|
INNE
Medale wyłowione z wody..
"Jaka
piękna katastrofa!" - chciałoby się powiedzieć o zakończonych 29. sierpnia
Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. 10 medali i 23. pozycja w klasyfikacji
medalowej nie jest spełnieniem marzeń szefostwa PKOl. i wszystkich kibiców. Nie
ma co głaskać tutaj naszych zawodników. Liczby nie kłamią! Mniej medali
zdobyliśmy ostatnio 48 lat temu w Melbourne... Od Barcelony widać było wyraźną
tendencję spadkową, a ateńska niemoc jest jej potwierdzeniem. Coś złego dzieje
się w polskim sporcie... Mimo, że prezydent Aleksander Kwaśniewski jest wielkim
kibicem sportowym, to prezes Paszczyk narzeka, że sytuacja jest tragiczna i że
w Pekinie może być tylko gorzej! W stolicy Grecji większość krążków zdobyli
faworyci. Niestety, brakowało takich słodkich niespodzianek. Warto zaznaczyć,
że ponad połowa naszego medalowego dorobku jest związana z wodą...
Gwiazdy, gwiazdy, i jeszcze raz gwiazdy..
...na nie możemy zawsze liczyć! W Atenach zdobyliśmy
jedynie trzy złote medale. Wszystkie padły łupem wielkich mistrzów. Krótką
wyliczankę zacząć należy od Roberta Korzeniowskiego. Nasz geniusz chodu swoim
wspaniałym rytmem podczas ostatniej w karierze trasy, zdeklasował rywali.
Wchodząc na metę, nie dawał po sobie znaku zmęczenia. Zdobywając złoto,
dołączył do największych sław olimpijskich. Jest to przecież jego czwarty złoty
medal na Igrzyskach Olimpijskich. - Tak chciałem kończyć! Tego była warta ta
trasa i ten wysiłek! - na mecie Robert oficjalnie ogłosił, że przechodzi na
zasłużoną sportową emeryturę. - Od jutra jestem emerytem! Przekraczając linię
mety Robert wprawił wszystkich w wielką radość. Udzieliła się ona także
operatorom TVP, którzy nagle pomieszali komentatorów i przez przypadek
słyszeliśmy przez moment redaktora Górę... Czy Robert może odejść od sportu?
Nie ulega wątpliwości, że nasz mistrz chodu nie może zniknąć z mapy polskiego
sportu. To nie jest możliwe! Zawsze kulturalny, poliglota, opanowany, miły i
uprzejmy. W skrócie: nasza wizytówka na świecie. Obok Małysza - jedyny wielki
mistrz! Perfekcjonista w każdym calu! Czy powinien spróbować kariery w
trenerce? Robert chyba wie o tym sam najlepiej. Według mnie swoje doświadczenia
powinien przekazać dalej tak, aby naród zachował to w pamięci. Już teraz pomaga
siostrze Sylwii. W Atenach wynik nie był może zadowalający, ale w Pekinie...
Kto wie? Na całe szczęście na horyzoncie widać ludzi, których Robert zaraził
chodem. Roman Magdziarczyk był szósty, a Grzegorz Sudoł siódmy. Oni cały czas
czynią stałe postępy. Czy chód sportowy stanie się polską narodową konkurencją?
Kto wie, czy większym osiągnięciem poszczycić się nie może Otylia Jędrzejczak. Nasz
motylek ze stolicy Grecji przywiózł aż trzy krążki, czym wyrównał rekord Ireny
Szewińskiej z Tokio. Dwa srebra i finalne złoto... Ciekawe, co by się działo,
gdyby trener Paweł Słomiński zdecydował się wystawić Otylię w kolejnych
konkurencjach? Nasza multimedalistka podobnie jak Robert pokazała, że będąc
polskiej narodowości i trenując w Polsce można osiągnąć sukces. Przecież Oti
zapisała na swoim koncie 1/3 naszego medalowego dorobku!
