Maj 2006     


|:  CYTATY  :|

Cytaty

 
W Palermo będzie zupełnie inaczej. W Palermo chcę, żebyście poszli z dziewczynami bezpośrednio z lotniska.
- Z jakimi dziewczynami?
- Wysłałem radiodepeszę i umówiłem się z pewnym czteroletnim alfonsiakiem, żeby dostarczył tobie i Orrowi dwie ośmioletnie dziewice, pół - Hiszpanki. Będzie czekał w limuzynie na lotnisku. Wsiadajcie do niej, jak tylko wyjdziecie z samolotu.
- Nic z tego - oświadczył Yossarian potrząsając głową. - Pójdę spać i tyle.
Milo aż posiniał z oburzenia i jego długi, cienki nos zadrżał spazmatycznie pomiędzy czarnymi brwiami a niezrównoważonymi pomarańczowobrązowymi wąsami jak blady, wątły płomień świecy.
- Yossarian, pamiętaj o swoim zadaniu - przypomniał uroczyście.
- Mam gdzieś swoje zadanie - odpowiedział Yossarian obojętnie. - I syndykat też, mimo że mam w nim udział. Nie chcę żadnych ośmiletnich dziewic, nawet jeżeli są pół-Hiszpankami.
- Nie dziwię ci się. Ale te ośmioletnie dziewice tak naprawdę mają tylko po trzydzieści dwa lata. I nie są pół-Hiszpankami, tylko ćwierć-Estonkami.
- Nie chcę w ogóle żadnych dziewic.
- Prawdę mówiąc one nie są też dziewicami - przekonywał go Milo wytrwale. - Ta, którą wybrałem dla ciebie, była przez krótki czas żoną pewnego starszego nauczicela, który sypiał z nią tylko w niedzielę, jest więc prawie nie używana.

Joseph Heller - Paragraf 22

Wszelako mały nie zasypiał.
- Proszę pana.. - odezwał się znów.
- No co? - spytał Gavroche.
- Co to są szczury?
- To są takie myszy.
To wyjaśnienie uspokoiło nieco chłopca. Widział już w swoim życiu białe myszy i wcale się ich nie bał. Jednak raz jeszcze zapytał:
- Proszę pana..
- No co? - odparł Gavroche.
- Dlaczego pan nie ma kota?
- Miałem kota - odpowiedział Gavroche - przyniosłem go tu, ale mi go zjadły.
To drugie wyjaśnienie popsuło efekt pierwszego i mały zaczął znów drżeć ze strachu. Po raz czwarty więc nawiązał się dialog między nim a Gavroche`em.
- Proszę pana...
- Co?
- Kogo zjadły?
- Kota.
- Kto zjadł kota?
- Szczury.
- Myszy?
- Tak szczury.
Dziecko struchlało na wieść o myszach, ktore pożerają koty, i pytało dalej:
- Proszę pana, czy te myszy to i nas by zjadły?
- Ba! - odpowiedział Gavroche.
Przerażenie dziecka doszło do szczytu. Lecz Gavroche dorzucił:
- Nie bój się! Nie mogą tu wejść. A zresztą ja tu jestem! No, weź mnie za rękę. Cicho bądź i śpij!

Wiktor Hugo - Gavroche (część Nędzników)
 
miekki

„Poniosłem się i spojrzałem na mój stolec. Piękna konstrukcja ślimakowata, dymiąca jeszcze. Borromini. Najwyraźniej nie miałem kłopotów z trawieniem, bo, jak wiadomo, powodem do niepokoju jest jedynie kał zbyt miękki lub wręcz zbliżony do cieczy.
Po raz pierwszy widziałem własną kupę (w mieście siedzisz na sedesie, a potem od razu spuszczasz wodę, bez patrzenia). Nazwałem ją teraz kupą, bo tak chyba ludzie zwykle mówią. Kupa to rzecz najbardziej osobista i poufna, jaką mamy. Cała reszta jest dostępna dla wszystkich: wyrazy twarzy, spojrzenia, gesty. Także nasze ciało: na plaży, u lekarza, podczas miłosnych igraszek. Nawet myśli, bo zazwyczaj je wyrażamy albo inni odgadują je z naszych wspomnień lub naszego zakłopotania. Oczywiście, są również myśli tajemne (…), lecz na ogół także i myśli się ujawniają.
A kupa nie. Z wyjątkiem bardzo krótkiego okresu naszego życia, kiedy mamusia zmienia nam pieluszki, kupa jest wyłącznie nasza.”

„Do odnalezienia utraconego czasu nie jest potrzebna biegunka, lecz astma. Astma jest pneumatyczna, jest tchnieniem ducha (co prawda mozolnym). Jest dla bogatych, którzy mogą sobie pozwolić na pokoje wykładane korkiem. Biedacy w polu nie troszczą się o ducha, robią kupy.”

„Nieskończone są drogi Opatrzności – powiedziałem sobie – przechodzą także przez dziurę w tyłku.”

Umberto Eco „Tajemniczy płomień królowej Loany”

„Któregoś dnia zaskoczyłem matkę w łóżku z moim szkolnym kolegą. (…) Pamiętam, że myślałem wtedy tylko o pieprzyku na jego plecach i zastanawiałem się, czy mama go zauważyła”.

