Resident Evil: Redakcja w opałach - część 1
Część 1
W redakcji jak zwykle panowała nuda. Kisiel podrywał laski na GG, Serek wrzeszczał na wszystkich, Marceli i Kask pisali kolejne teksty. W pewnej chwili prywatny laptop Serka zaczął piszczeć w dziwny sposób.
- Serek, wyłącz to pudło! - wrzasnął zdenerwowany Kisiel.
- Czekaj, muszę złożyć kolejny numer. Koniu mówi, że dedlajn był dwa tygodnie temu i jeśli mu tego nie wyślę, wylatujemy na zbity pysk - odpowiedział spokojny, choć czasem nieco nerwowy Serek.
Po jakiś 20 minutach, kiedy to naczelny poskromił paskudny kod HTML, podszedł do swego prywatnego komputera, i poruszył malutką myszką, aby wyłączyć wygaszacz ekranu.
"Czyżby kolejny wirus...?" - pomyślał, a serce zabiło mu mocniej.
- Nie, to tylko e-mail - oznajmił po chwili całej redakcji.
Z pewnością nie był to tekst do nowego numeru Cichego Wzgórza, dlatego że ktoś wysłał go na adres ziner4@wp.pl. Może Elpie znów chciał zagadać do Serka o kolejny stuff do konsol? Nie, to nie był Elpie...
- Chłopaki, jedziemy do Raccoon City - oznajmił ucieszony Serek. - Mamy nowe namiary na materiał, podobno jest tam coś niebywałego.
- Co, znowu widzieli ducha Elvisa? - zapytał zajęty rozmową z ponętną Anetą Kisiel.
- Nie, coś większego, korporacja Parasol wypuściła na miasto wirusa, który zamienił wszystkich w zombie - cała redakcja zauważyła blask w oczach Serka. To była szansa na świetny art i ostatnia nadzieja dla CW.
- Puścili ogromnego pierda, a my mamy napisać, że to wina ekologów, tak?! - Marceli zmarszczył złowrogo brwi.
- Nie, maila dostałem od dawnego przyjaciela, Leona. Pisze, że jest ostro - Serek faktycznie lubił ostre sytuacje, o czym reszta redakcji wiedziała niemal od zawsze.
- A może to Leon Zawodowiec?. - Kask starał się powstrzymać Serka przed wyjazdem. Nie lubił tych wypadów w poszukiwaniu przygód, kiedy ostatnim razem niejaki Mulder zawiadomił naczelnego, że widział UFO, ten wyciągnął całą redakcję do Meksyku, skąd musieli wracać na pieszo, do tego nago. - Serek, ja nie jadę, napiszę sto tekstów, ale nie jadę. - dodał poddenerwowany redaktor.
- Kask, nie pękaj, ten Meksyk to była niepewna sprawa, a tu mamy hiciora - Serek starał się namówić kolegę na wypad za miasto. - Wiesz, podobno Leon ma niezłą kolekcję książek Lovecrafta.
- Dobra - Kask machnął obojętnie ręką. - Kiedy mamy samolot? - zachęcony, pobiegł pakować walizki.
- Niezupełnie samolot - w oczach naczelnego pojawiły się filuterne ogniki. - Polecimy moją prywatną awionetką - po tym jak Serek wypowiedział te słowa reszta redakcji była jeszcze bardziej ucieszona.
- A więc lecimy do Raccoon, prywatnym F-11 Serka, nie może być lepiej - Marceli oznajmił swoje podniecenie tak głośno, że wybudził połowę ludzi, w budynku, w którym znajdowała się redakcja.
Było przecież już daleko po północy.
Część 2
Nazajutrz cała ekipa redakcyjna stała już na lotnisku. Kask zadowolony z całej sytuacji pstrykał fotki, Marceli badał skład chemiczny podłoża Okręcia, a Kisiel próbował zagadać do pięknej kasjerki z dużym...*. Sam Serek natomiast udał się zatankować awionetkę i odbyć przyspieszony kurs pilotażu historycznych samolotów.
- Ser, gdzie ten samolot? - widząc z oddali sylwetkę naczelnego Kask rzucił mu głośne pytanie. - Jesteśmy spóźnieni - dodał.
- Za chwilę wjedzie na pas numer 13 - odpowiedział pewny siebie naczelny.
Nie minęło pięć minut, a na pasie trzynastym pojawił się długo oczekiwany samolot. Szczerze powiedziawszy to ilość rdzy i pęknięć na karoserii maszyny sprawiała wrażenie, iż najlepsze lata świetności ma on już za sobą, ale liczą się chęci.
- Serek, ty ci..., gupku jeden, to lata? - zapytał jakby lekko bardziej zdenerwowany Kisiel.
