Miła pani i dwie damy


Wyskoczyłaś nagle znikąd i weszłaś do mojego domu przez okno. Zakłóciłaś mój spokój, który do godziny czternastej piętnaście i sekund trzydzieści siedem wydawał się być niezakłócalny. Chcesz zadawać pytania zanim się przedstawisz. Do widzenia pani. Ale nie, Ty wchodzisz do jadalni! Proszę siadaj przy stole. Zapali sobie pani ze mną papierosy? Aha, pani wolałaby masło orzechowe. W takim razie nie ma sprawy. To ja może opowiem trochę o sobie. Mam na imię Mirek, a pani? Zresztą nieważne... Mam lepsze pytanie! Jak Ty to robisz, że na końcu każdego zdania wystawiasz język? Śmiejesz się - to dobrze. To o czym porozmawiamy? Ja mam temat dobry: precelki! Mówisz, że chce się pić po nich? Ale moim zdaniem są fajne. A w Krakowie na rynku to sprzedają takie duże precelki co się nazywają "precle". Sprzedają je po to, żeby ludzie mieli czym rzucać w gołębie. Znów śmieje się pani? Tak, jestem wariatem. Musisz już uciekać? To w takim razie <papapa>. Zamknę za panią okno. Do następnego razu!

Znowu ptaszek ćwierka, przynosząc wiadomość od pani. Ty mówisz: "witaj ponownie:)", a ja próbuję znaleźć jakąś fajną minę. Pytasz kiedy się spotkamy? Nie wiem czy chcę. Nie, na razie. Mówisz w piątek? Nie ma sprawy. O piętnastej. Ale będzie zabawnie! Pójdziemy na pustynię do domu faraona. Porozmawiamy i napijemy się piwa. Ja zapalę papierosa, bo Ty jesteś niepaląca. Już kupuję, stoję, czekam, a tu przysiadają się dwie damy. Witam panie. Siadam, jakbym miał przeklinać. Mam nadzieję, że wyczują, że nie są mile widziane. Ale siedzą, piją piwo, ani myśląc się wynosić! Czekam, milczę, siedzę, czekam. Trochę z Tobą rozmawiają. Poczęstować mogę fajką, bo te trochę potaniały. Zechcą panie bym odpalił? Wiem, że fajne mam zapałki. Jedna fajka, potem druga, powiem słowo - wezmę trzecią. Piwo kończy paniom się nareszcie. Zechcą panie się wynosić? Ktoś już poszedł, zwolnił miejsce, które od naszego lepsze. Przesiadamy się. Szlag mnie trafia. Jezu Chryste, nie śmiem prosić, ale niech już sobie pójdą damy bym mógł zostać sam z tą panią. Poszły won! Nie ma was tu! Już was tutaj nie chcę widzieć! Już was dłużej nie chcę znosić. Nie mam nic do pań tych tutaj, lecz mi trochę przeszkadzają. Siedzą, jakby mnie nie było. Siedzę, jakbym nie miał mowy. Czas ucieka. Trzeba iść już. Chodźmy razem, nie ma sprawy.

Odłączyły się dwie damy dzięki Tobie, droga pani. Deszcz, ulewa, woda, mokro, nic nie szkodzi - damy radę. Trochę mówisz, mówię trochę. Głos mój mi się nie podoba i ten ton jednolity, taki dziwny, taki inny. Trzeba iść już, więc już idę. Nie wiem, czemu jeszcze nie postałem. Wszystko nie tak jak ja chciałem. Idę przez bloki i o dziwnych rzeczach myślę. Nie o Tobie, nie o damach. Myśli moich nie przytoczę, bo już prawie jestem w domu. Wchodzę, siadam i otwieram okno. Ty już jesteś! Ty już wchodzisz! Rozmawiamy, lecz nie mogę. Mówię Tobie, że nie mogę. Mówisz: "Napisz wszystko to, co czujesz". No więc siedzę, piszę, tak jak każesz. Napisałem: "Chuj mnie strzela", dorabiając tekst do tego pod tytułem: "Miła pani i dwie damy".



Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl



PS: Słuchałem Nasera (www.naser.pl).