Swój tytuł z Sydney obroniła także nasz dwójka podwójna wagi lekkiej: Robert Sycz i
Tomasz Kucharski. Po ciężkim sezonie, problemach z kontuzjach i optymalną wagą
udało się biało-czerwonym powtórzyć wynik sprzed czterech lat. Nasi wioślarze
dostarczyli nam niemało emocji, tracąc siły pod koniec dystansu. Para francuska
zniwelowała na ostatnich 500 metrach stratę z czterech do pół sekundy! Kogo to
jednak będzie obchodzić za miesiąc? W starożytnej Grecji tylko zwycięzcom
stawiano pomniki... Polacy zdobyli złoty medal i mogliśmy w Atenach posłuchać
Mazurka Dąbrowskiego.
Medaliści - zgodnie z przewidywaniami!
W większości przypadków byli typowani do miejsc medalowych. Dwa srebrne krążki
padły łupem naszej boskiej Otylii. Warto zaznaczyć, że oba medale zostały
zdobyte zaledwie w ciągu 50 minut. Nasza pływaczka pokazała, jak jest
wszechstronna. Gdyby nie terminarz finałów, z pewnością mogłaby jeszcze z
powodzeniem wystartować na dwóch innych dystansach... W Atenach zdobyliśmy 5
brązowych medali. Zdobyły je w większości kobiety. Urodziwa Sylwia Gruchała
zajęła trzecie miejsce w turnieju floretu. Widać było jednak gołym okiem, że
jest ona niezadowolona. Ta postawa powinna być przykładem dla pozostałych
reprezentantów. Sylwia jechała po złoto i brąz potraktowała w kategoriach
porażki. Więcej niż brązowy medal nie mogła zdobyć Agata Wróbel. Jej dwie
rywalki z Azji były zdecydowanie poza zasięgiem. Któż wie jednak, w jaki sposób
reprezentantki Korei i Japonii doszły do tak wysokiej formy?
|
|
Brąz przypadł także w udziale Mateuszowi Kusznierewiczowi. Tym osiągnięciem został
on najlepszym żeglarzem w polskiej historii. Jak przyznaje nasz zawodnik, z
tego krążka cieszył się bardziej niż ze złota w Sydney. Jego radość była
wielka, co wszyscy mogli zobaczyć po ostatnim wyścigu. Jak nasz żeglarz
zapowiedział, tak zrobił! Po zakończeniu regat wskoczył z radości do wody. Szkoda,
że w szóstym wyścigu Mateusz popełnił falstart, a decyzja o nim zapadła za
namową jednej sędziny. Późniejszy protest nic nie zmienił... Kolejny medal
wyłowiony z wody zdobyły nasze kajakarki. Aneta Pastuszka powetowała sobie w
dwójce z Beatą Sokołowską-Kuleszą dyskwalifikację z półfinałowego startu w
jedynce. Tym samym obroniły one honor polskiego kajakarstwa.
Polskie nieporozumienia
Niestety,
te Igrzyska upłynęły pod znakiem nieporozumień ze strony naszej reprezentacji.
Marudzimy, że zdobyliśmy tylko 10 medali, ale 4 następne były blisko... Rżany
nie wiedział, że przegrywa i ostatnią rundę w ćwierćfinałowej walce
statystował. Horbacz trafił na niewłaściwego konia i cały wysiłek poszedł na
marne. Pastuszka w jedynce miała zbyt lekki kajak. Jak to się stało? Kto jest
winny? Na te pytanie odpowiedzi szybko nie poznamy.
Pozostał
jeszcze Robert Krawczyk, który życiową szansę przegrał w 3 sekundy... O tyle
właśnie czasu był od olimpijskiego medalu. Czego zabrakło? Po tej porażce
będzie ciężko się podnieść polskiemu judoce. Ogólnie, w Atenach polskie sporty
walki poniosły wielką klęskę. Judo oprócz wspomnianego największego pechowca
Olimpiady nie istniało. Jeszcze gorzej było z zapasami w stylu klasycznym. W
dyscyplinie, w której mamy wspaniale tradycje nasi zawodnicy chyba nie
wytrzymali presji psychicznej. Dodatkowo do tego doszło złe przygotowanie
fizyczne. Trener Tracz po blamażu podał się do dymisji. Honoru bronił tylko
Krystian Brzozowski, który od medalu był o krok... W tym przypadku trochę nie
popisali się sędziowie, którzy w pojedynku o brązowy medal ewidentnie sprzyjali
Kubańczykowi.
