|
|
|
Witam wszystkich widzów w kolejnym programie. Dziś przybliżymy wam sylwetkę pewnego szarego człowieka. Obecnie zapewne leży w swojej trumnie i gnije ale oczywiście aby umrzeć musiał przecież żyć. Przywitajcie tego gościa Szary człowiek urodził się 13 sierpnia 1984 roku w małej zaplutej, zasmarkanej, zasranej i prawie pustej miejscowości. Prawie pustej bo zamieszkiwało ją jedynie kilku szarych ludzi. Mama naszego szarego człowieka była wtedy pielęgniarką a jego ojciec też coś chyba robił. Życie szarego człowieka płynęło sobie spokojnie. W roku 1992 kiedy chodził już do szkoły potrącił go samochód. Szary człowiek został przetransportowany do szpitala i tego samego dnia zginął. Myśleliście że życie szarego gościa będzie dłuższe? Niestety. Ale nie będę tu gadał o tym że życie jest kruche itd. Szary gość oczywiście nigdy nie istniał w rzeczywistości. Zrodził się w mojej głowie, egzystował kilka sekund i zginął. Skoro ja go wymyśliłem mogłem sobie powiedzieć że żył długo i szczęśliwie, miał piękną żonę i dużo wrednych potomków. Ale nie ja go zgładziłem w wieku ośmiu lat. Die fools... W rzeczywistości możemy robić co nam się podoba. Możemy wyskoczyć z nożem na ulicę i zadźgać kilka niewinnych osób. Niesie to za sobą pewne konsekwencje - resztę życia trzeba będzie spędzić w więzieniu. Ale jest przecież inna możliwość! Możemy stworzyć sobie jakąś postać napisać o niej kilka słów a potem na tej samej kartce udusić ją struną od fortepianu, utopić w zimnej rzece, otruć sidoluksem albo zatłuc deską. Jest dużo opcji. Jaka jest największa zaleta takiego zabijania? Nie istnieją żadne konsekwencje! Niewielu bohaterów mamy ochotę od razu zakatrupić - tworzymy ich dla historii. Po pewnym czasie nachodzi nas jednak chętka aby zrzucić naszego twora w przepaść. Tak żeby było fajnie - i leciał w dół i żegnał się ze światem a potem odwalił kitę. I tamten legion orków też zatłukę Przyjrzyjmy się na przykład Boromirowi - dlaczego zginął? Przez zwodniczą moc pierścienia? J.R.R. gdy pisał "władcę" i tworzył drużynę zapewne nie miał zamiaru od razu zabić Boromira. Dopiero potem pomyślał że uśmiercając gościa może stworzyć ciekawą scenę. To dowodzi że czasami warto poświęcić pewnych bohaterów dla stworzenia ciekawych efektów. Najlepszym tego dowodem jest twórczość Grahama Mastertona. W opowiadaniach króluje śmierć! Ale autor nie morduje tak po prostu. Egzekucje wykonuje w sposób wyrafinowany i z fantazją. Często wyrywa wnętrzności i straszy zapachem śmierci. Cieszy się z tego czuć to w sposobie pisania. Niektórzy autorzy w AM też lubią utrupiać ludzi. Co w tym takiego ciekawego? Za pomocą kartki możemy zgładzić wielu ludzi. Potem możemy ich oczywiście znowu przywrócić do życia i z uśmiechem na ustach dalej lać krew. Wyobraźnia jest potężną bronią - lepiej mądrze ją wykorzystać niż tłuc wymyślonych bohaterów. Jednak czynność ta wywołuje pewne uczucia - poczucie winy, gniew, przypływy uszczęśliwienia. Zatem zapraszam, spróbuj zakazanego owocu... |
zbereźna reklama proszku do prania :P