 



„Wczoraj w kawiarni dworcowej ktoś mi powiedział, że najlepszy sposób na strach przed śmiercią to prowadzenie kretyńskiego życia. Wtedy człowiek nie ma czego żałować”.

Fred Vargas „Błękitne kręgi”

Fauske


"Życie w miasteczku i z miasteczkiem przypomina gwałtowny akt płciowy, trwający bez przerwy całą dobę, przy którym to, co robisz z żoną w skrzypiącym łóżku, przypomina zdawkowy uścisk dłoni"

"Nawiedziła go, nie po raz pierwszy zresztą, refleksja na temat pewnej szczególnej, charakteryzujących dorosłych cechy: niemal wszyscy biorą środki uspokajające, łykają pigułki lub piją alkohol, żeby przyspieszyć nadejście snu, dręczące zaś ich koszmary są swojskie i niewinne - praca, pieniądze, co pomyśli nauczycielka, jeśli nie kupię Jennie nowej sukienki, czy moja żona jeszcze mnie kocha, kim naprawdę są moi przyjaciele. Nie mają najmniejszego pojęcia o tym, co przeżywa dziecko pozostawione w ciemnym pokoju, będące w o tyle gorszej sytuacji, ze nie może się odwołać do pomocy psychoanalityka lub lekarza; musi samo stawić czoło okropnej istocie, która co wieczór wślizguje się pod dywan, i najróżniejszym strachom, czającym się tuż poza polem widzenia. Każdej nocy zmaga się z tymi koszmarami w samotnej walce, której kres kładzie dopiero paralityczne skostnienie wyobraźni, zwane także dorosłością."

"Może być i pakt z diabłem, pomyślał Larry przerzucając zalegające na biurku papiery. Tyle tylko, że forsa będzie trochę śmierdziała siarką"

"Mówiono mi, że w okopach podczas wojny liczba ateistów maleje w zastraszającym tempie, a na oddziałach intensywnej terapii trzeba ich szukać ze świecą w ręku"

"Anioł Śmierci, dzierżący w dłoniach brązową lampę zabrał Cię ze sobą w mroczne odmęty."

"W blasku życia zawsze towarzyszą nam cienie śmierci."

"Czy można jednak w pełni otworzyć serce przed człowiekiem, który nosi między nogami potencjalne narzędzie defloracji twojej córki?"

"O trzeciej nad ranem krew płynie w żyłach wolniej niż zwykle, a sen bywa wyjątkowo głęboki. Dusza jest wówczas albo pogrążona w błogosławionej nieświadomości, albo miota się rozpaczliwie, rozglądając się z przerażeniem wokół siebie. Nie istnieją żadne stany pośrednie. O trzeciej nad ranem świat, ta stara dziwka, nie ma na twarzy makijażu i widać, że brakuje mu nosa i jednego oka. Wesołość staje się płytka i krucha, jak w zamku Poego otoczonego przez Czerwoną Śmierć. Nie ma grozy, bo zniszczyła ją nuda, a miłość jest tylko snem."

Stephen King - Miasteczko Salem

"Człowiek, który ma przy sobie pełną paczkę papierosów i przez sześć godzin raz sięga po jednego papierosa, to nie umiarkowany palacz, lecz abstynent"

"Woda, której się pilnuje nigdy się nie zagotuje"

Stephen King - Colorado Kid

Dusqmad

„Ucho moje otwarte, serce uzbrojone;
Mów- cóż mi masz powiedzieć?
Że wszystko stracone,
Że z dóbr ziemskich, znikomych, wyzuty do zgonu
Jestem królem bez państwa, poddanych i tronu?”

Szekspir

„Charakterystyczne dla walk prowadzonych w osadach Ameryki Północnej było to, że chcąc stoczyć bitwę z nieprzyjacielem, należało najpierw dotrzeć do niego, narażając się na wszystkie trudy i niebezpieczeństwa, jakie można spotkać w puszczy. Szeroki pas pozornie nieprzebytych lasów dzielił posiadłości nieprzyjaznych prowincji francuskich i angielskich. Zarówno zahartowany w trudach osadnik, jak i wyćwiczony Europejczyk, który walczył u jego boku, tracili niekiedy całe miesiące na pokonanie rwących potoków lub torowanie sobie drogi przez górskie wąwozy, zanim znaleźli okazję do wykazania się swoim męstwem. Lecz naśladując w cierpliwości indiańskich wojowników i ucząc się od nich znosić niewygody, pokonywali wszystkie przeszkody w taki sposób, iż można było sądzić, że wkrótce w puszczy nie będzie kryjówki dość ciemnej, pustyni dość odległej na schronienie przed tymi którzy rozlewali krew do nasycenia zemsty lub poparcia chłodnej i egoistycznej polityki monarchów europejskich.”

Nie wysilałem się dłuższym przepisywaniem gdyż to co jest powyżej to zaledwie pół strony, a kartek w książce jest... 272 i kosztuje 5zł w wydawnictwie „Zielona Sowa”. Opyla się.

Ostatni Mohikanin

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!