Maj 2006      


|:  RECENZJA  :|

Brian Lumley - Dom pełen drzwi
Shakal

Po przeczytaniu dwóch pierwszych części Nekroskopa (recenzję drugiej części ujrzycie w tym, lub w kolejnym numerze AM Książek), naszła mnie ochota, aby - prócz wymienionej w poprzednim numerze recenzji książki - przeczytać inne dzieło Briana Lumley'a. Padło na książkę, której recenzję właśnie czytacie. Jak się ona przedstawia? Zapraszam do lektury.

Książkę tą kupiłem poprzez serwis Allegro. Korzyść była tym większa, iż książka sama w sobie była dobrej jakości. Nie przeszkadzały nawet lekko żółte kartki, a nawet dodawały jej uroku starości, co mi się bardzo podoba.

Sama książka jest dość interesującym sensacyjno thillerowskim kryminałem, gdyż tak ją można opisać. Pod względem fabuły, powieść Lumley'a przedstawia się następująco.

Na szczycie Ben Lawers - dosłownie znikąd - pojawia się zamek. Tego "odkrycia" dokonał Hamish Grieve, były gajowy, obecnie emeryt. Najdziwniejsze w tym odkryciu było to, że zamek nie miał ani okien, ani drzwi. Gdy dostał się na szczyt wzgórza, zauważył, że zamek nie tylko nie posiada drzwi i okien, ale sam jest - tak jaby - półniewidzialny. Owce, pasące się na szczycie góry spokojnie przechodziły przez zamek, który wydawał się jakby hologramem. Jednak do czasu, gdyż Hamish próbując dotknąć zamku poczuł jakby go poraził prąd. W tym momencie zamek zaczął się materializować. Owca, która wcześniej przechodziła przez zamkowy "hologram" została.. przecięta na pół. Na dodatek, pies Hamisha - Barney - który był razem z nim... zniknął.

Jednak to tylko początek fabuły. Główną jej osią jest grupa postaci, która badając okoliczności pojawienia się zamku, została przez niego wciągnięta. Dopiero wtedy zaczyna się przygoda, pełna śmierci i zmagania się z własnymi lękami. Spytacie zapewne, dlaczego tytuł jest "Dom pełen drzwi"? W końcu tam tych drzwi nie ma, więc jak bohaterowie zostali wciągnięci? Przyjemność z odkrycia pozostawiam Wam, Czytelnicy. Książka ogólnie mówiąc jest bardzo zagadkowa, tajemnicza na swój sposób. Przynajmniej sam tak to odczuwałem, czytając co chwila kolejny rozdział.

Czy mogę się doczepić do tłumaczenia? Nie. Phantom Press wywiązało się z tego wręcz znakomicie. Żadnych literówek, żadnych błędów, zjedzonych literek. Ogólnie mówiąc, jest super. Szkoda tylko, że książka jest krótka, tylko 250 stron. Powiecie, że to i tak pewnie sporo, ale nie dla mnie. Jednak z drugiej strony, może to i dobrze, że nie jest to - powiedzmy - 500-stronicowe "coś" ociekające tylko od czasu do czasu dość ciekawą akcją.

  The House of Doors
  sensacja, thiller, kryminał
 

 


Co powiedzieć o samej oprawie wizualnej książki? Jak zapewne widzicie po okładce, nie jest ona co prawda "wypaśna", lecz swój klimat ma. Szczególnie podoba mi się podpis "Tę książkę kupujecie na własne ryzyko". Zastanawia mnie czy to chwyt marketingowy, czy po prostu wydawnictwo chce nas ostrzec przed "wciągnięciem" nas w lekturę, tak jak tytułowy zamek wciąga bohaterów ;-)

"Dom pełen drzwi - spokojny, z niezliczoną ilością wejść. Otwórz jedno z nich, a wkroczysz w krainę, której nie da się porównać z żadnym koszmarem. Ogień piekielny, wieczne przekleństwo, śmierć".
Czy jest ktoś z czytelników, który otworzy drzwi do tej lektury i zostanie przez nią wchłonięty?

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!