|
Nigdy
nie myślałeś o śmierci ???
Jeśli nie, to się tobie dziwię...
("Cofnąć Czas" - Anioł Stróż, AM74)
Dziw się. Nigdy nie myślałem o takiej śmierci, o którą pytasz, nigdy nie myślałem o samobójstwie.
Nie mam i nie miałem do tej pory trudnego życia. Nie uważam jednak, że mnie ono specjalnie
oszczędzało, powiedzmy, że była to przeciętna, trwająca niemal 20 lat egzystencja. Pisałeś o niespełnionej miłości, pisałeś o kłopotach w nauce.
Naprawdę nie wiem, jak bardzo trzeba być głupim albo chorym psychicznie człowiekiem, żeby zabić się z tak
błahych powodów... Byłem kiedyś nieszczęśliwie zakochany, lub co najmniej zauroczony, ale brak happy endu, w jaki miałem
nadzieję że się to uczucie rozwinie, nie spowodował u mnie niczego więcej, jak pomyślenie słowa "trudno". Nigdy nie
uzależnię swojego życia od niespełnionego uczucia, czy to będzie miłość, czy nienawiść. Nigdy nie miałem większych
kłopotów w nauce, zawsze radziłem sobie w szkole bez większych problemów i, chociaż jeszcze kiedyś tak o tym nie
myślałem, od dobrych kilku lat należę do szlachetnie urodzonej rodziny Leser. Tym bardziej nie rozumiem, jak można
odebrać sobie życie z powodu problemów w nauce. Mało tego, wydaje mi się, że większość samobójców to dusze
romantyczne lub przynajmniej za takie się uważające, a myślę, że romantyka powinien gówno obchodzić poziom
wykształcenia.
Co innego wpływ otoczenia. Do niedawna myślałem, że mam mocną psychikę, odczułem jednak
poważne zachwianie jej stabilności, przy okazji nie tak dawnych problemów zdrowotnych. Mimo, że był to dla mnie naprawdę trudny okres, nie
pomyślałem o samobójstwie ani razu. I choć byłem naprawdę bardzo, bardzo daleko od śmierci (co najmniej tak bardzo,
jak osoba chora na grypę), to przygnębienie spowodowane chorobą, wywołało u mnie myśli typu "Co by było, gdybym
teraz umarł?". Jedyną opozycyjną myślą, jaka wtedy natychmiast przychodziła mi do głowy, było "Nie mógłbym umrzeć, bo
mam dla kogo żyć". Może więc o to chodzi - trzeba mieć wokół siebie kochających ludzi, albo chociaż coś, dla czego
warto żyć. W trudnych chwilach wsparcie rodziny jest tym, czego się oczekuje, a dobre słowo prawdziwego przyjaciela
potrafi ukoić ból.
Może właśnie na tym to polega. Prawdziwym powodem samobójstw nie są
problemy w miłości, kłopoty w szkole, czy trudna sytuacja rodzinna, ale brak oparcia u kochanej osoby. Może chodzi o to, że nikt nie powinien być sam
na sam ze swoimi problemami.
|