|
INNE
Smutne Igrzyska..
Trudno powiedzieć, że to były
rzeczywiście dobre igrzyska. Trudno powiedzieć, że to były w ogóle udane
igrzyska. Niby były rekordy świata, rekordy olimpijskie, pot, łzy radości i
szczęścia. Ale obiektywnie trzeba stwierdzić jedno - to były bardzo smutne
igrzyska....
Na pewno nie tak wyobrażał sobie tą sportową
rywalizację Pierre de Coubertain, kiedy wskrzeszał 108 lat temu ideę
olimpijską. Gdyby wiedział w jakim kierunku pójdą zawody sportowe,
prawdopodobnie nigdy nie brałby się za organizację tej imprezy. Cel, któremu
poświęcił całe swoje życie ewoluował i doszedł do takiego stopnia rozwoju, że
sami gubimy się w tym co oglądamy. Niech każdy kibic odpowie sobie na jedno
pytanie: Czy był w stanie oglądać przez te 16 dni wszystkie zawody? Czy spędzał
przed ekranem telewizora 17 godzin dziennie?? Pytanie retoryczne, przecież
wiadomo, że nikt nie był w stanie podołać takiemu "wysiłkowi". Zbytnia
komercjalizacja poniosła za sobą wprowadzanie do programu Igrzysk kolejnych dyscyplin
sportowych, czasem całkowicie niezrozumiałych dla zwykłego kibica, które
powodują że sami gubimy się w tym wszystkim i mamy tego po prostu dosyć. Czy
było nam to potrzebne? Wszak Starożytni rozgrywali zaledwie kilka dyscyplin, a
mimo to ranga zawodów była i tak ogromna. Powrót do korzeni nie powinien
polegać tylko na tym, że igrzyska rozgrywane są w Atenach, lecz również (a może
przede wszystkim) na ogarnięciu programu igrzysk i okrojenia go dość znacząco. Czy
ktoś potrafi wymienić wszystkich Mistrzów Olimpijskich z Aten? Nie, i to
niestety przykre stwierdzenie… Wieniec laurowy i złoto nie jest jednoznaczne ze
sławą i pamięcią kibiców…
"To musi się udać" - tak brzmiało jedno z haseł przedolimpijskich. Czy
się udało? Pod względem komercyjnym - na pewno tak, ale pod względem sportowym?
To trudne pytanie i ciężko na nie znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Rekordy były
- ale czy to oznacza, że sportowo olimpiada obroniła się? Chyba nie, bo prócz
rekordów były i liczne skandale, które zdecydowanie przyćmiły zdrową, sportową
rywalizację i objawiły nam prawdziwe oblicze dzisiejszego sportu. Dlatego też
ten przedolimpijski slogan należy zmienić, "To po prostu nie mogło się
udać"…. I taka jest smutna prawda o tej olimpiadzie…
W zdrowej rywalizacji nie powinno być dyscyplin, w
której o zwycięstwie decydują sędziowie. To jest niezgodne z duchem sportu. Bo
nie ma takiej siły, która spowoduje, że sędziowie będą bezstronni. Jak zwykle
wiele kontrowersji mięliśmy właśnie w tych dyscyplinach. Gimnastyka sportowa i
artystyczna, skoki do wody to te dyscypliny, choć oczywiście szalenie
widowiskowe, które powinny zniknąć z programu olimpijskiego, ponieważ zawsze
pojawiają się podejrzenia o stronniczość sędziów.
Tak bardzo zapowiadana walka z dopingiem przyniosła
nam ogromne zamieszanie. Dobrze, że podjęto tą walkę, ale to wszystko co się
działo w Atenach, odsuwa młodych ludzi od sportu. Coraz częściej mamy wrażenie,
że to co oglądamy w telewizji to farsa, a sportowcy to wcale nie bohaterowie,
herosi, to nie ludzie godni naśladowania, lecz wyrachowani oszuści chcący za
wszelką cenę zaistnieć. Oczywiście nie każdy sportowiec gra nie fair, lecz tu
trafne by było jedno stwierdzenie, mianowicie, że "wyjątki potwierdzają
regułę". Wystarczy wspomnieć cztery nazwiska: Korżanienko, Fazekas, Annus,
Sampanis - to czwórka najbardziej skompromitowanych ludzi tej olimpiady. To
złoci medaliści Igrzysk, którym tytuły Mistrzów Olimpijskich zostały odebrane
wskutek kontroli antydopingowych przeprowadzonych po zwycięskich przez nich
zawodach. Lecz kto wie ile jeszcze mistrzów straci swój tytuł. MKOl.
