|
Piłka nożna
Ciemne chmury nad Bilbao
Athletic Bilbao - drużyna ze wspaniałą historią, wieloma
trofeami i wspaniałymi kibicami stoi nad przepaścią. To, że w tym sezonie
będzie ciężko wiedzieli wszyscy, ale nikt chociażby przez chwile nie pomyślał,
że klubowi temu być może nie uda się nawet utrzymać w lidze.
Nie wynika to do końca ze słabej gry popularnych Basków,
ale po prostu szczęście nie zbyt im dopisuje. Drużyna budowana jest z myślą o
przyszłości. Trener Javier Clemente odważnie i konsekwentnie stawia na
młodzież, wspieraną przez doświadczenie Urzaiza, tudzież Etxeberri.
Dużą siłą drużyny jest jej nieobliczalność. Nigdy nie wiadomo, czego można
spodziewać się po piłkarzach z San Mames. Jednego dnia potrafią wygrać z wyżej
notowanym zespołem, następnego zaś po bardzo słabej grze muszą uznać wyższość
ostatniej drużyny w lidze.
Javier Clemente za wszelka cenę chce utrzymać zespół w
lidze. W tym celu już od jakiegoś czasu próbuje nakłonić prezydenta Athletic, Fernando Lamikiza, aby ten złamał ponad stuletnią tradycję klubu
i zaczął sprowadzać obcokrajowców. Od początku istnienia bowiem w barwach
Bilbao występowali tylko i wyłącznie Baskowie, bez żadnych wyjątków. Kibice nie
chcą nawet o tym słyszeć, twierdząc, ze właśnie jest to powód do dumy, że
grając tylko wychowankami z kuźni talentów Baskonia można odnosić wielkie
sukcesy. Przemawiają za tym chociażby trofea uzyskane przez Athletic, których
wiele drużyn naprawdę może pozazdrościć.
|
|
Kolejnym powodem do zadumy w
państwie Basków była wiadomość o śmierci legendarnego Telmo Zarry, który
przez 15 lat reprezentował drużynę Athletic. Piłkarz ten zdobył blisko 250 goli
w lidze, będąc przy tym aż sześciokrotnym królem strzelców Primera Division.
Jest to absolutny rekord, który jeszcze przez wiele, wiele lat nie zostanie
pobity.
Ostatnie dwie kolejki to jednak
małe światełko w tunelu. Wpierw przyszło wyjazdowe zwycięstwo nad Racingiem
Santander 1:0, a tydzień później remis 1:1 na San Mames z Villarreal. Wysoka
formę załapał Aritz
Aduriz, notabene najlepszy strzelec klubu, z czterema trafieniami na
koncie. Co ciekawe zerkając na historię klubu z reguły było tak, że strzelaniem
bramek zajmował się głównie jeden, dwóch piłkarzy. W tym sezonie jest zupełnie
inaczej. Do bramki rywali trafiało aż 12 różnych zawodników. To może świadczyć
o wyrównanej kadrze, jednakże nie wystawia to najlepszego świadectwa
napastnikom z Bilbao.
Widmo spadku realnie zagraża drużynie, która wciąż
balansuje nad strefą spadkową. Wszyscy pokładają jednak ogromne nadzieje w
utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Jest to dla nich
ważne, tym bardziej, że Athletic obok Barcelony i Realu Madryt jest drużyną,
która jeszcze nigdy nie spadła z ligi. Czy kolejna tradycja jest zagrożona? O
tym jak będzie w istocie dowiemy się już 14 maja, kiedy to rozegrana zostanie
ostatnia kolejka, w której bohaterowie naszej opowieści zmierzą się z
kandydatem na mistrza kraju – FC Barceloną. Walka o ligowy byt zapowiada się
pasjonująco, aż do ostatniego gwizdka w sezonie 2005/06.
Autor: Mateusz Weiland
Skomentuj
na forum >>
| |