Zatrzymaj się



Stuk-puk, stuk-puk, stuk. Stuk-stuk. Stuk-puk, stuk-puk.

Poznajesz to? Zawsze w ten sposób pukałaś do moich drzwi. Taki umówiony znak, wyniesiony nie wiem, czy z harcerstwa, czy skądś. Jak szczeniaki jakieś - ty puk, ja puk i już wiedzieliśmy, kto na nas czeka. Bo wiesz, to naprawdę ważne, żeby jednak ktoś czekał. Tak mówią, a ja im przecież wierzę. Bo muszę? Nie, zwyczajnie jestem ufny. I zaufanie też budzę. Jeden-raz, jeden-raz, jeden. Jeden-jeden. Jeden-raz, jeden-raz.

Co to ja miałem... aha, o zaufaniu. O, w tym jesteśmy najlepsi. Zdecydowanie. Pamiętasz jeszcze, jak obrzucaliśmy się błotem na środku ulicy w pewien słoneczny dzień? Jasne, że błoto to tylko metafora, ale wolę to teraz tak nazywać. Kto by chciał pamiętać, że prosto w mój łuk brwiowy poszybowała wtedy reklamówka z lakierem do paznokci? Do dzisiaj mam przed oczami twój obraz, na którym złość pomieszana jest ze zdziwieniem, a spojrzenie szybko wędruje z torebki na moją twarz. Wiesz, to było nawet zabawne patrzeć, jak zmieniasz się we współczującą i kochającą istotę. Szkoda, że trwało to zaledwie chwilę, ale chyba warto było.

Przeistoczyłaś się z pięknego motyla w coś, co było jeszcze wspanialsze. I niezależnie od tego, ile bym tu teraz przytoczył epitetów, sztuka pozostanie nieopisana i nie przekazana. A szkoda, przecież szczęściem i pięknem należy dzielić się z innymi. Przynajmniej ty tak zawsze mówiłaś, ale przecież ślepcowi łatwo wmówić różne rzeczy, nieprawdaż? Długo, naprawdę długo bałem się otworzyć oczy, ale kiedy już to zrobiłem, okazało się, że przede mną jest pustka. A więc zbłądziłem podwójnie - nie patrząc wtedy, kiedy powinienem i w końcu dostrzegając, gdy mogłem już tylko żyć tym wspomnieniem.

Czasami wydaje mi się, że kraina ułudy to jednak nie jest to, co powinno wyznaczać sens mojego życia. Czasami spod przymkniętych powiek patrzę na ten cały realny świat i tylko momentami jest mi szkoda, że to nie ja trzymam cię za rękę. Sporadycznie, bo tak naprawdę zmrużone oczy dają zupełnie inny widok. Gdybyś tylko wiedziała, że w mojej podświadomości już od dawna jesteś ze mną i to mój głos słyszysz zasypiając...

Pewnie, że ostry, prawdziwy kontakt werbalny jest o niebo lepszy. Ale czy wyrazistość to na pewno coś, za co można płacić tę najwyższą cenę - cenę prawdy? Wiem, z biegiem dni to wszystko ulegnie zatarciu, rozmyje się w natłoku myśli i faktów. Z tym, że zawsze mogę zmienić numer na zastrzeżony i jak dawniej usłyszeć krótkie „słucham”. Rzecz jasna tylko do momentu, w którym tobie nie znudzi się ta gra albo obecny pre-paid.

Zawieszony, milknący, cichy obserwator wszystkiego, co dotyczy ciebie. Niektóre thrillery o psychopatach się tak właśnie zaczynają, ale przecież ja nie jestem zdolny do zadawania bólu tak samo, jak do poświęceń. Chociaż jeśli to, co właśnie teraz robię, albo czego nie robię, nie nadaje się do procesu beatyfikacyjnego i „Z kamerą wśród zwierząt” w jednym, to ten świat zwariował. A ja razem... o, przepraszam - obok niego.



Tuxedo

tuxedocomen@poczta.onet.pl