|
PUBLICYSTYKA
Dookoła bramki (12)
W cieniu olimpijskich zmagań i
przygotowań do piłkarskich mistrzostw świata prawie bez echa przeszła w Polsce
informacja o możliwym zawieszeniu Polski przez FIFA w prawach członka tej
największej po MKOl-u międzynarodowej organizacji.
FIFA po raz kolejny grozi paluszkiem niepokornym państwom, które nie chcą dostosować
swoich krajowych przepisów do prawa piłkarskiej centrali. W wydanym w ostatnim
czasie komunikacie możemy przeczytać o możliwym zawieszeniu Polski, Grecji i
Portugalii jeśli te do 15 lipca bieżącego roku nie dostosują krajowych
przepisów do praw FIFA. W naszym przypadku chodzi o sławną już ustawę o sporcie
kwalifikowanym, która weszła w życie jeszcze za czasów rządów SLD (treść ustawy
dostępna na stronie Sejmu http://ks.sejm.gov.pl/proc4/ustawy/4131_u.htm).
W czasie posiedzenia w Zurychu uznano sytuację w Polsce za poważną. Jak
stwierdził przewodniczący obrad Rosjanin Paweł Kołoskow ęłęó"Sprawą najwyższej wagi jest,
by zagwarantować federacjom należącym do FIFA pełną niezależność i nie
dopuścić, by rządy wtrącały się w kwestie dotyczące federacji".
Niepokojąca sytuacja panuje również w takich krajach jak Samoa Amerykańskie,
Bośnia i Hercegowina, Węgry, Salwador i Panama - gdzie sytuacja jest ciągle
monitorowana.
Przypomnijmy, że sprawa ustawy o sporcie
kwalifikowanym i konsekwencji jakie z tego mogą wyniknąć była podejmowana w
sierpniu zeszłego roku, kiedy to w Polsce gościli wysocy dygnitarze FIFA i
UEFA. Przybyli do Warszawy członek komitetu wykonawczego UEFA – Joseph Mifsud
oraz zastępca sekretarza generalnego FIFA Jerome Champagne
zapowiedzieli, że jeśli owa ustawa nie zostanie zmieniona to Polska
reprezentacja może zostać wyrzucona z przyszłorocznego turnieju o Mistrzostwo
Świata, jeśli oczywiście do niego awansuje (wtedy jeszcze nie byliśmy finalistą
MŚ). Powodem takiej deklaracji było przeświadczenie owych panów, że przepisy,
które weszły w życie są niezgodne ze statutem FIFA i UEFA. Działacze największe
zastrzeżenia mięli do artykułu 23, w którym mowa o możliwości wprowadzenia
przez ministra sportu zarządu komisarycznego nad związkiem sportowym (czytaj
nad PZPN). Boli ich również prawo do nieograniczonej kontroli finansowej
związków (czyżby te miały przed podatnikami coś do ukrycia?). Nie podobały im się też niektóre zapisy o licencjonowaniu
klubów. Całą ówczesna wizyta była odebrana przez środowisko sportowe
oraz przedstawicieli mediów jako próba poprawienia wizerunku Michała Listkiewicza,
który wówczas musiał zmagać się z olbrzymią (w całości zasłużoną!!) krytyką
związaną z aferami korupcyjnymi wybuchającymi raz po raz w polskim futbolu.
|
|
Panowie Mifsud i Champagne uznali wówczas, że PZPN postępuje prawidłowo w
sprawach afer korupcyjnych (?!?), a wszystko było nadmiernie wyolbrzymiane
ponieważ w Polsce zbliżały się wybory i był to element walki politycznej. Całość przedstawienia wyglądała żałośnie i układała się w
jednoznaczną układankę. Niezadowolony i wystraszony prezes PZPN Michał
Listkiewicz sprowadził sobie z zagranicy przyjaciół, którzy mięli postraszyć
polską opinię publiczną, pochwalić PZPN za żałosne działania podjęte w sprawie
walki z korupcją i pokazać, że związek działa bez zarzutu, a ustawa godzi w
jego suwerenność. Ponadto obaj panowie zapierali się, że nie przybyli tutaj z
inicjatywy PZPN. Ten natomiast zapowiadał że wprowadzi w najbliższym czasie
nowe przepisy antykorupcyjne. Było to pół roku temu, więc mniemam, że tylko
przeoczyłem ich wejście w życie. Cóż, taka już moja dola, że nie mam czasu ani ochoty
przeglądać wszelkich decyzji PZPN. Z pewnością miały zapaść one na słynnym
nadzwyczajnym zjeździe PZPN, który odbył się w grudniu 2005. Nic się oczywiście
na nim nie wydarzyło. Całość kojarzyła się wszystkim ze Zjazdami KC PZPR, a
szczególnie w momentach kiedy wprowadzano i wyprowadzano sztandar...
Szansą na oddalenie zagrożenia zawieszenia ma być spotkanie prezydenta FIFA Seppa Blattera
z Ministrem Sportu Tomaszem Lipcem. ęłęó"Wiem, że minister sportu jest przychylnie
nastawiony do zmian w ustawie. Przyjął zaproszenie Blattera i mam nadzieję, że
z tego wyniknie coś pozytywnego dla polskiej piłki. Przecież w innych krajach
związki piłkarskie mogą być niezależne, więc dlaczego nie w Polsce. Na razie
nasze prawo koliduje ze statutem federacyjnym, a takich członków FIFA nie chce
mieć w swoich szeregach" - powiada zasmucony prezes PZPN, który po raz
kolejny kreuje się na przejętego sytuacja człowieka, któremu zabierana jest
niezależność. Pytanie, czy może istnieć jeszcze bardziej niezależne państwo w
państwie jakim jest PZPN? Doprawdy ciężko sobie to wyobrazić! Przynajmniej ja
takiej fantazji nie mam. ęłęó"Władze
polityczne nie mogą ingerować w działalność związku, który podlega tylko
sądowi" - dodaje Listkiewicz jakby zapominając, że jeszcze nie tak dawno
szantażował działaczy z Jaworzna wyrzuceniem ze związku jeśli nie wycofają
wniosku do sądu, który to był niezgodny z regulaminem PZPN. Zaiste zawiłe to
sprawy i nierozstrzygalne dla tak prostych ludzi jak ja. Szczerze liczyłem, że
przyjdzie nowa władza i zrobi porządek chociaż w sporcie. A tutaj nic... Panie
Ministrze - działaj Pan! Nawet kosztem ewentualnego zawieszenia. Bo polski
futbol tak dalej wyglądać nie może!
Autor: Marek Iwaniszyn
Skomentuj
na forum >>
| |