Recenzje

 

Wysyp i ogromny boom na filmy generowane komputerowo zaczął się od 'Shreka'. Pomysł był ciekawy, dawał duże pole do popisu i umożliwiał zaaplikowanie w filmie różnych wątków trudnych do zrealizowania w 'normalnym' filmie. Transportowanie Śpiącej Królewny przez siedmiu krasnali do chaty ogra podczas gdy przed nią miota się Pinokio a za nim trzy świnki i cała plejada baśniowych postaci. To było bardzo oryginalne i zabawne, a przecież o to właśnie chodziło. Inni twórcy pomysł podchwycili i tym sposobem powstało pare innych filmów tworzonych tą techniką. Tak samo jest z 'Madagaskarem', kolejnym wytworem speców od grafiki komputerowej. Jednak czy sprostał on oczekiwaniom? Odpowiedź poznacie w tekście poniżej [łomatko, zabrzmiało jak zapowiedź Kamela:].

Głównymi bohaterami są zwierzaki z nowojorskiego zoo - lew Alex, żyrafa Melman, zebra Marty i hipopotamica Gloria. Żyją sobie spokojnie z dnia na dzień, dostatnio, są gwiazdami wybiegów i ogólnie kręcą własny show-biznes. Tylko Marty marzy, aby kiedyś wyrwać się z miasta i poznać dzicz, posmakować prawdziwej wolności, gdzie trawa jest zielona i soczysta, słonko przyjemnie grzeje i można pobiegać po ogromnych terenach nieograniczonych żadnymi siatkami ochronnymi. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego marzenie może spełnić się dużo szybciej niż mu się to wydaje...

Jeśli miałby pisać w podobnie do prawdziwych, zawodowych krytyków, którzy tłumaczą znaczenie różnych wątków filmu tak, że nikt nie rozumie napisałbym, że Marty jest odzwierciedleniem współczesnego człowieka, sfrustrowanego buntownika przeciwstawiającego się codziennemu życiu które ogranicza się do pogoni za pieniędzmi i sławą. Chce się wyrwać z tej dżungli i być wolnym od wszelkich trosk i zmartwień [jakie zmartwienia może mieć zebra? Chyba tylko refleksje czy 'jestem biało-czarny czy czarno-biały']. Jednak krytykiem nie jestem więc powiem tylko że Marty ma kaprys i jest ciekaw świata. Chce wrócić do korzeni i trochę pożyć w świecie który zobaczył parę lat wcześniej na obrazie namalowanym na murze obok jego wybiegu. Jest jak małe dziecko - coś zobaczyło i chce to mieć. I co gorsze nie da mu się wytłumaczyć, że taka podróż może być niebezpieczna. Ale to właśnie dzięki Marty'emu nasi bohaterowie przeżyli, dla nich, niezapomnianą historię. Mówię 'dla nich' bo mi jakoś tak niezbyt podpasowała. Ja wiem że fabuła w takich produkcjach nie jest najważniejsza, bardziej liczy się humor no ale jednak... Czegoś tu po prostu brakuje. Przez to film dzieli się na 'zoo' i 'dzicz' - i tyle. Za mało tu urozmaicenia przez co momentami robi się nudnawo, monotonnie. Czy film nadrabia humorem? Poziom śmiechu trzyma się trochę wyżej od poziomu przeciętności. Żyrafa lekoman, powitanie Alexa i Marty'ego na Madagaskarze w zwolnionym tempie [basowe głosy], nowa korona Juliana ['dawaj Stefan dawaj!'], miętusy - niektóre gagi są naprawdę konkretne ale trochę tego jednak za mało.

W 'Shreku' był Osioł, w 'Epoce lodowcowej' szczurek [mysz? wierwiórka? Co to w ogóle było? [wiewiór - Dishman]]. W 'Madagaskarze' maskotką jest dla mnie bezapelacyjnie Melman, żyrafa podobna do emeryta który wcina każdy możliwy lek i panikujący gdy go coś zaboli. Moment kiedy jest w skrzyni i wyskakuje z tekstem '- Po rezonansie magnetycznym zawsze jestem śpiący. - Nie jesteś na rezonansie! - Tomografii?' powoduje, że film można oglądać tylko i wyłącznie dla niego bo to on się wybija na tle innych postaci [naiwny Marty, nijaka Gloria, taki sobie Alex] [kolega, zapomniał o królu Julianie i pingwinach, pomijając już małpy - Dishman].

Chcąc nie chcąc, każdy film tego typu porównywany będzie ze 'Shrekiem'. 'Madagaskar' ustępuje mu na każdym polu jednakże na jednym po prostu go miażdży. Trzy słowa: wyginam śmiało ciało:). Ta piosenka jest genialna, zapada w pamięci i ciągnie się za człowiekiem. Zwyczajnie ma jaja. Jesteś na imprezie - wyginam śmiało ciało; chcesz rozładować nerwową sytuację - wyginam śmiało ciało; jedziesz autobusem - wyginam śmiało ciało. Ogromny plus za ten utworek a kolejny to zamieszczenie w wydaniu DVD całego teledysku. Można go więc słuchać cały czas, do momentu gdy sąsiedzi zadzwonią po policję.

'Madagaskar' jest gorszy od 'Shreka'. Mniej się uśmiejesz, fabuła Cię nie powali. Osobiście film obejrzałem ze trzy razy i muszę powiedzieć że 'tylko trzy razy'. Na więcej nie miałem już chęci. Jest to pozycja lekka, do relaksu ale po komedii powinno się chodzić uśmiany przez resztę dnia. A w tym przypadku tak nie jest - film się obejrzy, później trochę powspomina i zapomni. Jedno jednak pozostanie - wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało...

 

»Ocena: 6+/10

 

»Autor: Ryben