Stephen King to bez wątpienia fenomen literacki naszych czasów. Na początku
kariery uznawany był przez krytyków za autora infantylnych horrorów, a dziś
większość z jego powieści nie dość, że zekranizowano, to na dodatek sprzedała
się w wielomilionowych nakładach na całym świecie. King udowodnił, że jest
mistrzem pióra, potrafiącym nawet z prymitywnej fabuły stworzyć dzieło
zachwycające w każdym calu. Zazwyczaj prowadzi pisarz czytelnika niemalże za
rączkę i z każdą kolejną stroną przedstawia stworzony przez siebie świat oraz
bohaterów.
Dość tajemniczo zatytułowany zbiór opowiadań „Serca Atlantydów” udowadnia, że
King to również „krwawiące serce” i sentymentalista, który ma do powiedzenia
wiele bardzo ważnych rzeczy. Tym razem autor nie serwuje czytelnikowi sprawnie
napisanego horroru, lecz pełną magii i przesyconą emocjami opowieść o przyjaźni,
przemijaniu i wspomnieniach. Wszystkie opowiadania – jest ich pięć – razem
tworzą nierozerwalną całość, uzupełniają się i kontynuują wątki poszczególnych
bohaterów stworzonych już w przejmującej noweli „Mali ludzie w żółtych
płaszczach” rozpoczynającej zbiór. Jest to poruszająca nawet najtwardsze serce
historia przyjaźni małego chłopca z podstarzałym mężczyzną uciekającym przed
tytułowymi małymi ludźmi. Ta niezwykła opowieść pod płaszczem metafor ukrywa
wiele prawd dotyczących postrzegania świata przez ludzi dorosłych, o ich
zupełnej ignorancji i totalnej ślepocie na rzeczy tak rzucających się w oczy jak
tytułowi, ozdobieni w jaskrawe barwy panowie. Nowela kończy się w zaskakujący
sposób i nawiązuje do słynnego cyklu Stephena Kinga „Mroczna Wieża”, acz bez
znajomości wspomnianego dzieła czytelnik rozsmakowuje się w niej wyśmienicie.
Tytułowe „Serca Atlantydów”, czyli drugie opowiadanie w zbiorze przenosi nas
kilka lat w przyszłość, gdzie bohaterowie w latach studenckich z wolna
zapominają o otaczającej ich rzeczywistości (w tym wojnie w Wietnamie) i
uzależniają swoje życie od gry w kierki. Grając zapominają bowiem o wszystkim, w
tym o samych studiach, z których w każdej chwili mogą zostać wyrzuceni za słabe
wyniki w nauce, a to kończy się zazwyczaj powołaniem do służby wojskowej i
odsłużeniu swego w Wietnamie – tak kończą bohaterowie, jeden po drugim.
Czytelnik trzyma więc kciuki za studentów i żałuje tych, którzy z „gry” odeszli.
„Serca Atlantydów” to na wskroś przejmująca, sentymentalna lektura, przywołująca
na myśl jedną z wcześniejszych książek Kinga, a mianowicie „Wielki marsz”.
|
|
|
|
| Hearts in
Atlantis |
|
| horror |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Pozostałe trzy historie: „Ślepy Willie”, „Dlaczego jesteśmy w Wietnamie” i
„Zapadają niebiańskie mroki nocy” są swoistym dopełnieniem całej historii i
ukazują co wyrosło z tych młodych, niewinnych dzieciaków występujących w „Małych
ludziach w żółtych płaszczach”. Pokazują, jakie piętno wypaliła na nich
dorosłość, wojna w Wietnamie i jak potoczyły się ich dalsze losy.
„Serca Atlantydów” jako zbiór uważam, za jedną z najlepszych książek w
literackim dorobku Stephena Kinga. Autor z niesłychaną wprawą prowadzi
czytelnika przez wszystkie opowiadania. Nie stara się pouczać, ale po prostu
pisze. Omawiane dzieło to nie horror, lecz pełna nostalgii, sentymentalna podróż
oddziaływująca na najgłębsze – często skrywane przed światem – uczucia. Autor
każe nam współczuć, tęsknić, zaciskać mocniej kciuki i słuchać. „Serca
Atlantydów” to jedyna książka Stephena Kinga, którą skłonny jestem polecić
każdemu lubującemu się w magii literatury czytelnikowi. Naprawdę warto!
|