strona: 48        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


PUBLICYSTYKA

Nadzieje na Vancouver


Jestem osobą, która stara się żyć chwilą i specjalnie nie wybiegać w przyszłość - wiadomo, nikt nie wie co go spotka jutro, za tydzień, miesiąc, czy rok. Jednak przy okazji zakończenia Igrzysk Olimpijskich w Turynie nie mogłem się powstrzymać i postanowiłem trochę pomyśleć o przyszłości - konkretnie o następnej zimowej Olimpiadzie, która za cztery lata odbędzie się w Vancouver i o reprezentacji Polski na tychże zawodach.

Po co pisać artykuł na ten temat? -spyta pewnie wielu z Was. Ano choćby dlatego, żeby pokrzepić trochę serca polskich kibiców, którzy w Turynie na pewno się nieco zawiedli, ale także po to, ponieważ Olimpiada jest istnym "planem czteroletnim" nie tylko dla trenerów i zawodników, ale także kibiców i dziennikarzy. Zatem nie przedłużając, oto polskie nadzieje medalowe na ZIO w Vancouver 2010:

Tomasz Sikora - miał kończyć karierę po IO w Salt Lake City, miał się wycofać po Turynie, ale medal olimpijski zrobił swoje i według mnie "Sikorkę" zobaczymy w Vancouver. Myślę, że byłoby to z korzyścią zarówno dla kibiców, jak i samego zawodnika. Pan Tomasz będzie za cztery lata miał 37 lat - ten wiek, jestem o tym święcie przekonany będzie doskonałym atutem w rękach najlepszego polskiego biathlonisty - w czołówce PŚ nie brakuje zawodników koło "40", a przecież Sikorze w 2010 roku do tej granicy będzie brakowało trzech lat. Zatem będzie w pełni ukształtowanym, doświadczonym zawodnikiem - na pewno będzie spokojniejszy na strzelnicy, a i myślę, że trener Bondaruk (oby podpisał nową umowę z kadrą) utrzyma Sikorę wśród najlepszych biegaczy w szeregach biathlonistów. Polak narzekał na brak sponsorów, ale sądzę, że medal olimpijski powinien "ściągnąć" ich do Sikory. Zatem Tomku: biegaj i strzelaj do Vancouver, a może i dłużej.

Justyna Kowalczyk - jestem zdania, że nasza brązowa medalistka z Turynu będzie za cztery lata pewniakiem do co najmniej dwóch medali, i to złotych. W Turynie pokazała wspaniałą psychikę, której często brakuje polskim zawodnikom. Po niepowodzeniach w biegach na 10 km techniką klasyczną i sprincie zaskoczyła cały narciarski światek zdobywając trzecie miejsce w biegu którego nie lubi - na 30 km stylem dowolnym. To choćby pokazuje jak wielki potencjał drzemie w tej skromnej zawodniczce. Olimpijski medal w wieku 23 lat to wielka sprawa i jestem przekonany, że Justynie doda on motywacji i chęci na dalsze doskonalenie się - wierzę, że sodówka jej do głowy nie uderzy. Zatem czemu Kowalczyk? Talent, młodość, psychika to jej największe atuty, które pozwolą jej nie tylko zdobywać krążki za cztery lata na Olimpiadzie, ale jak mi się wydaje już za rok na MŚ w Saporro. Powodzenia Justyno!

Paulina Ligocka - naszej snowboardzistce half - pipeo'wej Igrzyska nie wyszły, w dużej mierze przez sędziów, którzy Polkę skrzywdzili dając jej niskie oceny i uniemożliwiając walkę o medal. Paulina powiedziała "zrobili mnie w jajo, ale to nic, za cztery lata to ja będę górą". Ta wypowiedź pokazuje jak ambitna jest chorąży polskiej ekipy w Turynie, a zawziętość w sporcie to cecha bardzo ważna. Poza tym Ligocka to wielkie umiejętności już teraz, a jej bardzo młody wiek pozwala sądzić, że będzie coraz lepsza. I przede wszystkim ambicja... Paulina zrób w Vancouver sędziów "w jajo".

Dariusz Kulesza - 19- letni short - trackowiec przyjechał do Turynu po naukę i cel zrealizował bardzo dobrze- 11 miejsce na 1000 m powinno cieszyć w kontekście następnych, na pewno licznych startach na Olimpiadach. Jednak najlepszym przykładem jego talentu jest wicemistrzostwo świata juniorów, a najlepsi juniorzy nierzadko potem są pierwsi wśród seniorów. Jedno jest pewne: Kulesza to talent i oby się rozwijał.



