Ekologia w polityce i gospodarce
Polityka jest narzędziem, które powinno sprawnie zarządzać takimi dziedzinami, jak ekologia i gospodarka. Można powiedzieć, że ekologia jest jedną z podopiecznych gospodarki, która dyryguje każdym aspektem życia przeciętnego człowieka. Dla polityków jest to bardzo wygodne, gdyż łatwiej jest zrobić wytrych pod postacią stosownej ustawy niż samemu go użyć do regulowania i wykonywania rzeczy, które są niezbędne do funkcjonowania państwa. Mimo, że ekologia nie budzi większych emocji wśród polityków, to zawsze jest wykorzystywana w ich kampanii politycznej.
Ambiwalencja
Politycy obchodzą się z ekologia jak z puszką Pandory. Mają do niej szacunek, boją się zgubnych następstw nadmiernej jej eksploatacji, lecz mimo to zawsze obiecują wyborcom, że pod względem gospodarczym w krótkim czasie ich kraj dogoni U. S. A co w niektórych przypadkach nie jest nie wiarygodne( np: Japonia, Niemcy), lecz kłóci się z jedną z ich obietnic, którą zawsze dają i na którą wyborcy przylepiają się jak muchy do żywicy. Nieszczęsna ochrona środowiska. Jedne z najnowszych badań mówią o tym, że gdyby wszystkie kraje zużywały tyle zasobów przyrody, co U. S. A to było by potrzeba trzech kul ziemskich, aby sprostać tym wymogom. Utopijna wizja ale prawdziwa. Współczesny świat nie potrzebuje zakładników w postaci pięknych lasów, krystalicznie czystych potoków oraz pełnego wachlarza różnych gatunków zwierząt, gdy pojedynczy odszczepieńcy odgrażają się światu bronią nuklearną. Właśnie takie sprzeczności prowadzą do dezintegracji osobowości wielu polityków.
Tytanowe domy
Mizerna pociechą może być fakt, iż współgrając z naturą, również można złagodzić dystans do największych molochów tej ziemi. Można się skutecznie uniezależnić od trudnego oraz wymagającego partnera jakim jest Rosja, produkując alternatywne źródła energii. Mogą być nimi szybko rosnące drzewa, które w swoim składzie DNA zawierają korzystne cechy które umożliwiają im wysoką kaloryczność, mimo krótkiego okresu wzrastania. Alternatywą mogą być również elektrownie wodne, słoneczne oraz te na wiatr, ale tu po raz kolejny wszystko rozbija się o pieniądze, gdyż postawienie takich obiektów nie należy do najtańszych inwestycji oraz nie daje olśniewających efektów. I nie można się dziwić współczesnym sędziom ziemi, że wolą aby w żyłach miast płynęła ropa, a nie zupa z rzepaku! Wszak wyłącznie siła się liczy oraz efekt, który uświęca wszystkie środki. Towar ma być jak najszybciej dostarczony, fabryki maja działać na pełnych obrotach aż do ich zupełnego wykończenia.
Warzywa i owoce
Przetwarzanie genetyczne warzyw i owoców wymaga zgody „ z samej góry”. I nie chodzi mi tutaj o władze niebiańskie, tylko zwykły poczciwy sejm. Staje on wtedy przed dylematem, czy ryzykować zmienianie tego, co jest doskonałe dlatego, że to natura stworzyła, czy zmienić to aż do stworzenia zupełnie nowej super silnej rośliny. Według mnie wspomaganie natury różnymi anabolikami przypomina sportowca (najlepiej kulturystę), który chcąc uzyskać jak najlepszy wynik w swojej dziedzinie zapomina o zdrowiu oraz o tym, że to, co zdobył w tak krótkim czasie, niedługo zmieni się z żelaznych mięśni w galaretowaty tłuszcz, gdyż aby coś uzyskać na stałe, trzeba to z uporem maniaka hartować i utrwalać. Naturalna przyroda bez domieszek żadnych syntetycznych specyfików coś o tym wie, bo w końcu obywała się bez nas przez tysiąclecia swojego istnienia. W dzisiejszych czasach tylko ludzie prawdziwie zintegrowani z naturą dzielą się swoim pokarmem z innymi stworzeniami zamiast je uśmiercać pestycydami. Pokarm hodowany bez udziału ludzi nabiera specyficznej energii mimo, że jest go mniej.
