Władza, moc, potęga.

    Idę powoli po polanie. Bez pośpiechu staram się delektować każdym krokiem. Spoglądam w dół i widzę trawę. Śmiesznie małe zielone kłoski, próbujące przeżyć w tych zwariowanych czasach. Czuje się przy nich naprawdę wielki. Ogromny wręcz. Zielone źdźbła uginają się przed siłą moich kroków. Pod ich naciskiem biją mi pokłony. Nie mają innego wyjścia. Czuje się wspaniale, oglądając to przepiękne przedstawienie. Idę dalej. O, widzę jakieś małe, niewiele warte robaczki. One, w przeciwieństwie do traw mogą przede mną uciekać, co też właśnie czynią. Słabe stworzenia, ale jakże zabawne w tym jak gorąco starają się przede mną ratować. Jednakże i one i ja wiedzą, że nie mogą przede mną uciec. Gdybym tylko chciał, mógłbym je rozgnieść. Ulotnić z nich życie jednym ruchem palca, ot tak po prostu. Ale po co? Nie jest mi to do niczego potrzebne, bo do pełni szczęścia wystarczy mi ich strach. Ich prymitywny, fizjologiczny, śmierdzący strach. Wystarczy mi spoglądanie, na to jak uciekają, na to, jak mi się kłaniają. Nie ma nic piękniejszego! Tak, to jest dopiero życie! Czuje się coraz lepiej. Na tej polanie to ja jestem Panem! Tutaj jestem tytanem, siłą natury, alfą i omegą w jednym. Mogę zabierać życie, mogę robić co tylko chcę! Jestem nie do powstrzymania, mogę niszczyć i miażdżyć, bo jestem silny. Silny jak nigdy! O tak, to wspaniałe...

    Bo, wierz mi lub nie, Czytelniku, ale w każdym człowieku drzemie podświadoma chęć panowania. Ta prymitywna, pierwotna rządza bycia Bogiem, górowania nad innymi i posiadania władzy absolutnej. Ta oto rządza, coraz częściej się u ludzi objawia. I dzięki temu mamy wojny, morderstwa, masowe ataki na niewinnych ludzi itp. Bo człowiek musi zabijać, musi udowadniać sobie, jak bardzo jest potężny. Bez tego nie potrafi egzystować. Dlatego też tworzy, coraz to nowe metody zabijania, dlatego lubi oglądać ludzkie cierpienie, dlatego jest taki, a nie inny. Bycie bestią, jest częścią naszego człowieczeństwa i nic na to nie poradzimy, bo jesteśmy za słabi, żeby się tego wyzbyć. Choć byśmy nie wiem jak próbowali i tak będziemy się fascynować scenami jak z "Oszukać przeznaczenie", będziemy czytać dzieciom "Dziewczynkę z zapałkami" i będziemy podświadomie (bądź nie) starali się wszystkim udowodnić, jacy jesteśmy mocni i jacy wspaniali. I będzie nam to sprawiać przyjemność. Ogromną, niespotykaną wręcz przyjemność. Tacy już jesteśmy...

    Więc baw się, drogi Czytelniku, chodząc po polanie i pokazując trawie jaki to jesteś wielki i potężny. Baw się póki możesz. Lecz pamiętaj, że kiedyś to ty możesz się znaleźć na miejscu tego kłosa. Może się zdarzyć, że to ciebie przy pomocy siły ktoś będzie chciał zmusić do pokłonu. I mimo twoich błagań i szlochów, będzie do tego sukcesywnie dążył. I wtedy dopiero, drogi Czytelniku zobaczysz, że nie jesteś siłą natury, że nie jesteś tytanem, ani żadną alfą. Zobaczysz wtedy, że jesteś tylko malutkim pyłkiem na tej ziemi i nie masz żadnej potęgi, ba, nie potrafisz się nawet obronić przed atakiem innych. Wtedy ty także będziesz uciekał. Jednak będziesz wiedział, że to nie ma sensu, że on może cię zabić w każdej chwili, jednym ruchem palca. A póki co, miłej zabawy.

Solar

solar53@wp.pl