Recenzje
» Co nieco o filmie

» W Bejrucie w roku 1985 słyszymy piosenkę "Noor Eshams", która powstała w 2000 r.;

» W filmie ukazane są papierosy Morley, fikcyjna marka występowała również w "Z Archiwum X";
» W scenach w Bejrucie (1985 r.) i siedzibie CIA (1991 r.) występują komputery z końcówki lat '90;
» Jest w filmie scena, w której Bishop musi w 5 minut znaleźć się na cudzym balkonie. Zaczerpnięta jest ona z książki Victora Ostrovsky'ego - agenta Mossadu;
» Komórka, którą posiada Muir to Nokia 2100, która w Ameryce dostępna była dopiero 3 lata po wydarzeniach, jakie miały miejsce w filmie;
» W filmie "Sneakers" Robert Redford gra bohatera, który ma tak samo nazwisko jak postać Pitta w "Spy Game";
» W scenie w której biznesman ogląda początek "Słonecznego patrolu" widać Pamelę Anderson. Pamela zaczęła występować w serialu dopiero od 1992 roku;
» Tak naprawdę Hong Kong nie ma ambasady USA, jest tam tylko konsulat, gdyż Hong Kong nie jest stolicą Chin, a jedynie miastem zależnym;

 

Przez długie lata szpieg kojarzył się nam właściwie z jedną tylko postacią. James Bond agent brytyjskiego wywiadu, niezwykle elokwentny dżentelmen, który jest uosobieniem męskości. Silny facet z klasą, opływający w luksusach, posiadający na każde skinienie tuzin dziewcząt. Niezwykle odważny, zaradny i przebiegły. Główni bohaterowie "Zawodu: szpieg" już tacy nie są. Reżyser Tony Scott postawił na realizm i zrobił bardzo dobrze.

Tom Bishop (Brad Pitt) to agent CIA. Podczas akcji w Hong Kongu wpada w ręce Chińczyków, od tej chwili od śmierci dzieli go kilkanaście godzin, w ciągu których będzie torturowany i zmuszany do wyjawienia celu odbicia jednego z więźniów przetrzymywanych w Hong Kongu. W tym samym czasie w siedzibie CIA w Stanach rozpoczyna się dyskusja na temat Bishopa, która zmierza do stwierdzenia, że przetrzymywany agent nie jest cenny dla agencji i wpadł po prywatnie zorganizowanej akcji, z którą CIA nie miało nic wspólnego. Jego przyjaciel Nathan Muir (Robert Redford) spróbuje go odbić z rąk Chińczyków.

Tony Scott stworzył doskonałe widowisko. Znalazł konsensus pomiędzy akcją i spokojniejszymi scenami. Film tym samym nie jest nachalnie sensacyjny z ogromną dawką efektów specjalnych w tle. Reżyser umiał przyhamować i przejść do scen statycznych, którymi z pewnością są sceny debatowania nad poczynaniami Bishopa.

"Zawód: Szpieg" to tak naprawdę jedna wielka retrospekcja. Czas teraźniejszy to rok 1991. W tym roku ma miejsce uwięzienie Bishopa i wewnętrzne śledztwo CIA w sprawie agenta. Przejawia się ono tym, iż wysocy urzędnicy agencji przesłuchują osobę, która Toma zwerbowała - Nathana Muira. Ten opowiada swoim kolegom z CIA o akcjach przeprowadzanych przez niego i Bishopa. A widz zostaje wkrótce przeniesiony w przeszłość i może oglądać opowieści Muira, które zaczynają się już w 1975 roku, od wojny w Wietnamie. Tym samym widz zyskuje sporą dawkę akcji i może lepiej wcielić się w postać Toma Bishopa, który w teraźniejszości praktycznie nie występuje!

Sukcesem filmu oprócz doskonałej fabuły i sposobu jej opowiedzenia są z pewnością aktorzy. Robert Redford to stary wyjadacz, człowiek sukcesu. Brad Pitt co prawda wschodzącą gwiazdą przestał już być i już z całą odpowiedzialnością kwalifikować go trzeba jako aktora pełną gębą. Obaj panowie elektryzują widzów, przyciągają ich wzrok. Na planie poruszają się z ogromną swobodą. Dla widza nie lada gratką będą sceny z nauki Bishopa bycia agentem, bowiem może on zobaczyć smaczki z tej procedury.

Redford i Pitt to bez wątpienia atuty filmu. Wbijają się w swoje role tak dobrze, że widz wierzy w każde ich słowo. Choć reżyser Tony Scott złapał się w pułapkę schematu: doświadczony agent CIA i jego uczeń. Niesamowite uczucie spotyka widza, który wraz z upływem czasu w retrospekcjach przenosi się coraz bliżej czasu teraźniejszego i odkrywa, że Bishop nie jest już tylko cieniem Muirowa, ale nie dość, że mu dorównuje to być może przewyższa. Zatem w ciągu dwóch godzin w pozbawiony nachalności sposób odkrywamy, iż uczeń pokonał mistrza.

Jednak aktorstwo to nie wszystko. Sprawność w przechodzeniu z teraźniejszości do retrospekcji, płynne poprowadzenie akcji. Szybsze sceny przedstawione w na tyle efektowny sposób, że nie rażą swoją sztucznością i pozwalają się zachwycać nad efektami wybuchów. To wszystko zawdzięczamy reżyserowi. Tony Scott to twórca takich filmów jak: "Top Gun", "Szybki jak błyskawica", "Karmazynowy przypływ", "Fan", czy "Wróg publiczny". Po "Zawodzie: szpieg" widownia zna go jeszcze z dobrego filmu "Człowiek w ogniu". Te wszystkie filmy tylko potwierdzają klasę reżysera, jego umiejętności w konstruowaniu filmów sensacyjnych.

Mimo wszystko w filmie z jednej strony przywiązano rolę do oddania jak największej realistyczności. Bowiem akcja filmu dzieje się w Chinach, Berlinie, czy Bejrucie, a w tych miejscach filmu nie kręcono. Jednak nikt nie ma złudzeń, że tak nie jest. Z drugiej strony zaszło pomieszanie epok. W oddali słychać piosenkę, która jeszcze nie powstała, bohaterowie posługują się komputerami, czy telefonami, których jeszcze nie wynaleziono. Całe szczęście, że przeciętny widz tych wpadek nie jest w stanie zauważyć.

"Zawód: Szpieg" to bardzo dobre kino, doskonałe aktorsko, ale z bardzo dobrą fabułą i poprowadzeniem filmu. Podoba mi się ta realistyczność i ucieczka od nachalnych efektów specjalnych. Gorąco polecam!

 

»Ocena: 8+/10

 

»Autor: Dishman