strona: 46        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Ciemne chmury nad Bilbao


Athletic Bilbao - drużyna ze wspaniałą historią, wieloma trofeami i wspaniałymi kibicami stoi nad przepaścią. To, że w tym sezonie będzie ciężko wiedzieli wszyscy, ale nikt chociażby przez chwile nie pomyślał, że klubowi temu być może nie uda się nawet utrzymać w lidze.

Nie wynika to do końca ze słabej gry popularnych Basków, ale po prostu szczęście nie zbyt im dopisuje. Drużyna budowana jest z myślą o przyszłości. Trener Javier Clemente odważnie i konsekwentnie stawia na młodzież, wspieraną przez doświadczenie Urzaiza, tudzież Etxeberri. Dużą siłą drużyny jest jej nieobliczalność. Nigdy nie wiadomo, czego można spodziewać się po piłkarzach z San Mames. Jednego dnia potrafią wygrać z wyżej notowanym zespołem, następnego zaś po bardzo słabej grze muszą uznać wyższość ostatniej drużyny w lidze.

Javier Clemente za wszelka cenę chce utrzymać zespół w lidze. W tym celu już od jakiegoś czasu próbuje nakłonić prezydenta Athletic, Fernando Lamikiza, aby ten złamał ponad stuletnią tradycję klubu i zaczął sprowadzać obcokrajowców. Od początku istnienia bowiem w barwach Bilbao występowali tylko i wyłącznie Baskowie, bez żadnych wyjątków. Kibice nie chcą nawet o tym słyszeć, twierdząc, ze właśnie jest to powód do dumy, że grając tylko wychowankami z kuźni talentów Baskonia można odnosić wielkie sukcesy. Przemawiają za tym chociażby trofea uzyskane przez Athletic, których wiele drużyn naprawdę może pozazdrościć.



Kolejnym powodem do zadumy w państwie Basków była wiadomość o śmierci legendarnego Telmo Zarry, który przez 15 lat reprezentował drużynę Athletic. Piłkarz ten zdobył blisko 250 goli w lidze, będąc przy tym aż sześciokrotnym królem strzelców Primera Division. Jest to absolutny rekord, który jeszcze przez wiele, wiele lat nie zostanie pobity.

Ostatnie dwie kolejki to jednak małe światełko w tunelu. Wpierw przyszło wyjazdowe zwycięstwo nad Racingiem Santander 1:0, a tydzień później remis 1:1 na San Mames z Villarreal. Wysoka formę załapał
Aritz Aduriz, notabene najlepszy strzelec klubu, z czterema trafieniami na koncie. Co ciekawe zerkając na historię klubu z reguły było tak, że strzelaniem bramek zajmował się głównie jeden, dwóch piłkarzy. W tym sezonie jest zupełnie inaczej. Do bramki rywali trafiało aż 12 różnych zawodników. To może świadczyć o wyrównanej kadrze, jednakże nie wystawia to najlepszego świadectwa napastnikom z Bilbao.

Widmo spadku realnie zagraża drużynie, która wciąż balansuje nad strefą spadkową. Wszyscy pokładają jednak ogromne nadzieje w utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Jest to dla nich ważne, tym bardziej, że Athletic obok Barcelony i Realu Madryt jest drużyną, która jeszcze nigdy nie spadła z ligi. Czy kolejna tradycja jest zagrożona? O tym jak będzie w istocie dowiemy się już 14 maja, kiedy to rozegrana zostanie ostatnia kolejka, w której bohaterowie naszej opowieści zmierzą się z kandydatem na mistrza kraju – FC Barceloną. Walka o ligowy byt zapowiada się pasjonująco, aż do ostatniego gwizdka w sezonie 2005/06.


Autor: Mateusz Weiland

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>