SOFISTYCZNA ÓSEMKA |
|
Ósemka to symbol doskonałości, wieczności, porządku kosmicznego, równowagi Wszechświata. Osiem to liczba płatków lotosu i ramion indyjskiego boga Wisznu. Ośmiu ludzi wstąpiło na pokład Arki Noego. U pitagorejczyków słoneczna mądrość, równowaga środka. W chrześcijaństwie - ósmy dzień stworzenia, świat pozaziemski, zmartwychwstanie Jezusa oraz ludzkości w dniu Sądu Ostatecznego, początek wiecznej przyszłości. Jest to również znak złączenia świadomości z nieświadomością, wiedzy z miłością, akcji z reakcją, rozwoju z zanikiem, sprawiedliwości z niesprawiedliwością, nauki z wiarą. Ósemka w pozycji leżącej oznacza nieskończoność. Właśnie nieskończoność ma być tematem tego arta. Zastanawiałeś się kiedyś, drogi Czytelniku, czy istnieje ona naprawdę? Albo jakie są jej konsekwencje? Jeśli myślisz, że za chwilę uzyskasz odpowiedź na te pytania, grubo się mylisz. Ale do rzeczy - spójrzmy co o nieskończoności napisał Lem w jednej ze swych powieści: (...)jeśli naprawdę istnieje nieskończoność - to wszystkie skupienia i stany materii muszą się co jakiś czas powtarzać, tak samo jak muszą się powtarzać ułożenia kart w talii, jeśli ją tylko tasować przez czas dostatecznie długi. A więc i ten zespół cząstek, którym ja jestem, powtórzy się; mało tego, ponieważ po tym powtórzeniu dalej rozwierać się będzie nieskończoność, przeto repetycja mego istnienia powinna następować także nieskończoną ilość razy. Stanisław Lem, Czas nieutracony, tom 3* Jest to hipoteza niedoskonała, gdyż można ją łatwo obalić. Nieskończoność wcale nie wymusza ciągłej powtarzalności. Dowodem jest rozwinięcie dziesiętne liczby π. Jest ono przecież nieskończone, jednak nie okresowe. Więc gdzie się podziała ta nieskończona ilość powtórzeń? Załóżmy jednak, że ta teoria jest prawdziwa. Stwarza to okazję do wysunięcia wielu wniosków, w zależności od naszej wyobraźni. Na przykład: Jeśli istnieje nieskończoność, istnieje również nieskończona ilość istnień Romana Giertycha ergo głupota Wszechświata jest nieskończona ergo Ty jesteś nieodłącznym elementem tej głupoty ergo PRZESTAŃ MYŚLEĆ, I TAK NIE ODKRYJESZ NICZEGO MĄDREGO!!! Jeśli istnieje nieskończoność, istnieje również nieskończona ilość istnień Alberta Einsteina ergo Wszechświat jest nieskończenie genialny ergo nie dorastasz mu do pięt ergo PRZESTAŃ SIĘ MĘCZYĆ, I TAK NIE WYMYŚLISZ NICZEGO NOWEGO!!! Istnieje nieskończona ilość Twoich istnień ergo nie jesteś nikim wyjątkowym ergo PRZESTAŃ MYŚLEĆ, I TAK SIĘ NIE WYBIJESZ!!! Do czego zmierzam? Zapewne domyśliłeś się, że bynajmniej nie chodzi mi o zgłębienie istoty nieskończoności, czy też o zaprzeczenie jej istnieniu. Moim celem było pokazanie na tym przejaskrawionym przykładzie, jak łatwo popaść w sofistykę tam, gdzie rzeczy oczywiste, okazują się jedynie mirażem. Dlatego pamiętajcie, drodzy Dyskutanci - gdy będziecie po raz kolejny poruszać tematy takie jak ewolucja, geneza Wszechświata czy szeroko pojęta etyka - aby nie dopasowywać argumentów do tez i być otwartym na argumenty myślących inaczej(dziwnie to brzmi ;-)) , bo tylko w ten sposób dyskusja będzie zmierzać do osiągnięcia jej głównego celu, czyli dojścia do prawdy. * - przytoczony cytat to rozmyślania bohatera powieści, które nie muszą być (i zapewne nie są) poglądami Lema. Przy okazji - naprawdę polecam tę lekturę! PS. To mój pierwszy art w AM! Proszę o wyrozumiałość! PPS. Zaznaczam, że tekst nie został zainspirowany bezpośrednio przez lekturę konkretnego tekstu W AM, a są to jedynie moje ogólne przemyślenia. PPPS. Wiem, wiem, strasznie sztywny ten tekst...Może następnym razem napiszę coś o polityce, to będzie przynajmniej śmiesznie! 07.02.2006
|