła jakby niektórzy chcieli. Co jeszcze mogę napisać? Na koniec festiwalu organizatorzy zapewniali, że 'za rok spotkamy się znowu', więc mam nadzieję, że dotrzymają słowa. Osobiście uważam, że reaktywacja Rock Arena Festival była udana i już nie mogę doczekać się kolejnej imprezy reklamowanej tym hasłem.
Autor: Iskendarian | ||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | |||||||