Jagna Marczułajtis - bardzo wierzyliśmy w medal Jagny w Turynie - niestety Polka nie wytrzymała psychicznie - odpadła w kwalifikacjach, do ćwierćfinału zabrakło 0,01 setnych sekundy. Bywa... Naszej snowboardzistce życzę w Vancouver przede wszystkim spokoju, bo o jej umiejętności jestem spokojny. A i w spokój Marczułajtis wierzę, bo choć kobietom się lat nie wypomina to Jagna będzie na Igrzyskach w Kanadzie miała 32 lata - myślę, że doświadczenie pomoże i będzie miała w końcu krążek olimpisjki. Zatem spokój, spokój i jeszcze raz spokój, a będzie na pewno dobrze...

Polscy skoczkowie - jestem głęboko przekonany, że za cztery lata będziemy mieli nie pojedynczego zawodnika, ale i cały zespół, który będzie w stanie powalczyć nawet o olimpijski medal. W tej drużynie widzę:
1. Adama Małysza - jestem pewien, że się zmotywuję i do Vancouver będzie spokojnie skakał i na dodatek z sukcesami. Jego możliwości znamy wszyscy - oby tylko trafił na mądrego szkoleniowca, który będzie potrafił "zrobić" z niego, wtedy już 32-latka zawodnika skaczącego tak jakby dopiero startował do wielkiej kariery.
2. Kamila Stocha - wielki talent, świetny "technik", stroni od "hulanek", jest spokojnym zawodnikiem. Zatem posiada wszelkie walory, aby być skoczkiem światowego formatu już nawet w przyszłym roku.
3. Klimka Murańkę - mega, hiper talent. Ma 12 lat, a skacze na Wielkiej Krokwi po 135 m! W Vancouver będzie miał 16 lat i jeśli mu palma nie odbije to już tam może zaskoczyć cały świat. Zatem przede wszystkim apeluję do Murańki o nie ekscytowanie się i zachowanie spokoju: ty karierę masz dopiero przed sobą.

To trzej zawodnicy, którzy moim zdaniem będą w 2010 roku stanowili o sile polskich skoków narciarskich. Jednakże nie wykluczone jest, że jakiś inny skoczek lub skoczkowie będą liderami reprezentacji Polski. Wymieniłbym braci Rutkowskich, Stefana Hulę, Rafała Śliża, może Roberta Mateję i kilku innych. W każdym razie sądzę, że cztery lata to dużo czasu, aby w Polsce wybuchła np. "Stochomania", ale tu kluczową rolę odegrają trenerzy, którzy miejmy nadzieję będą potrafili odbudować Małysza i zrobić wielkich skoczków z zawodników w/w. Myślę, że w Vancouver skocznie mogą być biało - czerwone. Oby tak było.

Krystyna Pałka - zdobywczyni sensacyjnego, dodajmy nieprzypadkowego 5 miejsca w biathlonowym biegu indywidualnym kobiet na 15 km to niewątpliwy talent. Co prawda potem nie było już tak dobrze, ale Pałka jest młoda i wszystko jeszcze przed nią. Jej największym atutem jest dobre strzelanie, które potrafi dostosowywać zależnie od sytuacji pogodowej i młodość. Gorzej jest z biegiem, ale jak powiedział red. Krzysztof Wyrzykowski z Eurosportu "Ona się jeszcze fizycznie rozwija, jest młoda więc na pewno będzie jeszcze biegać dużo szybciej". Ja w pełni podzielam zdanie kolegi po fachu i sądzę, że mamy materiał na wspaniałą zawodniczkę o której jeszcze na pewno niejednokrotnie usłyszymy - oby w jak najlepszych kontekstach. Czekamy zatem na polepszenie biegu i olimpijski medal.

No starczy tych nadziei medalowych, bo jeszcze w jakiś samozachwyt popadniemy, a nie o oto chodzi... Mówiąc poważnie: Polska to kraj gdzie sroga zima panuje cztery miesiące w roku - w takim państwie MUSI BYĆ mocna reprezentacja zimowa, nie możemy stać w jednym rzędzie z Brazylią, czy Jamajką, no może bez przesady, aż tak źle nie jest, ale sytuacja nie jest wesoła. Trzeba się wziąść do poprawy. W/w sportowcy to niewątpliwie uzdolnieni zawodnicy, ale oni powinni czuć wsparcie ze strony państwa. Jeśli mamy mieć nadzieje medalowe na zimowych igrzyskach, nie mogą się zdarzyć sytuacje, że polska ekipa bobslejowa nie ma własnego boba... Podobnych przykładów jest mnóstwo. Apeluję więc do władz naszego kraju: rozwińmy talent tych ludzi, nie skąpmy na nich i tak nie specjalnie dużych pieniędzy, bo czy dla takich chwil jak np. łzy Tomasza Sikory po srebrze na 15 km w ogóle warto się nad czymkolwiek zastanawiać? Wydaję mi się, że nie, zapewne drogim Czytelnikom również. Czekamy na medale w Vancouver...


Autor: Michał Cieślak

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>