Odnowa moralna IV RP

Wymyślona przez Pawła Śpiewaka IV Rzeczpospolita, niczym pociąg coraz bardziej się rozpędza, przy okazji wywracając swoich przeciwników, by na końcu trasy wrócić do punktu wyjścia i rozbić się o własny ogon.

Triumwirat rządzący Polską - głosem Romana Giertycha - zapowiedział, że spełnia się najczarniejszy koszmar Adama Michnika. Za to Jarosław Kaczyński stwierdził, a słowo jego ciałem się staje, że skończyła się era pewnego pana, który niemal zawsze się mylił. Tylko Andrzej Lepper spokojnie osądził, że ma ekspertów do zajęcia rad nadzorczych. Sygnatariusze paktu stabilizacyjnego w taki prosty sposób zapowiedzieli zmiany, jakie chcą wprowadzić. Nie szukania porozumienia, a rozliczenia; nie przyśpieszania gospodarki, ale jej zahamowanie; nie myślenie o interesie Polski, a partyjniactwo i kolesiostwo.

Państwo "solidarne" istnieć będzie dla tych, którzy będą się zgadzać z partią rządzącą. Wszyscy inni wpisują się we front "owych", a więc tych, którym solidarność jest obca. To oczywiście wielka armia ludzi niewygodnych. Począwszy od liberalnych ekonomistów, po dziennikarzy, kończąc na wrogach politycznych. W takim kraju idealnie czuje się inkwizytor polityczny, który może urządzać polowania na czarownice wszędzie, gdzie chce i jak tylko chce. Nie posiadając realnego planu zapewnienia ludziom chleba, stara się chociaż stworzyć krwawe igrzyska. Potrzebuje więc wroga, a najlepiej kilku, aby w danej chwili móc wyciągnąć odpowiedniego. W ten sposób dezawuuje swoją odnowę moralną, ale ona jest tylko niosłym hasłem, a nie racją samą w sobie.

Odnowy moralnej nie da się również wprowadzić przy posiadaniu takich koalicjantów, którzy używają języka konfliktu, a nie porozumienia, a swoje poparcie oferuję tylko z powodu lęku przed wyborami. Kiedyś jednak ten strach zmieni się we frustrację, która zmusi ich do odwetu za poniżenia jakich doznali. Wtedy nie będzie to tylko koszmar Adama Michnika, a wszystkich ludzi, którzy przekonają się, że zostali wykorzystani przez kilka osób, którym ambicja każe szukać rozliczenia z ukrytym wrogiem. Żeby zdobyć możliwość zniszczenia swoich przeciwników, autorzy głośnych słów o odnowie moralnej nie zawahali się ani razu okłamać zwykłych ludzi. Używając fałszywych dowodów, nikczemnych świadków oraz knajackiego języka niszczyli i będą niszczyć ludzi uczciwych. Dla zasady, ze strachu, bo wróg, bo z drugiej strony.

Czterech jeźdźców kalumnii – strach, niewiedza, fanatyzm i potwarz - było używanych bardzo często. Historia pokazuje nam, że ludzie z każdej opcji politycznej często wykorzystywali te same podłe metody w podobny sposób. Nie trzeba jednak wybiegać za daleko w przeszłość, aby odszukać metod niszczenia prawych ludzi za pomocą nieprawdziwych informacji, strachu i ignorancji. Nawet nie było obce elitom IV RP wykorzystywanie zeznań gangsterów, wysługiwanie się kłamcami czy ludźmi bez kręgosłupa moralnego. Dla oskarżającego jest to szalenie wygodna perspektywa bowiem zawsze znajdzie chętnego do złożenia "porażających" zeznań. Oskarżony zaś nie ma możliwości wytłumaczenia się z kłamstw, bo w państwie gdzie istnieje domniemanie winy, nie może znaleźć dowodów na swoją niewinność.

Społeczeństwo w takim państwie zaczyna stosować odnowę moralną, jako fanatyczny rozrachunek z wrogiem. Głos rozsądku w obronie człowieka uczciwego, nawet jeśli zostanie gdzieś podniesiony, od razu zostaje zestrzelony przez kolejne kłamstwo. W ten sposób ludzie zostają zastraszeni. Jeśli stajesz w obronie naszego wroga, automatycznie zostajesz wcielony w miejsce przeciwników jedynej słusznej ideologii. W taki sposób twórcy nowej rzeczywistości ucinają każdą dyskusję. Nawet osoby, które dawniej stały po jednej stronie z naganiaczami, dzisiaj z powodu ambicjonalnych są po drugiej strony, nie mogą podnieść za mocno głosu, bo tracą grunt pod nogami. Nie potrafią sobie poradzić w roli obrońców, bo przyzwyczaili się do łatwej roli przesłuchującego.

Triumwirat więc szybko zaczyna realizować swoje plany rozliczenia wrogów, bo wie, że sprawować w taki sposób władzy długo nie może. Zaczyna obsadzać swoimi posady w aparacie państwowym, aby zdobywać informacje na temat przeciwnika. Jednak to za mało, bo żeby rozgłaszać swoją wiedzę, a ukryć swoje porażki. Potrzebuje mediów. Dlatego zaczyna naruszać podstawowe wartości demokracji, bo uznaje, że nowa ideologia jest najwyższą wartością, z której w żadnym wypadku zrezygnować nie można. Przy tym całym zamieszaniu, chęci odwetu, zapomina o rzeczach najważniejszych. Rezygnuje z dyskursu, a więc tworzenia znaczeń. Odrzuca każdą poradę, bo po drugiej stronie widzi tylko wroga. Cierpi na tym kultura i gospodarka, bo władza traktuję je jako sprawy drugorzędne i sama na nie czasu nie posiada. Gospodarkę traktuje jako kartę przetargową, a kulturę niczym klatkę, gdzie może zamknąć jedynie słuszne wartości.

Taki sposób realizowania polityki nie wróży niczego dobrego ani Polsce, ani partiom posiadającym władzę. Nie istnieje może duże zagrożenie dla demokracji, ale ten pokaz krótkowzroczności może spowodować niesamowity regres w ważnych dla nas sprawach. Dlatego stójmy po drugiej stronie przeciwko rządzącym, im dzisiejszym i wczorajszym przyjaciołom. Nie bójmy się mówić prawdy i szukać porozumienia, bo tylko w ten sposób ludzie i państwo mogą się rozwijać.

Caleb caleb@actionmag.net