|
J.K Rowling - Harry Potter i Czara
Ognia
Michał Chmielewski
Wszyscy dorośniemy. Fizycznie, psychicznie, albo
psychicznie i fizycznie jednocześnie, ale dojrzejemy. Taka natura mugoli.
Czarodziejów zresztą też. Szkoda.
O co mi chodzi? Ano jestem świeżo po walce z ponad 750. stronicową przygodą
coraz bardziej dorosłego, niestety, czarodzieja. Imię ciągle to samo - Harry
Potter, autorka podobnie - Asia Rowling, jednak drugi człon tytułu niezmiennie
inny - Czara Ognia.
Wygląda to w ten sposób, że końcówkę tegorocznych wakacji nasz dzielny Harry
spędzi u Rona, swojego kumpla, by razem mogli wybrać się na mistrzostwa świata w
quidditchu. Tuż po zawodach wafle Voldermorta nieco rozrabiają, a Harry, jak to
on, staje w centrum wydarzeń. Potem bryka z powrotem do Hogwardu, gdzie
dowiaduje się o Turnieju Trójmagicznym, w którym udział weźmie jeden tutejszy
uczeń, jeden z Bułgarii i jeden z Francji. Po przyjeździe cudzoziemców, których
jest po kilkadziesiąt z każdego kraju, tytułowa Czara Ognia wybiera spośród
zakwalifikowanych wybrać reprezentanta. I oczywiście nie mogło być inaczej -
Harry staje się nim, nie wiedząc za bardzo, w jaki sposób, bo sam paluszków
swych w tym nie paćkał.
A między wydarzeniami Voldermort powoli i skutecznie staje na nogi.
I znowu prosty opis. I znowu zwroty akcji. Znowu mnóstwo pozornie neutralnych
wydarzeń. Znowu gdzieniegdzie drobiny śmiechu. Znowu Harry rulez. Tylko tym
razem mamy tego dwa razy więcej.
Właściwie atuty tej powieści mógłbym skopiować z mojej poprzedniej recenzji,
wkleić tutaj, trochę je wydłużyć (byłoby adekwatnie do wielkości powieści) - i
po tekście. "Czara Ognia" jest prawie że identyczna jak każda wcześniejsza. Jest
jednak kilka, że tak powiem, nowości, które omówić wypada.
"Harry Potter i Czara Ognia" opowiada o chłopcu, powoli wchodzącym w dorosłe,
magiczne w dodatku realia, więc dla zachowania odpowiedniego kontrastu akcja
musi być ostrzejsza, mniej infalntylna. Dla mnie, mającego 90% twórczości Kinga
za sobą, śmierć jednego pozytywnego bohatera nie jest specjalnie dotkliwa, ale
dla młodszej dziatwy może to być odbierane inaczej. Chociaż... co ja za
idiotyzmy piszę?! Przecież szczyle wychowują się wśród Kłejków, Paniszerów i
innych Dumów - a wokół nich trupy aż świstają w powietrzu, ku ich spontanicznym
chichotom. No, ale w każdym razie nie zmienia to faktu, iż Rowling odseparowała
się od niewinności, wepchnęła na swoje strony niechcianego trupa. Mnie to nie
dziwi - ile można pisać o śmiertelnym zagrożeniu (Voldermort), bez jego
następstw? - ani nie rusza. Dała tylko kolejne argumenty przeciwnikom jej prozy,
z uporem świra dopatrujących się w jej akapitach satanistycznych nawołań.
Sama powieść jest długa, bardziej wielowątkowa, więcej się dzieje.
|
|
|
|
| Harry Potter
and the Goblet of Fire |
|
|
fantastyka |
|
| |
|
|
 |
|
|
|
Aby nie rozciągać tego tekstu na siłę - kolejne potyczki Pottera z
czarodziejskim światem niosą te same miłe, ciepłe wrażenia, co poprzedniki. Bez
żadnych nowych - prócz wynudzonych wyżej aspektów o dojrzewaniu - pomysłów,
stare zostały tylko bardziej rozpisane. Ale wrażenia są mocniejsze niż
wcześniej. "Czara Ognia" to także świetna, wciągająca, wzruszająca,
rozśmieszająca, ździebko strasząca i standardowo lepsza kontynuacja przygód
Harry'ego Pottera, którą chwalić będę wszędzie.
|
|