|
Piłka nożna
Mistrzostwa rozdane?
Do końca sezonu w
ligach europejskich jeszcze dużo kolejek. W niektórych jednak krajach kwestia
tytułu wydaje się już rozstrzygnięta. Dzieje się tak zarówno w największych
ligach – Francja, Niemcy, Hiszpania, Anglia, Włochy jak i w mniej znanych –
Grecja, Holandia czy Szkocja.
Wszystkie pięć lig uznawanych
przez wielu z nas za najsilniejsze ligi europejskie, czyli Anglia, Hiszpania, Niemcy,
Włochy i Francja, wydaje się już mieć mistrza kraju. Od kiedy zespół kupił
Roman Abramowicz Chelsea dominuje w Premiership.
Zespół z Londynu ma aż 15 punktów przewagi nad drugim Manchesterem i mimo, że
do końca pozostało jeszcze 11 kolejek, czyli teoretyczne 33 punkty, to chyba
nikt nie przypuszcza by Chelsea straciła mistrzostwo. W Hiszpanii też jeszcze
pograją, jednak od dawna, właściwie od zwycięstwa w Madrycie 3:0, za mistrza
uznawana jest Barcelona. 8 punktów przewagi to nie jest dużo, ale przy tej
klasie zespołu takiej przewagi się nie niweczy. Prawie identyczna sytuacja jest
we Włoszech, Niemczech i Francji.
|
|
Gdzie Juventus, Bayern i Lyon mają kolejno
10, 11 i 7 punktów przewagi nad zespołami piastującymi drugą pozycję czyli
Milanem, Werderem i Bordeaux. We wszystkich pięciu wymienionych ligach drużyny
z drugich miejsc już się raczej pogodziły z mistrzostwem i starają się walczyć
tylko o utrzymanie drugiej pozycji.
W mniejszych ligach sytuacja
wygląda podobnie. Holandia to 7 punktów przewagi PSV nad Feyenoordem. W Szkocji
Celtic ma aż 13 punktów więcej niż Hearts. W Grecji Olympiakos Pireus o 9
punktów wyprzedza AEK. Razem jest to osiem najsilniejszych lig europejskich, w
których prawdopodobnie kibice nie będą się pasjonować walką o mistrzostwo.
Bardzo ciekawe jest także to, że rok temu prawie wszystkie z tych drużyn także
zdobyły mistrzostwo. Zapowiada się więc długotrwała dominacja. Czy to może być
interesujące? Nie sądzę.
Znacznie inna sytuacja jest w
Austrii, Turcji, Portugalii i Belgii. W tych czterech ligach maksymalna różnica
pomiędzy liderem, a drugim zespołem to dwa punkty i walka zapowiada się do
samego końca. Dzięki temu kibice w tych krajach będą mieli dużo więcej emocji i
ciekawą wiosnę. Dużo łatwiej będzie też bukmacherom, bo gdy kwestia mistrzostwa
jest nierozstrzygnięta to faworyci starają się wygrywać i nie ma mowy o przekrętach.
A jak to jest w Polsce? Przez ostatnie lata Wisła dosyć szybko
zapewniała sobie mistrza, co mnie zawsze denerwowało. Nic nie ujmując
Krakowianom, ale wolałbym żeby to uczynili w ostatniej kolejce po emocjonującej
walce. Na szczęście w tym sezonie na razie Legia nie odpuszcza i być może
będziemy mieli walkę do końca, która niezależnie od wyniku będzie znacznie
ciekawsza niż dominacja jednej drużyny.
Autor: Michał Wachowski
Skomentuj
na forum >>
| |