Maj 2006      


|:  RECENZJA  :|

Stephen King - Serca Atlantydów
Bezimienny Grzegorz
 
Stephen King to bez wątpienia fenomen literacki naszych czasów. Na początku kariery uznawany był przez krytyków za autora infantylnych horrorów, a dziś większość z jego powieści nie dość, że zekranizowano, to na dodatek sprzedała się w wielomilionowych nakładach na całym świecie. King udowodnił, że jest mistrzem pióra, potrafiącym nawet z prymitywnej fabuły stworzyć dzieło zachwycające w każdym calu. Zazwyczaj prowadzi pisarz czytelnika niemalże za rączkę i z każdą kolejną stroną przedstawia stworzony przez siebie świat oraz bohaterów.

Dość tajemniczo zatytułowany zbiór opowiadań „Serca Atlantydów” udowadnia, że King to również „krwawiące serce” i sentymentalista, który ma do powiedzenia wiele bardzo ważnych rzeczy. Tym razem autor nie serwuje czytelnikowi sprawnie napisanego horroru, lecz pełną magii i przesyconą emocjami opowieść o przyjaźni, przemijaniu i wspomnieniach. Wszystkie opowiadania – jest ich pięć – razem tworzą nierozerwalną całość, uzupełniają się i kontynuują wątki poszczególnych bohaterów stworzonych już w przejmującej noweli „Mali ludzie w żółtych płaszczach” rozpoczynającej zbiór. Jest to poruszająca nawet najtwardsze serce historia przyjaźni małego chłopca z podstarzałym mężczyzną uciekającym przed tytułowymi małymi ludźmi. Ta niezwykła opowieść pod płaszczem metafor ukrywa wiele prawd dotyczących postrzegania świata przez ludzi dorosłych, o ich zupełnej ignorancji i totalnej ślepocie na rzeczy tak rzucających się w oczy jak tytułowi, ozdobieni w jaskrawe barwy panowie. Nowela kończy się w zaskakujący sposób i nawiązuje do słynnego cyklu Stephena Kinga „Mroczna Wieża”, acz bez znajomości wspomnianego dzieła czytelnik rozsmakowuje się w niej wyśmienicie.

Tytułowe „Serca Atlantydów”, czyli drugie opowiadanie w zbiorze przenosi nas kilka lat w przyszłość, gdzie bohaterowie w latach studenckich z wolna zapominają o otaczającej ich rzeczywistości (w tym wojnie w Wietnamie) i uzależniają swoje życie od gry w kierki. Grając zapominają bowiem o wszystkim, w tym o samych studiach, z których w każdej chwili mogą zostać wyrzuceni za słabe wyniki w nauce, a to kończy się zazwyczaj powołaniem do służby wojskowej i odsłużeniu swego w Wietnamie – tak kończą bohaterowie, jeden po drugim. Czytelnik trzyma więc kciuki za studentów i żałuje tych, którzy z „gry” odeszli. „Serca Atlantydów” to na wskroś przejmująca, sentymentalna lektura, przywołująca na myśl jedną z wcześniejszych książek Kinga, a mianowicie „Wielki marsz”.

  Hearts in Atlantis
  horror
  brak

 

Pozostałe trzy historie: „Ślepy Willie”, „Dlaczego jesteśmy w Wietnamie” i „Zapadają niebiańskie mroki nocy” są swoistym dopełnieniem całej historii i ukazują co wyrosło z tych młodych, niewinnych dzieciaków występujących w „Małych ludziach w żółtych płaszczach”. Pokazują, jakie piętno wypaliła na nich dorosłość, wojna w Wietnamie i jak potoczyły się ich dalsze losy.

„Serca Atlantydów” jako zbiór uważam, za jedną z najlepszych książek w literackim dorobku Stephena Kinga. Autor z niesłychaną wprawą prowadzi czytelnika przez wszystkie opowiadania. Nie stara się pouczać, ale po prostu pisze. Omawiane dzieło to nie horror, lecz pełna nostalgii, sentymentalna podróż oddziaływująca na najgłębsze – często skrywane przed światem – uczucia. Autor każe nam współczuć, tęsknić, zaciskać mocniej kciuki i słuchać. „Serca Atlantydów” to jedyna książka Stephena Kinga, którą skłonny jestem polecić każdemu lubującemu się w magii literatury czytelnikowi. Naprawdę warto!

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!