- Kisiel mówię ci, to cud techniki przedwojennej, Hitler nim latał - burknął przestraszony reakcją kolegów naczelny.
- Tak, silnik ma dobry - Marceli pogrzebał "pod maską" awionetki po czym wypowiedział te słowa.
- Nie no chłopaki, musimy jeszcze na kogoś poczekać - Kask rzucił niepewne spojrzenie w stronę dworca.
- Co? Znowu zabieramy twojego dziadka? - z uśmiechem na ustach Kisiel jakby zadał pytanie, którego odbiorcą mógłby być Kask; mógłby, ale kto wie - w końcu Kisiel często chodzi własnymi drogami.
- Nie dziadka, ją - w ironiczny sposób Kask wybronił się z całej sytuacji, a...
... w stronę chłopaków zmierzała piękna, młoda dziewczyna o niezwykłej urodzie i oczach Bogini. To Aisza - nowy członek redakcji.
- To ja ją znalazłem na forum, jest moja - Kisiel rzucił złowrogie spojrzenie na innych męskich osobników wchodzących w skład redakcji Cichego Wzgórza.
- Ale ja ją zaprosiłem Kisiu, ostatni gryzą ziemię, ha ha ha - cokolwiek miałoby to znaczyć; Kask miał dziewczynę u boku, a reszta redakcji NIE!.
- Dobra wsiadamy - ze zdenerwowaniem w głosie naczelny zmusił resztę ekipy do wpakowania swoich czterech liter na pokład "Samotnego łowcy"**.
"Mam nadzieję, że dolecimy." - pomyślał Serek po czym zapiął pasy.
Część 3
"Niebo miało piękny niebieski kolor, było spokojne, a nasza awionetka płynęła jakby we chmurach. Nic nie zapowiadało tragedii, która miała wydarzyć się za kilka godzin."
- Pokaż Serek, co tam skrobiesz? - Kisiel zdenerwowany ostatnimi poczynaniami Kaska próbował odegrać się na naczelnym.
- Nic takiego, to tylko... - Serek nie zdążył nawet dokończyć swojej kwestii, ponieważ lekko nakręcony kolega wyrwał mu z ręki notatnik i wrzucił do projektu (bez)czelnego swoje poprawki:
"Niebo miało sraczkowaty kolor, w TV znów dają film z "Sram Klocem Wam Dam" w roli głównej, a nasza awionetka wydaje dźwięki jakby za chwilę miała puścić ogromnego pierda. Nic nie zapowiadało śmierci Kaska, nic poza jego śmiercią. Kask - przeznaczenia nie oszukasz!"
- Oddaj to, Kisiel - ze złowrogim spojrzeniem Serek odebrał swoją własność, po czym oddalił się do prywatnej części samolotu nazywanej także WC-tem.
- A kto to wogóle prowadzi? - rozglądając się po pokładzie Kisiel wykrzyczał pytanie, którego odbiorcą był... No właśnie, kto nim był?
- Ja - odpowiedział tajemniczy głos unoszący się z kabiny pilotów.
- Jaki ja? - zapytał podenerwowany redaktor CW.
- "Sram Kloc Wam Dam" - takiej odpowiedzi Kisiel nie spodziewał się by nawet po Kasku. Musiał więc udać się do kabiny pilotów i sprawdzić kto podszywa się pod big madafakę "Sram Kloca Wam Dam".
- To ty - ze drżeniem w głosie Kisiel wyjąkał te słowa.
- Tak ja, a ty jesteś trupem, ha ha ha - redaktor był pewny, że już gdzieś słyszał podobne ha ha ha, ale nie mógł skojarzyć gdzie. Oczywiście, "Sram" odegrał się na Kisiu za przezwisko - wszyscy którzy to widzieli obstawiali, że Kisiel leciał 2 metry, ale Serek obok którego wylądował przyjaciel z redakcji przy okazji kasując drzwi WC-ta był pewien, że było to 2,5 metra.
- Co on tu robi? - zapytał "Budyń"
- Chomik mu zdechł, żona go rzuciła, pies pogryzł mu ulubionego misia, kiedy zobaczyłem biedaka na Okręciu zaproponowałem mu pilotaż awionetki - Serek z dumą członka PCK udzielił jakże wyczerpującej odpowiedzi.
- A no tak - ciągle w szoku, ale już bardziej racjonalnie Kask zaczął składać słowa w zdania.
- To Raccoon City master Serek, jesteśmy na miejscu - "Sram Kloc" odwrócił się w stronę Serka, który skończył nanosić poprawki w notatniku.
"Nareszcie, pewnie Leon już na nas czeka" - pomyślał naczelny.
Jednak: "Nic nie zapowiadało tragedii, która miała wydarzyć się za kilka godzin."
Ciąg dalszy nastąpi...
Serek
ziner4@wp.pl