zapowiedział, że próbki moczu pobrane od olimpijczyków zostaną zamrożone na 8
lat, w ciągu których nowa technika pomoże sprawdzić w 100% czystość sportowej
rywalizacji… Spośród 3000 testów aż 25 dało wynik pozytywny, to niby znikoma część, lecz rzuca ona
wystarczający cień na cały sport
|
|
Kolejnym smutnym wydarzeniem tych Igrzysk była
organizacja. Podczas ceremonii zamknięcia, przewodniczący MKOl. Jacques Rogge
powiedział "Grecy, zwyciężyliście", mając na myśli organizację
imprezy. I mimo sentymentu do Greków trudno się zgodzić ze sternikiem
największej organizacji świata. Bo czy można mówić o zwycięstwie, kiedy na
trasę maratonu wpadają kibice i siłą "ściągają" z trasy prowadzącego
Brazylijczyka? To była wyjątkowa kompromitacja, która powoduje, że słowa
Rogge'a zabrzmiały co najmniej groteskowo.
Zbliżając się do końca tego artykułu, nie sposób nie wspomnieć o kompromitacji
polskich zawodników. Trudno obwiniać za brak medali np. Roberta Krawczyka, bo
przed Igrzyskami nikt na niego nie stawiał i czwarte miejsce i tak jest
sukcesem. Na naszych zapaśników jednak już liczyliśmy, mieli przywieść medale,
a wrócili całkowicie skompromitowani! Podobnie medal w Atenach miała zdobyć
Renata Mauer-Różańska, a co z tego wyszło wszyscy wiedzą… To były najgorsze
Igrzyska, pod względem zdobytych przez nas medali od 1956 roku, kiedy to w
Melbourne zdobyliśmy 9 krążków (1 złoto, 4 srebra i 4 brązy). Jeśli jednak
uświadomimy sobie jakie wówczas były czasy i jakie mieliśmy warunki do
uprawiania sportu, to wszyscy się zgodzimy, że polski sport sięgnął dna. I nie
zmienią tego wybitne pojedyncze jednostki, takie jak Otylia Jędrzejczak, Robert
Korzeniowski czy Adam Małysz…
W starożytności Igrzyska nieodłącznie związane były
z przerwaniem wszelkich konfliktów zbrojnych. A dziś? Dziś, we wszystkich
serwisach informacyjnych najważniejszą wiadomością były doniesienia z trwającej
wojny w Iraku… To smutne, że nie udało się nawiązać do tej pięknej tradycji,
zawsze zarzucamy pierwszym organizatorom igrzysk zbytnią brutalność. Fakt, że
igrzyska były tylko dla mężczyzn oraz to, że liczyło się tylko zwycięstwo, a
nie sam udział, ale nie jesteśmy w stanie docenić pokoju jaki byli w stanie
zaprowadzić na całym świecie. Dodatkowo postawa niektórych zawodników była
żenująca. Jeden Irańczyk-judoka, gdy dowiedział się, że jego rywalem będzie
Izraelczyk, odmówił walk. Zrezygnował z udziału w imprezie, do której
przygotowywał się 4 lata tylko dlatego, że jego rywalem był Żyd! Zachowanie
wysoce naganne, ale proszę sobie wyobrazić jak wielkie to było
"poświęcenie", zrezygnować z najważniejszego swojego występu w życiu,
bo rywal jest ze znienawidzonego kraju… Warto jeszcze wspomnieć reakcję
krajowej federacji, która uznała ten czyn za "patriotyczną postawę" i
dała zawodnikowi nagrodę w wysokości 120 tys. dolarów, czyli tyle ile miał
zagwarantowane złoty medalista tego kraj!!!
7 miliardów euro - tyle pieniędzy wydali Grecy na
organizację Igrzysk. To chyba paranoja. Na świecie miliony ludzi głodują, a tak
wielkie pieniądze przeznaczane są na rozrywkę. Oczywiście Olimpiada musi
pochłonąć dość duże koszty, lecz czy aż takie? Czy potrzebny nam jest taki
rozmach? Miliard euro pochłonęło zapewnienie bezpieczeństwa (sic!). Dla
porównania na pierwszych nowożytnych igrzyskach wydano na ten dział
równowartość 100 euro!! "Quo vadis Olimpiado" - chciałoby się
krzyknąć. Już dziś wszyscy obawiamy się kolejnych zmagań olimpijskich, bo
wszyscy zdają sobie sprawę z tego co zdarzy się w Pekinie. Choć z drugiej
strony patrząc może to i dobrze, że kolejna Olimpiada będzie w Chinach. To
będzie koniec pewnego etapu. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że po Pekinie
Igrzyska będą już inne, bo nikt nie będzie w stanie zrobić imprezy z większym
przepychem i wirtuozją jak Chińczycy. Może po tej imprezie ludzie zrozumieją,
że to... tylko sport…
Autor: Marek Iwaniszyn
| |