Proces
W polityce często widać obłudę oraz brak konsekwencji, co prawda jest to dziwne zestawienie, ale prawdziwe. Brak konsekwencji może się przejawiać w ambicjach. Dajmy na to, pewien kraj chciał zostać mocarstwem atomowym. No ale po pewnym czasie zrozumiał, że to jest bardzo ciężkie brzemię, no i zmniejszył budżet na utrzymywanie pułapki, w którą sam się zapędził. Katastrofa w Czernobylu może być jednym z dowodów! Winnym mógłby być w tej sprawie Albert Einstein mimo że zawsze stronił od polityki (na dowód tego odrzucił proponowane mu stanowisko prezydenta).
Spróbujcie zrozumieć ten przypadek! Władze przez przypadek zapomniały wydać ustawy o odprowadzaniu ścieków, przez co większość biznesmenów nie czując żadnej karzącej ręki nad głową, legalnie wylewali swoje odpadki do rzeki. Właśnie dlatego zanieczyszczenia gromadzone przez 40 lat w rzece Św. Wawrzyńca tak wbudowały się w ciało białuchy( Delphinapeterus leucas), że trzeba było je po śmierci składować jako odpadki toksyczne. Czy nie warto było temu zapobiec?
Kolejna ofiarą stał się oryks. Jest to zwierzę, które niemal całkowicie zostało wytrzebione przez myśliwych. Kogo można za to winić? Rząd, który nie potrafił obronić tak cennego gatunku czy zwykłego myśliwego, często wieśniaka, który to jak bohater w " Zmierzchu" okrada przyrodę jak ten chłop, który obrabowywał jednego z ostatnich powstańców.
Ostatnią grupa ofiar są ludzie! Potrafimy produkować trucizny i dla zysku nawet zatajać o nich prawdę, dopuszczając się przy tym wielkich zbrodni. Przykładem może być tu lek o nazwie Thalidomide. około 40 lat temu był on super lekiem w Niemczech. Skutecznie napędzał koniunkturę. Gwarantował on sen, a przez co relaks, lecz okazało się, że wpływa on na układ nerwowy oraz powoduje on przychodzenie na świat zdeformowanych dzieci. Proces zyskał bardzo wysoką rangę w rządzie, ale mimo to lek nie został wycofany. Teraz w takich krajach jak Brazylia ta trucizna jest podawana jako środek przeciw trądowi. Jest wielu lekarzy, którzy próbują forsować w rządzie Brazylii przyjęcie tego leku na listę refundowanych. Jak dla mnie jest to prawdziwy koszmar, że światowa polityka na to zezwalała.
Na dobry koniec.
Uroczyście przysięgam, że przed napisaniem tego artykułu przyrzekłem sobie, że zachowam neutralność wobec obu stron. Niestety wartości, które posiadam, wygrały z obiektywnym postrzeganiem świata. Jak mogę pozostać obojętny gdy, widzę, że organizm, jakim jest nasza planeta jest zagrożony? Właśnie organizm jakim jest planeta. Wielu ludzi już dla lepszego zobrazowania problemu, jakim się w danej chwili zajmują, przyrównywali jego elementy do składników przyrody. Samo obserwowanie relacji pomiędzy zwierzętami można nazwać ekologią behawioralną, ale już przyrównywanie ich do zachowań ludzkich można nazwać nietaktem. Ja dlatego przyrównam świat do komórki ludzkiego organizmu. Utrzymuje ona homeostazę za pomocą przepuszczalności błony. Bardzo selektywnie przepuszcza ona substancje do swojego światła. Wynika z tego, że jest podatna na uszkodzenia mechaniczne. I teraz wypadałoby się zastanowić, co by się stało, gdyby postanowiła ona porzucić swoją słabość na rzecz stania się niezniszczalną fortecą? Dlatego nam nie wolno swobodnie ingerować w pierwotne plany środowiska.
pisał: Marcin\ Sato\ Sadowski
Oława 2006