O kłamstwie pięknym
Ja jestem chory na raka płuc, mam 1 jądro, zmarł mi brat w środę, spalił się dom w którym mieszkam, a z nim moja babcia. Żyję w biedzie, jestem bezrobotny, pracuję na czarno 14 h dziennie i muszę wyżywić czwórkę dzieci, a im źle w d***E! Pomyślcie, że inni mają poważne problemy, a wY opłakujecie marnację libida. Nie martwcie się, znajdziecie sobie nową s***KĘ. Ja np. też byłem kiedyś takim "nieszczęśliwym" gnojkiem. 3 lata męczyłem się, Ahnivona była moją miłością, a miała mnie w d***IE. Gdy pewna dziewczyna chciała się ze mną związać, uważałem się za tak nieszczęśliwego, że nie chciałem się z niĄ związać, by "nie zdradzić wielkiego uczucia". Pewnego dnia włamała się jednak do mego domu, i gdy wszedłem do pokoju, uwodzicielsko wypięła pupę. Od tego czasu żyjemy razem w biedzie i nędzy i mamy czwórkę mulatów. Pamiętajcie więc, że nie macie racji, "romantycy"! To ja mam prawdziwe problemy i was, c**JE, pouczam. "Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń"! Szukajcie wypiętej pupci! A do tego TRZEBA RUSZYĆ POŚLADY SPRZED MONITORÓW!
Ceeebula *
Wkurza mnie okłamywanie czytelnika. Donald pisał kiedy w tekście "Test abstrakcyjny" o prawdzie, i, doprawdy, w tekstach niektórych nie ma racji realizacji, czy może lepiej, opisu (jak dobrze odnieść się...). I nie chodzi mi o podpuchę Phnoma Penha z "Listu pożegnalnego" - tutaj każdy psycholog potoczny wiedział, że PP poczeka przynajmniej 3 miesiące na reakcje ludzi (zwłaszcza po paru latach wiedział). Myślę o tekstach aNomaLy'ego i tekście "Michała Chmielewskiego pt. "Wpadłem". Każdy wie, jaką moc ma "Stoi i płacze" i jak jest poważany. Tragedia, prawda - z tego współczucie, wzruszenie, poruszenie. Nie życzę tego ludziom, by się lepiej wzruszać, ale... Z tekstami aNomaly'ego jest tak, że wszystko to perfekcyjnie wyreżyserowana fikcja, ale nigdzie tego nie wyczytamy. Niektórzy podn***AJĄ się, że one " och takie są, takie prawdziwe"! K*rwa jak prawdziwe - gdybym miał postrzegać dziewczyny jak jego bohaterowie, dawno bym wykitował z zagruchania i zachwytu. Jednak od cholernie inteligentnego twórcy bestsellerów zwyczajnych nie wymagajmy szacunku dla rozumu czytelnika. Idioci wierzą w zielone smoki. Z drugiej strony lubię jego okłamywanie perfidne czytaczów myślowych. Daje im szczęście. Inna sprawa z tekstem "Wpadłem" Michała Chmielewskiego. Tu nachodzą mnie przemyślenia natury, powiedzmy, etycznej. Pal licho teksty Phnoma Penha, przecież przed tym tekstem się nie umywa ich "wiarygodność". Ostatecznie Michał nie spłodził dziecka, więc po cholerę kłamie, że spłodził? Kłamie. I choć powie ktoś, że w "Liście pożegnalnym" PP jest napisane, że popełni samobójstwo, to ja powiem, że napisać: co się zrobi, a: co się zrobiło - to różnica. Pomijam myślenie katolickich księży, że jak o czymś pomyślałeś, to "w myślach to uczyniłeś" i masz grzech - nieistotne w tym momencie. Pytam Michała Chmielewskiego: czemu kłamałeś? Jakaś mendziunia powie, że się spuszczam, nie mam jaj, nie łapię klimata. Że chodzi o rozrywkę. A gówno. I nie piszę tego dlatego, że dałem się oszukać i chcę się zemścić. Nie, kochani. Nabiera mnie tylko moja matka, bo za bardzo jej wierzę. Ale rzadko. Pytam, czemu MCH próbował zagrać na moich uczuciach! (jak wiadomo, dziecko zrobione w jego wieku to klęska nie(b)analna) Pytanie: warto kłamać, by tekst był poruszający? Warto łżeć, by dołożyć parę fajnych pomysłów? Podpisywać się, np., pod nieistniejącym tworem ludzkim? Nawet tak wybitny myśliciel, jak ja, ma problemy z odpowiedzią. Z jednej strony kuszący jest pomysł, by przypisać sobie posiadanie nowotworu złośliwego przedniego płata mózgu (funkcjonującego w ciele). Ileż pomysłów można najebać do tekstu! Jakie napięcie! Współczucie! Szansa! "56 dni życia"! To jest pomysł. Wzruszyłbym czytelnika bardziej, niż aNomaLy we wszystkich tekstach. "Ceeebula odchodzi" - tak, tak... Z drugiej pozostają zabobony - żeby nie wołać złego. O ile światły umysł sra na zabobony, warto przyjrzeć się przykładowi przeniesionemu bliżej życia. Moje zdolności aktorskie są nienajgorsze, więc mówię dziewczynie, że mam guza mózgu i umrę za 2 miesiące najdalej, bo nie można tego operować. To samo mówię przyjacielowi, oczywiście w tajemnicy. Nie wierzą, ale uparcie błagam, by pamiętali i co roku zapalili znicz na moim grobie... TEKST ŻYCIA.
* Ceeebula
P.S. A ty, lubisz być okłamywany? Oszukiwany?! P.S. Lubisz twarożek ?!? Bo czego tu bronię? Najpewniej chcę się pokazać, pochwalić instynktem :] w operowaniu słowem. Zaś Michał Chmielewski ma prawo do wolności słowa, więc prawo do srania na rzeczywistość i nierzeczywistość. Takie, jak ja, premier Marcinkiewicz, Lech Wałęsa, Benedykt XVI, czy Bush. Co za problem wznieść się myślami nad światem i trwać tam, w kosmosie, aż nie zgłodnieję :) "X Y Z kończy alfabet" P.S. supertajny - ludzie czytajcie swoje teksty kilkanaście razy nawet. Kurwa w tajemnicy powiem, że miast "Test abstrakcyjny" Donalda, napisałem - "Grucha", a "List pożegnalny" Phnoma Penha, napisałem: "List samobójcy". I to nie są żarty, jak Publo walnął się przy autorstwie tekstu PP, pt. "Tryptyk Majowy: Biologizm", do dzisiaj mu to pamiętam! I na idiotę wyszedł jakby hehe Pamiętajcie: maskujcie niedoskonałości! A do Nieba pójdziecie. Obiecuję wam to :) , zresztą - spytajcie Benedykta XVI ;P
|