strona: 38        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


PUBLICYSTYKA

Dookoła bramki (12)


W cieniu olimpijskich zmagań i przygotowań do piłkarskich mistrzostw świata prawie bez echa przeszła w Polsce informacja o możliwym zawieszeniu Polski przez FIFA w prawach członka tej największej po MKOl-u międzynarodowej organizacji.

FIFA po raz kolejny grozi paluszkiem niepokornym państwom, które nie chcą dostosować swoich krajowych przepisów do prawa piłkarskiej centrali. W wydanym w ostatnim czasie komunikacie możemy przeczytać o możliwym zawieszeniu Polski, Grecji i Portugalii jeśli te do 15 lipca bieżącego roku nie dostosują krajowych przepisów do praw FIFA. W naszym przypadku chodzi o sławną już ustawę o sporcie kwalifikowanym, która weszła w życie jeszcze za czasów rządów SLD (treść ustawy dostępna na stronie Sejmu http://ks.sejm.gov.pl/proc4/ustawy/4131_u.htm). W czasie posiedzenia w Zurychu uznano sytuację w Polsce za poważną. Jak stwierdził przewodniczący obrad Rosjanin Paweł Kołoskow ęłęó"Sprawą najwyższej wagi jest, by zagwarantować federacjom należącym do FIFA pełną niezależność i nie dopuścić, by rządy wtrącały się w kwestie dotyczące federacji". Niepokojąca sytuacja panuje również w takich krajach jak Samoa Amerykańskie, Bośnia i Hercegowina, Węgry, Salwador i Panama - gdzie sytuacja jest ciągle monitorowana.

Przypomnijmy, że sprawa ustawy o sporcie kwalifikowanym i konsekwencji jakie z tego mogą wyniknąć była podejmowana w sierpniu zeszłego roku, kiedy to w Polsce gościli wysocy dygnitarze FIFA i UEFA. Przybyli do Warszawy członek komitetu wykonawczego UEFA – Joseph Mifsud oraz zastępca sekretarza generalnego FIFA Jerome Champagne zapowiedzieli, że jeśli owa ustawa nie zostanie zmieniona to Polska reprezentacja może zostać wyrzucona z przyszłorocznego turnieju o Mistrzostwo Świata, jeśli oczywiście do niego awansuje (wtedy jeszcze nie byliśmy finalistą MŚ). Powodem takiej deklaracji było przeświadczenie owych panów, że przepisy, które weszły w życie są niezgodne ze statutem FIFA i UEFA. Działacze największe zastrzeżenia mięli do artykułu 23, w którym mowa o możliwości wprowadzenia przez ministra sportu zarządu komisarycznego nad związkiem sportowym (czytaj nad PZPN). Boli ich również prawo do nieograniczonej kontroli finansowej związków (czyżby te miały przed podatnikami coś do ukrycia?). Nie podobały im się też niektóre zapisy o licencjonowaniu klubów. Całą ówczesna wizyta była odebrana przez środowisko sportowe oraz przedstawicieli mediów jako próba poprawienia wizerunku Michała Listkiewicza, który wówczas musiał zmagać się z olbrzymią (w całości zasłużoną!!) krytyką związaną z aferami korupcyjnymi wybuchającymi raz po raz w polskim futbolu.



Panowie Mifsud i Champagne uznali wówczas, że PZPN postępuje prawidłowo w sprawach afer korupcyjnych (?!?), a wszystko było nadmiernie wyolbrzymiane ponieważ w Polsce zbliżały się wybory i był to element walki politycznej. Całość przedstawienia wyglądała żałośnie i układała się w jednoznaczną układankę.
Niezadowolony i wystraszony prezes PZPN Michał Listkiewicz sprowadził sobie z zagranicy przyjaciół, którzy mięli postraszyć polską opinię publiczną, pochwalić PZPN za żałosne działania podjęte w sprawie walki z korupcją i pokazać, że związek działa bez zarzutu, a ustawa godzi w jego suwerenność. Ponadto obaj panowie zapierali się, że nie przybyli tutaj z inicjatywy PZPN. Ten natomiast zapowiadał że wprowadzi w najbliższym czasie nowe przepisy antykorupcyjne. Było to pół roku temu, więc mniemam, że tylko przeoczyłem ich wejście w życie. Cóż, taka już moja dola, że nie mam czasu ani ochoty przeglądać wszelkich decyzji PZPN. Z pewnością miały zapaść one na słynnym nadzwyczajnym zjeździe PZPN, który odbył się w grudniu 2005. Nic się oczywiście na nim nie wydarzyło. Całość kojarzyła się wszystkim ze Zjazdami KC PZPR, a szczególnie w momentach kiedy wprowadzano i wyprowadzano sztandar...

Szansą na oddalenie zagrożenia zawieszenia ma być spotkanie prezydenta FIFA Seppa Blattera z Ministrem Sportu Tomaszem Lipcem. ęłęó"Wiem, że minister sportu jest przychylnie nastawiony do zmian w ustawie. Przyjął zaproszenie Blattera i mam nadzieję, że z tego wyniknie coś pozytywnego dla polskiej piłki. Przecież w innych krajach związki piłkarskie mogą być niezależne, więc dlaczego nie w Polsce. Na razie nasze prawo koliduje ze statutem federacyjnym, a takich członków FIFA nie chce mieć w swoich szeregach" - powiada zasmucony prezes PZPN, który po raz kolejny kreuje się na przejętego sytuacja człowieka, któremu zabierana jest niezależność. Pytanie, czy może istnieć jeszcze bardziej niezależne państwo w państwie jakim jest PZPN? Doprawdy ciężko sobie to wyobrazić! Przynajmniej ja takiej fantazji nie mam. ęłęó"Władze polityczne nie mogą ingerować w działalność związku, który podlega tylko sądowi" - dodaje Listkiewicz jakby zapominając, że jeszcze nie tak dawno szantażował działaczy z Jaworzna wyrzuceniem ze związku jeśli nie wycofają wniosku do sądu, który to był niezgodny z regulaminem PZPN. Zaiste zawiłe to sprawy i nierozstrzygalne dla tak prostych ludzi jak ja. Szczerze liczyłem, że przyjdzie nowa władza i zrobi porządek chociaż w sporcie. A tutaj nic... Panie Ministrze - działaj Pan! Nawet kosztem ewentualnego zawieszenia. Bo polski futbol tak dalej wyglądać nie może!


Autor: Marek Iwaniszyn

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>