|
Ken Kesey - Lot nad kukułczym
gniazdem
Bezimienny Grzegorz
Hej Ty! Tak, do Ciebie mówię... Czy mógłbyś tu na
chwilę podejść? Mam do Ciebie prośbę. Czy nie chciałbyś pogadać ze zmęczonym
życiem starcem? Ach tak, śpieszy Ci się... Randleowi McMurphyemu też się
śpieszyło i źle na tym wyszedł. Naprawdę nie znasz tej historii? Usiądźmy, o
tu... tak, na tych schodach. Porozmawiajmy o starym McMurphym. Nie bój się, nie
zajmie mi to dużo czasu. Po prostu nie wyobrażam sobie, że ktoś może nie znać
tej opowieści, pewnie uznasz mnie za kogoś prowadzącego krucjatę przeciwko –
jakby to nazwać? – „Niewiedzy o McMurphym”, ale cóż, coś w tym chyba jest.
Jak już powiedziałem, McMurphemu też się śpieszyło, zupełnie jak Tobie, tyle, że
on miał dwa wyjścia: albo pójść do więzienia na kilka lat; albo udawać wariata i
wraz z czubkami przesiedzieć parę miesięcy w zakładzie dla obłąkanych.
Rozumiesz... McMurphy myślał, że jest sprytniejszy od wszystkich. Myślał, że u
czubków prawo go nie dosięgnie. Chcieli posadzić go w kiciu za rozboje, ale on
zaczął udawać szaleńca i wylądował na oddziale Wielkiej Oddziałowej, siostry
Ratched. Może by mu się udało wyjść po paru miesiącach gdyby nie grał roli
chojraka i buntownika. Siostra szybko zwęszyła podstęp McMurphyego i oboje
zaczęli prowadzić prywatną wojnę, a musze Ci jeszcze powiedzieć, że decyzję o
wypuszczeniu z zakładu starego rozbójnika mogła podjąć jedynie Wielka
Oddziałowa.
Odkąd w szpitalu dla obłąkanych pojawił się McMurphy podburzał innych pacjentów
przeciw siostrze Ratched i co najważniejsze, oni naprawdę zaczęli przy nim
zdrowieć i wierzyć we własne JA. Z bandy przestraszonych, cherlawych chłopców
zmieniali się w pewnych siebie mężczyzn, ale tego Wielka Oddziałowa nie
potrafiła zaakceptować, bo w rzeczywistości to babsko było pozbawioną skrupułów
sadystką, potworem w ludzkiej skórze tworzącym z ludzi maszyny. Nie, nie, to
oczywiście była przenośnia. Ona w swych pacjentach starała się stłamsić
indywidualność, pragnęła stworzyć ludzi bez uczuć, z wolna programowała ich, a
stary McMurphy chciał znów zrobić z nich istoty ludzkie chadzające własnymi
ścieżkami.
Coś Ci powiem. Siostra Ratched była by naprawdę z Ciebie dumna... Gnasz dokądś
niczym sterowany samochodzik ciągnięty wewnętrzną potrzebą dążenia tam gdzie
każe Ci ukryty w mroku kierowca. Czy nie zatraciłeś w tym wszystkim własnej
tożsamości i chęci zmian. Patrzę na Ciebie i widzę, że twe włosy uczesane są z
nieomal maniacką doskonałością, żaden kłaczek nie odstaje od reszty; masz na
sobie garnitur przypominający plastikową, sztuczną tandetę; a i Twój wyraz
twarzy... Twój wyraz twarzy został wyrzeźbiony, wymodelowany niczym maska nie
zdradzająca żadnych uczuć. Jesteś tym, co chciała ze swych pacjentów zrobić
siostra Ratched, ale McMurphy jej nie pozwolił, zapłacił za to wielką cenę, ale
jej nie pozwolił! Bo stary McMurphy był człowiekiem własnych ideałów, nieskażony
wszędobylską obłudą, potrafił szczerze się śmiać. Nie wiedział jednak, że system
to potężna maszyneria, która potrafi radzić sobie z buntownikami,
indywidualnością ludzką i nie ma przy tym skrupułów moralnych, bo tak naprawdę
już nie wie, czym jest moralność, liczy się tylko dołożenie kolejnych trybików
do ogarniającej świat maszynerii...
|
|
|
|
| One flew over
the cuckoo's nest |
|
| dramat |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Dlaczego uciekasz? Czyżby moje słowa Cię przerażały? Ach tak, wiem, śpieszysz
się... Bywaj więc, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Pewnie uważasz
mnie za świra, ale usiądź kiedyś na schodach tak jak siedzieliśmy teraz i
rozejrzyj się dookoła... Przypatrz się uważnie, jak otaczająca Cię rzeczywistość
funkcjonuje, a dostrzeżesz to, co ja. Jak to CO? To, że świat zmienia się w
maszynę, olbrzymią maszynę sterowaną przez coś... Opowieść o McMurphym urosła
już do rangi symbolu, gdy będziesz miał czas sięgnij po nią, naprawdę warto
poznać tego rozbójnika i szulera!
Och, spójrz tam, na drzewo! Widzisz tą kukułkę? Lot nad kukułczym gniazdem.
Rany, zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego kukułcza matka podrzuca jaja do cudzych
gniazd...?
|
|