Nie popisała się Renata Mauer-Różańska. Nasza
mistrzyni w strzelectwie w obu konkurencjach nie zdołała zakwalifikować się
nawet do finałów. Niestety, drugie Sydney w jej przypadku chyba się nie
powtórzy... Sporym nieporozumieniem był również występ polskich siatkarzy. Nasi
jedyni przedstawiciele w grach zespołowych zaczęli fantastycznie, odsyłając z
kwitkiem samych Serbów. Niestety, później nieciekawa atmosfera w drużynie dała
o sobie znać. Znowu będziemy szukać winnego. Czy był nim Piotr Gabrych? To też
pozostanie tajemnicą Igrzysk... Szkoda, bo tych zawodników było stać na wiele.
Już chyba na zawsze ta drużyna pozostanie niespełniona. Widać było zupełny brak
motywacji i zakładanie z góry porażki. Mecz z reprezentacją Canarinhos był
tylko potwierdzeniem tej reguły.
Mistrzowie czwartych miejsc
Od
kilku medali byliśmy dosłownie o włos... Ponownie rywale okazali się zbyt
mocni. Paulina Barzycka jechała do Aten z 18. czasem, wróciła do kraju jako
czwarta zawodniczka Olimpiady. Paweł Korzeniowski miał sprawić niespodziankę i
był od niej o krok. Więcej nie była także w stanie zrobić zrozpaczona
Aleksandra Klejnowska. Rekord życiowy nie wystarczył do zdobycia medalu. W
podobnym tonie o swoim występie wypowiadała się Monika Pyrek. Kilku setnych
sekundy zabrakło naszej wioślarskiej czwórce podwójnej oraz kajakarskiej dwójce
na 500 metrów. W przypadku Marka Twardowskiego i Adama Wysockiego do medalu
zabrakło 28 centymetrów! Przy odrobinie szczęścia można było po cichu liczyć na
kilka medali w lekkiej atletyce. Panie w sztafecie 4 x 400 metrów zanotowały
jedną złą zmianę i o brązie można było zapomnieć. Polacy na 100 metrów wypadli
dobrze. Cała czwórka pobiegła w granicach rekordów życiowych, co ostatecznie
również pozwoliło na zajęcie tylko piątego miejsca. Kamila Skolimowska nie
zdążyła na czas opanować czterech obrotów i tak naprawdę wyszedł jej tylko
jeden rzut. Widać jednak, że u naszej najmłodszej mistrzyni olimpijskiej widać
jeszcze spory zapas. Do Pekinu cztery obroty będą opanowane!
Rogowska niespodzianka!
Podczas tych Igrzysk brakło nam przyjemnych niespodzianek. Tylko Anna Rogowska nie
wymieniana wcześniej w gronie faworytów, zdołała stanąć na podium olimpijskim.
Była uczestniczką jednego z najbardziej pasjonujących w historii turnieju w
skoku o tyczce. Polka swoim osiągnięciem postawiła na skraju załamania
nerwowego samą Jelenę Isinbajewą. Rosjanka, aby zdobyć złoty medal musiała
pobić rekord świata - jedyny podczas zawodów lekkoatletycznych tych Igrzysk. W
przypadku Ani widać, że rywalizacja z Moniką Pyrek spowodowała postępy obu
zawodniczek. Już w Pekinie będziemy mieć dwie wspaniałe tyczkarki!
W rytmie Zorby
O igrzyskach można by jeszcze pisać i pisać. Przeżyliśmy w Atenach 16 wspaniałych
dni. Wszystko odbywało się w rytmie Zorby, począwszy od ceremonii otwarcia, aż
po bieg maratoński na antycznej trasie. Może to dobrze, że nasi zdobyli 10
medali. - Gdybyśmy zdobyli więcej krążków, stan polskiego sportu byłby nieco
ukryty. Tak przynajmniej wiemy, jaka jest sytuacja... - podsumował Igrzyska
Stefan Paszczyk. W Pekinie będzie gorzej? Ja w to nie wierzę. Dziękuję
biało-czerwonym za osiągnięcia: te mniejsze i te większe!
Autor: Wojciech Jankowski
| |