|
|
||
|
MARY JANE |
||
|
|
||
|
Marihuana, konopie indyjskie, ganja, zielsko i jeszcze wiele innych słów określających to samo zjawisko. Najbardziej podoba mi się Mary Jane. Mary Jane, obecna głównie w czarnym rapie końca lat 90-tych, wyznacznik bycia gangsta'. Mary Jane na dobre zagościła wśród łukowskiej społeczności, oczywiście zwłaszcza w środowiskach młodzieżowych, w tym w moim najbliższym otoczeniu. I tu rozpoczyna się właściwa część mojego tekstu. Było to niemal równo dwa lata temu. Znałem wtedy bardzo dobrze pewnego chłopaka. Był o rok młodszy ode mnie, miał kilkuletniego brata, prawie co wieczór razem ze stałą ekipą wycieraliśmy dopiero co wtedy położoną różową kostkę brukową. Palił dużo, ale twierdził że nie jest uzależniony. Pewnego dnia spotkała go chyba najgorsza z możliwych w tym wieku tragedii - niespodziewanie stracił obydwoje rodziców. Co to ma wspólnego z marihuaną? A no to, że potrafił, w ramach żałoby, zrezygnować z picia alkoholu, chodzenia na dyskoteki, ale już z palenia zielska nie. Koniec historii. Jeszcze jedno - dwa lata temu powiedziałem swoim znajomym, z którymi wiedziałem że się przez to rozstanę, "Nie minie rok, jak zaczniecie próbować czegoś twardszego". Wyśmiali mnie wtedy. I co? Zobaczyliśmy się po półtora roku, a oni z miejsca zaczęli opowiadać mi, jak to fajnie jest po pigułach i że chętnie wzięli by coś w sapę, ale nie mają hajsu. |
||
|
|
||
| PS: Pozdrowienia i wielkie dzięki dla Boga, który, nawet jeśli nie istnieje, pozwolił mi przejrzeć na oczy. | ||
|
|
||
23.02.2006